Co dalej z odpadami?

Co dalej z odpadami?

Trwają niekończące się dyskusje nad systemem kaucji za opakowania sprzedawane w polskich sklepach. Teoretycznie od 2020 r. ma obowiązywać kaucja za opakowania z makulatury, szkła i plastiku. W praktyce – nikt nic nie wie.

Minister środowiska Henryk Kowalczyk powiedział dziś w Radiu Plus, że takie rodzaje kaucji powinny w Polsce obowiązywać, a plany te zostaną zrealizowane w pierwszym półroczu 2020 r. Jednocześnie resort nie podaje informacji o wysokości kaucji ani sposobach odbioru opakowań.

W 2017 r. resort środowiska przeprowadził analizę, według której wprowadzenie w Polsce systemu kaucyjnego opartego na automatach przyjmujący opakowania to koszt 19-24 mld zł. Prowadzenie przez pięć lat systemu kaucji opartego w całości o automatyczną zbiórkę odpadów przy pomocy specjalnych maszyn rozmieszczonych w sklepach kosztowałoby ok. 24 mld zł. Koszt takiej maszyny, w zależności od wielkości, waha się od 75 tys. zł do 160 tys. zł, a trzeba byłoby ich postawić ok. 118 tys.

Inny scenariusz to system mieszany. Byłoby to połączenie zbiórki w automatach w większych sklepach z możliwością zwrotu np. butelek w mniejszych jednostkach. Pięcioletni koszt wprowadzenia takiego systemu to ok. 19 mld zł.

Kaucja powinna być. Nie chcę tu mówić o pieniądzach konkretnych, natomiast powinna być taka, żeby się opłacało temu, który jest konsumentem i ma to opakowanie, odnieść do skupu. Czyli żeby dla niego to był „towar warty zainteresowania”, żeby nie trzeba było porzucać. Tak jak złom w tej chwili nie jest porzucany – zawsze gdzieś tam go odnosimy. (…) Tak pozostałe produkty – makulatura, szkło, plastik – wszystkie rzeczy, jeśli się im nada wartość w ten sposób, to wtedy będzie można odnieść do skupu – mówił minister.

Pod koniec maja ubiegłego roku. państwa członkowskie UE przyjęły tzw. pakiet odpadowy (nowelizacja sześciu dyrektyw), których celem jest znaczne ograniczenie powstawania odpadów oraz zintensyfikowanie recyklingu odpadów komunalnych i opakowaniowych. Regulacje wyznaczają m.in. nowe cele dla ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych.

Do 2025 roku kraje UE zobowiązane są zagospodarować w ten sposób 55 proc. odpadów, do roku 2030 – 60 proc., a do 2035 roku – 65 proc. Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) – 50 proc. odpadów w roku 2020.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Młodzi nie chcą pracować w szkołach

Młodzi nie chcą pracować w szkołach

We wrześniu w polskich szkołach może zabraknąć aż 3 tys. nauczycieli. Problem jest częściowo spowodowany podwójnym rocznikiem, ale także niskimi zarobkami w tej branży. Pomimo zmian demograficznych będzie narastał.

Z list ofert pracy dla nauczycieli zamieszczonych na stronach kuratoriów oświaty wynika, że szkoły i placówki oświatowe poszukują ponad 9 tys. nauczycieli. 1/3 wakatów występuje w czterech miastach: w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu i Łodzi. Kuratorium uspokaja, że podczas wakacji taka liczba wakatów jest normalna (nauczyciele zmieniają szkoły i są pomiędzy umowami), a od września problem będzie dotyczył jednej trzeciej tej liczby. Związki podkreślają jednak, że jest poważny i będzie narastał.

Renata Kaznowska, wiceprezydentka Warszawy, mówi, że w szkołach podstawowych brakuje 1,7 tys. nauczycieli, a 1,4 tys. w szkołach ponadpodstawowych, największe niedobory zaś występują wśród nauczycieli języka angielskiego, matematyki, wychowania fizycznego oraz praktycznej nauki zawodu. Miasto potrzebuje też zatrudnić 600 nauczycieli do pracy w przedszkolach i 400 pedagogów specjalnych.

Wszystko wskazuje na to, że problem braku kadr dotyczy nie tylko Warszawy – borykają się z nim przede wszystkim duże miasta, w których łatwo o atrakcyjną pracę poza oświatą. Świadczą o tym oferty pracy dla nauczycieli (oraz ich liczba), które są zamieszczane na stronach kuratoriów oświaty. Mimo depopulacji i zmniejszania się liczby dzieci w szkołach, na nauczycieli czeka łącznie blisko 9100 ofert pracy, z czego ponad 2800 w miastach wojewódzkich.

Wiele ofert pracy zamieszczonych na stronach kuratorów oświaty dotyczy pojedynczych godzin, np. dwóch czy czterech godzin tygodniowo. I wiele z nich ma bardzo krótki okres ważności. To ważne informacje dla nauczycieli, którzy potrzebują uzupełnić etat lub dorobić, ale nie jest to praca, którą można potraktować jako podstawową.

Jakich nauczycieli brakuje? Przede wszystkim nauczycieli zawodów, matematyków, nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego, nauczycieli języków obcych.

Jak komentuje Roman Laskowski, członek prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność”: Z naszego punktu widzenia problemy z nauczycielami będą coraz większe. Jeszcze 10 lat temu na wydziałach pedagogicznych lub zbliżonych do pedagogicznych studiowało 25-30 proc. młodzieży. Rok temu te badania wskazywały, że tego typu studia wybrało tylko 7 proc. młodych ludzi. To jest ogromny ubytek i zarazem najlepszy dowód na to, że skoro nauczyciel w Polsce jest tak kiepsko wynagradzany, to młodzież nie garnie się do tego zawodu. Obecnie młodzież bardzo konkretnie podchodzi do zawodu, wybierając taki, w którym może jakoś zarobić. I to ma znaczenie. Podsumowując, nauczycieli jest za mało, a będzie jeszcze mniej, a w szczególności będzie brakowało nauczycieli zawodów, bo tutaj większość fachowców wybiera pracę w swoim zawodzie. 

Jemy plastik

Jemy plastik

Najnowsze badania WWF wskazują, że tygodniowo konsumujemy aż łyżeczkę plastiku. Znajduje się on w wodzie, opakowaniach, rybach, soli.

Nasze tygodniowe spożycie plastiku może wynosić nawet 5 gramów. To odpowiednik łyżeczki plastiku bądź ilość potrzebna do wyprodukowania karty kredytowej.

Raport nosi tytuł „No Plastic in Nature: Assessing Plastic Ingestion from Nature to People”. Badania zostały zlecone przez World Wide Fund for Nature (WWF) i przeprowadzone przez zespół badaczy mikroplastiku na uniwersytecie w Newcastle. Polegały na porównaniu wyników badań spożycia plastiku, wykonanych przez 50 niezależnych zespołów badawczych. Wyniki wskazują, że człowiek spożywa przeciętnie 2 tysiące malutkich kawałeczków plastiku tygodniowo.

Najpoważniejszym źródłem plastiku w naszej diecie jest woda – zarówno butelkowa, jak i z kranu. Włókna plastiku dostają się do wody pitnej, a brak odpowiednich systemów filtrujących, które wykrywałyby i odsiewały tak niewielkie cząstki tworzywa. Mikroplastik znaleziono w piwie, rybach i soli.

Plastik zatem nie tylko zatruwa organizmy żyjące w morzach i oceanach, ale także nas samych. WWF twierdzi, że wyniki badań powinny stanowić dla narodów świata wezwanie do otrzeźwienia i działania.

W swojej petycji wzywającej do powstania traktatu na temat plastiku w morzach WWF informuje, że od roku 2000 do chwili obecnej wyprodukowaliśmy jako gatunek tyle plastiku, co do roku 2000 włącznie przez wszystkie lata jego wytwarzania. Jedna trzecia tego tworzywa trafiła do obiegu natury.

Polska to nie Eldorado

Polska to nie Eldorado

250 tys. Ukraińców chce wyjechać z Polski w tym roku. Powodem jest często nieuczciwość pracodawców.

Pensja pod stołem, drogie mieszkanie i umywanie rąk w momencie wypadku. To standard dla Ukraińców – mówi Yuriy Karyagin, szef pierwszego związku zawodowego pracowników ze Wschodu. I dlatego pracujący w Polsce Ukraińcy mówią „dość”. Co drugi w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat planuje po prostu wyjechać.

Z raportu „Ukraińcy na polskim rynku pracy” stworzonego przez EWL, firmę rekrutującą obcokrajowców wspólnie ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że 252 tys. Ukraińców chce wyjechać jeszcze w tym roku. Kolejne 376 tys. chce opuścić nasz kraj w przyszłym. W sumie na Zachód w ciągu trzech lat planuje wyjechać aż 900 tys. Ukraińców. To oznacza, że co drugi pracujący w Polsce obcokrajowiec ze Wschodu ma już plan wyjazdu.

Wymarzone kierunki wyjazdu to Niemcy, Czechy, Norwegia, Holandia, Szwecja i Wielka Brytania.