Przedszkole dla wybranych?

Przedszkole dla wybranych?

Najwyższa Izba Kontroli odwiedziła przedszkola w polskich gminach i sporządziła raport. Rozmawiała także z rodzicami dzieci. Wyniki badań nie są wesołe.

W niemal połowie gmin objętych kontrolą NIK były problemy z dostępnością opieki przedszkolnej. Liczba wniosków o przyjęcie dzieci przekraczała liczbę dostępnych miejsc o średnio 30-60%. Prawie ⅓ dzieci nie dostała się do wybranego przedszkola, z czego niemal wszystkie to trzy- i czterolatki. W części gmin rodzicom nie wskazywano alternatywnych placówek albo proponowano takie, które były nieatrakcyjne np. ze względu na ich lokalizację lub godziny pracy rodziców dzieci.

Poziom upowszechnienia wychowania przedszkolnego, szczególnie w odniesieniu do dzieci w wieku trzech i czterech lat, nie osiągnął jednak w roku szkolnym 2017/2018 poziomu zaplanowanego w dokumentach krajowych, tj. 90% dla dzieci czteroletnich i 83% dla trzyletnich. Od roku szkolnego 2017/2018 każda gmina ma obowiązek zapewnić możliwość korzystania z wychowania przedszkolnego dzieciom w wieku od trzech do sześciu lat, zamieszkałych na jej obszarze i zgłoszonym podczas postępowania rekrutacyjnego. Jednak tylko w 17 z 30 skontrolowanych gmin nadano odpowiedni priorytet temu zadaniu, tj. prowadzono tam bieżące analizy zapotrzebowania na miejsca w placówkach, uwzględniające liczbę dzieci kontynuujących wychowanie przedszkolne oraz liczbę dzieci trzy- i czteroletnich, których rodzice mogą dopiero ubiegać się o objęcie ich taką opieką, zmiany wynikające np. z reformy oświatowej oraz podejmowano adekwatne do wyników tych analiz działania. W konsekwencji w prawie połowie gmin objętych kontrolą  (14 z 30 objętych kontrolą NIK) nie zapewniono pełnej dostępności opieki przedszkolnej. Było to niezgodne z art. 31 ust. 8 i 9 ustawy – Prawo oświatowe.  W tamtejszych samorządowych przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach i innych formach wychowania przedszkolnego przygotowano miejsca dla najwyżej 80% dzieci, w tym w niektórych gminach zaledwie dla 23%-60% uprawnionych dzieci. Liczba złożonych wniosków o przyjęcie dziecka do przedszkoli w gminach tych była większa (średnio o 30%-60%) od liczby dostępnych miejsc.

W prawie połowie gmin, gdzie najwięcej dzieci nie dostało się do wybranych placówek, nie zapewniono części z nich innych odpowiednich miejsc. W sześciu gminach, w których zabrakło miejsc w przedszkolach zapewniających dziesięciogodzinną opiekę, wskazywano nieprzyjętym do nich dzieciom trzyletnim miejsca w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych o pięciogodzinnym czasie pracy. Dodatkową trudnością dla rodziców mogła być konieczność dowożenia dzieci do odległych placówek w innych sołectwach (nawet do 22 km).

Gminy przyjmowały kryteria rekrutacji, które w ocenie NIK nie służyły realizacji potrzeb dziecka i jego rodziny, a także naruszały zasadę równego dostępu do wychowania przedszkolnego. Kryteria te obejmowały np.: wiek dzieci, deklarowany czas pobytu w przedszkolu, czy też nie uwzględniały sytuacji dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców. Na przykład w części gmin więcej punktów uzyskiwały dzieci pięcio- i sześcioletnie, w innych liczba przydzielonych punktów zależała od zadeklarowanych przez rodziców godzin pobytu przez dziecko w placówce. Prowadziło to do sytuacji, w której rodzice deklarowali dłuższy pobyt w przedszkolu tylko po to, by uzyskać więcej punktów w procesie rekrutacji.

W gminach, w których brakowało miejsc w przedszkolach zdarzały się sytuacje niezapewnienia odpowiednich warunków jej realizacji. Dochodziło do przekroczenia liczebności grup przedszkolnych (dziewięć gmin) lub niezapewnienia opieki przedszkolnej w odpowiednim wymiarze czasowym (po zakończeniu zajęć w oddziale przedszkolnym małe dzieci przebywały w świetlicach szkolnych). W pięciu z tych gmin rodzice nie mogli posyłać swoich dzieci do przedszkola w czasie wakacji.  Problemem dla większości gmin było także zapewnienie opieki dzieciom z alergiami i chorującym na przewlekłe schorzenia, wymagające ciągłej kontroli i podawania leków.

Na zlecenie NIK przeprowadzono badanie opinii publicznej. Wzięło w nim udział 800 rodziców (z całej Polski), których dzieci korzystały przez co najmniej rok z opieki przedszkolnej w latach szkolnych 2016/2017-2018/2019. W opinii 27% rodziców objętych badaniem proces rekrutacji do placówek wychowania przedszkolnego i informowania o jego wynikach, nie był w pełni jasny i przejrzysty. Tylko połowa badanych była świadoma, że gmina ma obowiązek zapewnić miejsce w przedszkolu wszystkim dzieciom. Dla rodziców biorących udział w badaniu najważniejsze czynniki decydujące o wyborze przedszkola obejmowały: odległość do placówki, jakość oferowanej opieki oraz dostosowanie czasu pracy do potrzeb rodziców. Większość respondentów nie była w pełni zadowolona z wyposażenia przedszkoli oraz z zakresu czasowego oferowanej opieki (w tym braku możliwości korzystania z opieki przedszkolnej także w czasie wakacji). Duża grupa rodziców (16%) ubolewała, że przedszkola nie zapewniały odpowiednich warunków dla dzieci ze specyficznymi potrzebami zdrowotnymi, wynikającymi przede wszystkim z alergii i chorób przewlekłych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polskie lasy płoną

Polskie lasy płoną

Zagrożenie pożarowe niemal w całym kraju. W ciągu ostatniej doby Państwowa Straż Pożarna i służby leśne uczestniczyły w 129 akcjach gaśniczych w lasach, a od początku roku w lasach zanotowano ponad 6000 pożarów.

W lasach w całej Polski utrzymuje bardzo niebezpieczna sytuacja pożarowa i związana z tym „wysoka palność” lasów – poinformował Instytut Badawczy Leśnictwa. Z powodu utrzymującej się suszy i fali upałów wilgotność ściółki, czyli leśnego materiału palnego, wynosi zaledwie osiem procent.

Najgorzej pod tym względem jest na prawie całym Podlasiu, w nadleśnictwach na północy i południu Mazowsza, na wschodzie Lubelszczyzny i w południowo-zachodniej części woj. dolnośląskiego.

Wzrost ubóstwa w Polsce

Wzrost ubóstwa w Polsce

Według najnowszych danych GUS został powstrzymany i odwrócony pozytywny trend malejącej liczby osób ubogich w populacji obywateli Polski. W roku 2018 nastąpił wzrost liczby ubogich.

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują negatywną i smutną tendencję. W roku 2018 wzrosła w Polsce skala ubóstwa. Ubóstwem skrajnym, czyli dochodami na poziomie minimum egzystencji lub poniżej niego było dotkniętych 5,4% osób w 2018 r. Oznacza to wzrost o około 25% wobec roku 2017, kiedy to w tego rodzaju ubóstwie żyło 4,3% w 2016 r.

Podobną tendencję GUS odnotował w przypadku tzw. ubóstwa relatywnego. Dotyczy ono osób, których wydatki znacząco odbiegają od przeciętnych wydatków miesięcznych – o 50 lub więcej procent. W roku 2018 ubóstwem relatywnym było dotkniętych 14,2% obywateli, podczas gdy w roku 2017 było to 13,4%. Wzrost obu tych wskaźników oznacza załamanie się kilkuletniego pozytywnego trendu, jakim było ubóstwo malejące rokrocznie od 2015 r.

Według raportu GUS ubóstwo rośnie przede wszystkim na wsi. Nieznacznie zmalało w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców, a w miastach poniżej tej liczby wzrost był podobny do średniego wskaźnika krajowego. Ubóstwo wzrosło też głównie wśród osób o niskim poziomie wykształcenia oraz utrzymujących się ze świadczeń socjalnych. Skrajne ubóstwo na wsi wzrosło aż o 2 punkty procentowe i dotyczy dzisiaj 9,4% ogółu mieszkańców terenów wiejskich. Podobne tempo wzrostu ubóstwa i podobny jego odsetek w  całej grupie dotyczy także rodzin wielodzietnych, czyli z trzema lub więcej dziećmi w wieku do lat 17. Wzrosło także ubóstwo wśród dzieci – w ubóstwie skrajnym żyło w 2018 roku 6% dzieci wobec 4,7% w roku poprzednim.

 

fot. w nagłówku tekstu Remigiusz Okraska

Za lichwę można pójść siedzieć

Za lichwę można pójść siedzieć

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy zwanej antylichwiarską. Ma ona uregulować rynek kredytowy, zwłaszcza przepisy dotyczące kredytów krótkoterminowych, tak zwanych chwilówek.

– Nasi rodacy są wprowadzani w błąd, że nominalna kwota odsetek od pożyczek jest stosunkowo niewysoka. W rzeczywistości ukryte koszty związane z rozmaitymi prowizjami są tak duże, że realne oprocentowanie sięga nawet trzystu procent. Po zmianie przepisów realne oprocentowanie nie będzie mogło przekraczać dziesięciu procent odsetek plus czterdziestu pięciu procent kosztów dodatkowych – mówi minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Projekt ustawy przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat dla każdego, kto udzielając pożyczki, żąda zapłaty kosztów dodatkowych lub odsetek dwukrotnie wyższych niż maksymalne. W myśl propozycji ministerstwa, niedopuszczalne będzie też żądanie przenoszenia własności nieruchomości na zabezpieczenie zaciągniętych zobowiązań.

Nowe przepisy kończą też z dowolnością w ustalaniu dodatkowych opłat za zakupy na raty. Nie będzie już można bez ograniczeń doliczać prowizji, marży, opłat za złożenie czy rozpatrzenie wniosku albo obowiązkowego ubezpieczenia, co prowadzi do sytuacji, że nieświadomi klienci nie są często w stanie spłacić rzekomo atrakcyjnie oprocentowanej pożyczki. Okazuje się bowiem, że mimo atrakcyjnej oferty „zerowych odsetek”, za nowo kupiony sprzęt muszą płacić znacznie więcej niż wynikałoby z ceny na etykiecie.
Maksymalny limit dodatkowych opłat w przypadku zakupów ratalnych zostanie ustalony na 45 proc. kwoty pożyczki w skali roku. A jeśli zdecydujemy się na rozłożenie rat na 6 miesięcy, to dodatkowe koszty nie będą mogły przekroczyć 32,5 proc.

Limit dodatkowych opłat w przypadku „chwilówek” zostanie radykalnie ograniczony do 45 proc. kwoty pożyczki w skali roku. Przy pożyczce na okres miesiąca limit ten wyniesie jednak tylko 22 proc.