Amazon przymierza się do strajku

Amazon przymierza się do strajku

Związki zawodowe działające w polskim Amazonie rozpoczęły w poniedziałek 15 lipca referendum strajkowe wśród 14 tys. pracowników. Czy będzie strajk, okaże się we wrześniu.

15 lipca związkowcy zorganizowali referendum strajkowe w Sadach pod Poznaniem. Tego dnia odbyła się również związkowa akcja protestacyjna przed wejściem do poznańskiego magazynu. Polscy pracownicy domagają się godnych podwyżek (25 zł na rękę), nowej oceny pracowniczej (stop feedbackom), a także stabilnych warunków pracy – umów na czas nieokreślony.

Odwagi nam wszystkim dodaje pierwszy strajk w magazynach Amazon na USA, w Minneapolis. Jako pracownicy magazynowi czujemy solidarność, gdy słyszymy, że strajk ten jest popierany przez informatyków i techników z siedziby Amazon z Seattle. Natomiast konsekwencji i wytrwałości w walce uczy nas załoga z Niemiec, która jest mocno uzwiązkowiona, aktywnie działa w radach zakładowych i strajkuje od ponad 5 lat. Będą znów strajkować, tak jak pracownicy Amazon we Francji – zaznaczają związkowcy OZZ Inicjatywa Pracownicza w Amazonie.

Referendum strajkowe będzie kontynuowane w najbliższym tygodniu w: 16 lipca przed magazynami Amazon pod Wrocławiem (Bielany Wrocławskie), 17 lipca pod magazynami Amazon pod Szczecinem (Kołbaskowo) oraz Sosnowcem. Pracownicy będą mogli oddać głos również przez internet.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polak nigdy nie odpoczywa

Polak nigdy nie odpoczywa

Z badania firmy Michael Page „Życie w Pracy” wynika, że w czasie urlopu pracuje niemal połowa Polaków (48 proc.), a wielu z nas nie rozstaje się ze służbowym komputerem czy telefonem.

Jak informuje Puls Biznesu, ankieta przeprowadzona przez tę firmę pokazała, że zatrudnieni nie mogą nawet na kilka dni zniknąć z radaru pracodawcy. 65 proc. respondentów oceniło, iż muszą być w kontakcie z pracą, bo wymaga tego jej specyfika, a ponad 42 proc. przyznało, że czuje się zobligowane do tego wobec swojego pracodawcy.

Z drugiej jednak strony większość badanych (61 proc.) uważa, że ciągłe zaangażowanie w pracę, co ułatwiają telefony i laptopy, ma negatywny wpływ na równowagę życiową.

Walka o hutę

Walka o hutę

Związki zawodowe działające w hucie ArcelorMittal żądają od władz koncernu metalurgicznego wycofania decyzji o wstrzymaniu pracy wielkiego pieca. Grożą protestem.

Walka o niewygaszanie pieca w dawnej hucie im. Sendzimira w Krakowie trwa od kilku miesięcy. Ma on zostać wygaszony już we wrześniu. Związkowy z huty podjęli szereg działań w obronie zakładu pracy. Ich efektem było między innymi wprowadzenie ustawy o refundacji części cen energii elektrycznej dla przemysłu energochłonnego. Związkowcy zwracają też uwagę, że dzięki ich naciskom trwają rozmowy przedstawicieli rządu i ArcelorMittal.

Niestety, nie możemy dostrzec żadnych działań ze strony zarządu ArcelorMittal Poland oraz dyrekcji ArcelorMittal, które doprowadziłyby do wycofania się z decyzji o wstrzymaniu pracy wielkiego pieca i stalowni krakowskiej huty” – piszą związkowcy w liście do prezesa Geerta Verbeecka . – „W dalszym ciągu nie otrzymaliśmy żadnych informacji ilu pracowników pozostanie na dotychczasowych miejscach pracy, ilu pracowników będzie zatrudnionych na innych stanowiskach pracy, ile osób i na jak długo będzie musiało skorzystać z postojowego”. Hutnicy twierdzą, że przekazywane im informacje są bardzo ogólne i nie zawierają żadnych konkretnych rozwiązań.

Związkowcy nie kryją, że taka sytuacja powoduje narastanie frustracji wśród pracowników i wzywają do wycofania się z decyzji o wstrzymaniu pracy wielkiego pieca oraz stalowni. Domagają się zorganizowania spotkania, na którym można by wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Grożą,że jeśli w ciągu dwóch tygodni nie będzie „satysfakcjonującej pracowników odpowiedzi, organizacje związkowe będą zmuszone do podjęcia bardziej radykalnych rozwiązań w obronie miejsc pracy”. Związkowcy nie precyzują,co zrobią,ale zapowiadają, że w najbliższym czasie zostanie zorganizowana akcja protestacyjna hutników.

O sprawie pisaliśmy w maju tutaj: https://nowyobywatel.pl/2019/05/08/nie-dadza-wygasic/

Bezdomny nie znaczy gorszy

Bezdomny nie znaczy gorszy

Przed budynkiem krakowskiego magistratu zebrało się w akcie protestu kilkadziesiąt osób bezdomnych oraz działaczy organizacji pozarządowych.

Akcja była pokłosiem skandalicznych wypowiedzi jednego z krakowskich radnych, Łukasza Wantucha. Polityk chciał piętnować osoby w kryzysie bezdomności, zgłaszając poprawki do uchwały o ich dożywianiu, polegające na uzależnieniu zjedzenia przez osobę bezdomną posiłku od pracy na rzecz miasta i odbycia raz w tygodniu kąpieli. Sugerował też, że osoby bezdomne powinny zniknąć z krakowskich Plant, ponieważ szpecą krajobraz turystom.

„Jest Pan potworem, Panie Wantuch”. Takie między innymi hasła padały w środę na sali sesyjnej Rady Miasta Krakowa z widowni. Wykrzykiwało je kilkadziesiąt osób bezdomnych i aktywistów, którzy im pomagają.

Chciałem Panu spojrzeć w oczy. Pan jest bez empatii. Pan nie ma serca, bo Pan po prostu traktuje ludzi jak zwierzęta – mówił podczas sesji Rady Miasta pan Tomasz, który na ulicy spędził 3 lata życia.

Chciałam oddać głos tym, których Pan Radny bardzo skrzywdził swoimi wpisami na Facebooku. Uważam, że to jest niegodne, żeby człowiek z wyższym wykształceniem, reprezentujący miasto, wybrany w wolnych wyborach w ten sposób wypowiadał się o osobach najbardziej pokrzywdzonych, o osobach ubogich – mówi Adrianna Porowska, członkini Rady Społecznej przy Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz ​dyrektorka Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Po fali krytyki, także ze strony innych radnych, poprawki Łukasza Wantucha zostały ostatecznie odrzucone.