Natychmiastowe wypalenie zawodowe

Natychmiastowe wypalenie zawodowe

To nienowe zjawisko, jednak funkcjonujące obecnie na coraz większą skalę. Przyczyną odczuwania wypalenia zawodowego bardzo krótko po podjęciu pracy jest m.in. konieczność pozostawania dostępnym dla innych przez prawie całą dobę.

Pracownicy – zwłaszcza będący przedstawicielami najmłodszych pokoleń – są przyzwyczajeni do korzystania z tabletów i smartfonów o każdej porze dnia i nocy, również w sprawach służbowych.

Świadczą o tym liczby – badanie Bupa wykazało, że 82 proc. proc. milenialsów czyta służbowe e-maile zaraz po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem. Co więcej, 32 proc. uczestników badania czuje się w obowiązku odbierania wiadomości w trakcie urlopu.

Starsze pokolenia nie doświadczały presji, jaką nałożyły na pracowników nowoczesne technologie. W rezultacie w niektórych firmach tempo pracy jest zawrotne, pozostawiając specjalistom niewiele czasu na solidny odpoczynek i zebranie sił na kolejne wyzwania. Jak powszechnie wiadomo, brak czasu wolnego i możliwości odcięcia się od pracy to pierwszy krok do wypalenia zawodowego – komentuje Paula Rejmer, dyrektor w Hays Poland.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Podwyżka płacy minimalnej w USA?

Podwyżka płacy minimalnej w USA?

Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych zagłosowała za podwyżką płacy minimalnej. Wynosi ona obecnie 7,25 dolara za godzinę, a do roku 2025 ma być stopniowo podnoszona do 15 dolarów. Przyszłość ustawy jest jednak niepewna.

Przepisy przewidują stopniową podwyżkę płacy minimalnej według następującego harmonogramu:

8,40 dolarów w 2019 r.,
9,50 dolarów w 2020 r.,
10,60 dolarów w 2021 r.,
11,70 dolarów w 2022 r.,
12,80 dolarów w 2023 r.,
13,90 dolarów w 2024 r.
i 15 dolarów w 2025 r.

Analizy wskazują, że dzięki ustawie przyjętej przez Izbę Reprezentantów wzrosną wynagrodzenia około 17 milionów pracowników. Nancy Pelosi, spiker Izby Reprezentantów, podkreślała, że na zmianie skorzystają przede wszystkim kobiety, ponieważ to one stanowią większość w grupie pracowników zarabiających na chwilę obecną 7,25 dolara za godzinę.

Projekt ma niewielkie szanse na wejście w życie przed wyborami w listopadzie 2020 r. Biały Dom zapowiedział, że ustawę zawetuje Donald Trump.

Jak informuje portal opzz.org.pl, miliony pracowników na całym świecie nie zarabiają wystarczająco, aby żyć godnie i zaspokajać swoje elementarne potrzeby. Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych wzywa rządy na całym świecie do  działań na rzecz podwyżek płac. Europejska Konfederacja Związków Zawodowych jest zaangażowana w kampanię „Europa potrzebuje podwyżki płac”.

Alior w sporze zbiorowym

Alior w sporze zbiorowym

Związki zawodowe banku Alior ogłosiły rozpoczęcie sporu zbiorowego. Żądają ustalenia płacy minimalnej w placówkach banku na poziomie 4 tys. zł brutto oraz podniesienia wynagrodzeń pracowników etatowych.

Cztery związki zawodowe: „Bankowiec”, „Dialog 2005”, Solidarność oraz ZZ Pracowników Alior Banku zgłosiły spór zbiorowy – podał jeden ze związków w komunikacie.  Oczekują one:

  • ustalenia płacy minimalnym na poziomie 4000 zł brutto oraz waloryzacji tej płacy o wskaźnik przyrostu przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw
  • podwyżki wynagrodzeń dla wszystkich pracowników zatrudnionych na umowie o pracę o 500 zł netto,
  • wprowadzenia zasady ustalania wysokości premii pracownika proporcjonalnie do poziomu realizacji jego celów premiowych,
  • ustalenia wysokości odpraw z tytułu zwolnień indywidualnych z przyczyn niedotyczących pracowników,
  • określenia w umowie o pracę każdego pracownika rodzaju wykonywanej przez niego pracy zgodnie z art. 29 par. 1., pkt 1. Kodeksu pracy.

Związki podały w piśmie skierowanym do prezesa Alior Banku, że poziom 4000 zł brutto jest już osiągnięty w innym banku, który należy do grupy PZU. Ponadto czytamy w liście, że „nie do przyjęcia jest praktyka banku polegająca na ciągłym podwyższaniu planów premiowych i płaceniu premii na tym samym lub niższym poziomie. Nie do przyjęcia też jest fakt, że pracownik realizujący np. 70 proc. zadań, zarabiający dla banku dziesiątki tysięcy złotych zysku, nie otrzymuje żadnej premii”.

Jedzenie to nie śmieć

Jedzenie to nie śmieć

Sejm uchwalił ustawę o niemarnowaniu żywności. „Niepotrzebne” jedzenie nie trafi już do kosza.

Według najnowszych danych GUS za 2018 r. 2 mln Polaków doświadcza skrajnej biedy, a liczba osób żyjących w ubóstwie relatywnym wzrosła z 13,4 proc. do 14,2 proc. Wyrzucanie przez sklepy i restauracje zdatnego do spożycia jedzenia, zamiast przekazać je potrzebującym, to zatem nieetyczne, bezmyślne postępowanie.

W piątek ustawę poparło 427 posłów, 1 był przeciw. „Mimo wcześniejszych uzgodnień na komisjach, nie udało nam się przeforsować dwóch poprawek: o zwiększeniu powierzchni sklepów, których ustawa dotyczy, do 500 m2 i nienakładaniu kar finansowych na sklepy za wyrzuconą żywność w sytuacji, gdy organizacja pozarządowa jej nie odbierze” – mówi poseł Kobyliński z Koalicji Obywatelskiej.

Po zatwierdzeniu ustawy przez Senat, sklepy (o powierzchni od 250 m2, z której przychody ze sprzedaży produktów spożywczych stanowią co najmniej 50 proc.) będą miały kilka miesięcy na zawarcie umów z organizacjami pomocowymi, którym będą przekazywać żywność z krótkim terminem przydatności do spożycia. Za wyrzucanie dobrej żywności będą płaciły (10 groszy za 1 kg).

Według szacunków Banków Żywności te przepisy pozwolą na uratowanie nawet 100 tys. ton żywności więcej niż dotychczas. – „Bardzo nas to cieszy – komentuje Jan Burniak, prezes Banku Żywności w Opolu. – Będziemy zabiegali, żeby placówki handlowe podpisywały umowy bezpośrednio z organizacjami, żeby żywność trafiała w jak najkrótszym czasie do kotła lub do podopiecznych organizacji” – dodaje.
Dotychczas z BŻ na zasadzie dobrowolności współpracowały m.in. Makro i Tesco.

Do tej pory przepisy przeciwdziałające marnotrawstwu żywności wprowadzono m.in. we Włoszech, Francji, Czechach i Belgii.