Chcemy napojów w butelkach zwrotnych

Chcemy napojów w butelkach zwrotnych

94 proc. Polaków popiera kaucję, 71 proc. deklaruje, że chodziłoby do butelkomatów.

Takie wyniki pokazuje sondaż Kantar przeprowadzony na zlecenie „Gazety Wyborczej”. 10 krajów Europy wprowadziło już system kaucyjny. Wystarczy, że mieszkańcy raz w tygodniu – czy częściej, idąc po prostu na małe zakupy – dostarczą puste plastikowe i szklane butelki po napojach do sklepów, i dostaną zwrot kaucji. Polacy muszą nadal po prostu wyrzucać je na śmietnik.

74 proc. ankietowanych odpowiedziało „zdecydowanie tak” na pytanie, czy poparłoby taki sposób obrotu opakowaniami. Kolejnych 20 proc. udzieliło odpowiedzi „raczej tak”. Jako motywację wskazywali przede wszystkim dbałość o środowisko. 88 proc. osób wyraziło pogląd, że warto wprowadzić kaucję, bo zapewnia ona lepszą ochronę środowiska naturalnego. Pozostałych 12 proc. zwolenników kaucji oceniło ją jako dobry sposób na odzyskanie pieniędzy. Prawie 3/4 wszystkich badanych deklaruje gotowość do odnoszenia wszystkich opakowań za kaucją do punktów zbiórki. Kolejnych 17 proc. robiłoby to „często”.

Unia Europejska zarządziła, by poziom ilości poddawanych recyclingowi butelek osiągnął do 2029 r. w krajach członkowskich 90 proc. Polska wie, że nie wypracuje tego wskaźnika bez wprowadzenia kaucji.

Badania przeprowadzone w Estonii w 2003 r. wykazały, że to one stanowiły 80 proc. odpadów w przydrożnych rowach. Po wprowadzeniu kaucji powtórzono badania – stopień zaśmiecenia butelkami spadł do 10 proc., bo nowych nikt nie wyrzucał, a stare wyzbierali chętni na zarobek.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niezatrudnia(l)ni

Niezatrudnia(l)ni

W Polsce większość osób niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy i jest to zjawisko występujące od lat. Wskaźnik zatrudnienia, choć nieco poprawił się w ostatnich latach, jest wciąż jednym z najniższych w Europie – informuje Najwyższa Izba Kontroli.

Jednostki administracji publicznej w zdecydowanej większości nie podejmowały skutecznych działań w celu zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami, choć Polska zobowiązała się do tego w 2012 roku. Ratyfikując 6 września 2012 r. Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, w art. 27 uznała prawo osób niepełnosprawnych do pracy, na zasadach równości z innymi osobami oraz zobowiązała się do zagwarantowania i popierania realizacji ich prawa do pracy między innymi poprzez popieranie zatrudnienia osób niepełnosprawnych w sektorze publicznym oraz zdobywanie przez nich doświadczenia zawodowego.

W 2017 roku wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym wyniósł 26,3%, W porównaniu do wyników z roku 2016 wskaźnik zatrudnienia wzrósł o 2,6 pkt proc. (wzrost o 3,8 pkt proc. w stosunku do roku 2015). Pomimo wzrostu wskaźnika zatrudnienia osób niepełnosprawnych, nadal pozostaje on na bardzo niskim poziomie, prawie dwukrotnie niższym niż średnia unijna (48,7%).

NIK objęła kontrolą 35 jednostek z terenu siedmiu województw, a w każdym z nich po dwie jednostki administracji samorządowej, jedną administracji rządowej i dwie państwowe osoby prawne.

Kontrola pokazała, że większość pracodawców publicznych (27 z 35, czyli 77,2%) nie podejmowała dodatkowych inicjatyw ukierunkowanych na zapewnienie osobom z niepełnosprawnościami, na zasadzie równości z innymi osobami, prawa do pracy oraz zdobywania doświadczenia zawodowego. Do działań takich, wychodzących naprzeciw potrzebom tego środowiska, można zaliczyć: [1] nawiązanie współpracy z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz osób z niepełnosprawnościami; [2] z uczelniami wyższymi w celu upowszechnienia wiedzy o możliwości zatrudnienia czy odbycia praktyk; [3] zamieszczanie informacji o wolnych stanowiskach pracy na stronach przeznaczonych głównie dla osób niepełnosprawnych.

NIK ocenia, że brak aktywności w nawiązaniu współpracy ze środowiskami skupiającymi poszukujące pracy osoby niepełnosprawne był jedną z przyczyn niewielkiego zainteresowania ogłaszanymi naborami, nie sprzyjał też eliminowaniu barier występujących również po stronie osób z niepełnosprawnościami. W rezultacie tylko w 11% (w 148 z 1 335) ogłoszonych w ostatnich trzech latach naborów, aplikacje złożyły 202 osoby niepełnosprawne, spośród których zaledwie 33 (16,3%) zostały przyjęte do pracy.
Z ustaleń kontroli wynika, że średni wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych w skontrolowanych jednostkach był niski – na koniec czerwca 2018 r. wyniósł zaledwie 3,05%.

Blisko 46% skontrolowanych pracodawców nie przestrzegało praw pracowników z niepełnosprawnościami, określonych w przepisach art. 15, 17 i 19 ustawy o rehabilitacji. Pracodawcy nie przestrzegali szczególnych norm czasu pracy pracowników niepełnosprawnych. Praca była świadczona w porze nocnej, powyżej ośmiu godzin na dobę czy też z przekroczeniem norm tygodniowego czasu pracy.

[Zdjęcie: Tomasz Chmielewski]

Nie stać nas na urlop

Nie stać nas na urlop

Według badań Eurostatu prawie 35 proc. ankietowanych Polaków nie mogło w 2018 r. pozwolić sobie na tygodniowy urlop.

O sprawie informuje OPZZ. Eurostat sprawdził, jak wyglądają deklaracje mieszkańców poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej (UE) jeśli chodzi o możliwość sfinansowania tygodniowego urlopu poza domem jeden raz w roku. Badania pokazują, że w 2018 r. 28,3% ludności  UE w wieku 16 lat lub więcej nie mogło sobie pozwolić na taki wyjazd.

Krajami z najwyższym odsetkiem osób znajdujących się w tej sytuacji były Rumunia (58,9%), Chorwacja (51,3%), Grecja (51%) i Cypr (51,0%). W lepszej sytuacji były społeczeństwa Luksemburga – 10,9% jego mieszkańców twierdzi, że nie stać ich na tygodniowy urlop – i Szwecji, w której odsetek ten wynosi 9,7%.

Zostawieni na bocznicy

Zostawieni na bocznicy

Pojawiła się koncepcja przeniesienia głównego węzła kolejowego z Białogardu do Kołobrzegu. Pociągi miałyby omijać Białogard i Świdwin. W samorządach zapanował popłoch.

„W tej sprawie wystąpiłem do Ministerstwa Infrastruktury, ale chcę też przeprowadzić akcję informacyjną wśród mieszkańców. Chciałbym, razem z radnymi, przygotować petycję, którą wysłalibyśmy do władz państwa, a w której udowodnilibyśmy, że planowane rozwiązanie jest złe” – mówi Tomasz Strząbała, przewodniczący białogardzkiej Rady Miasta.

PLK PKP ma w najbliższym czasie przeanalizować, czy ruch międzyregionalny pociągów ma omijać Białogard i Świdwin. Innymi słowy: bezpośredni pociąg do Trójmiasta i Szczecina już by tu nie jeździł. To dalsza degradacja i marginalizacja części regionu.

Analizę przygotowuje dla PKP biuro IDOM. Bierze za tę usługę aż 9 mln złotych. Mieszkańcom pozostaje czekać.