Prywatne, a słabe

Prywatne, a słabe

Pacjenci narzekają na brak zaangażowania lekarzy i krótkie wizyty oraz błędne diagnozy – także w przypadku prywatnej opieki medycznej.

Z raportu „Prywatna oraz publiczna służba zdrowia – opinie Polaków nt. jakości świadczonych usług” sporządzonego na zlecenie Centrum Medycznego Damiana wynika, że o korzystaniu z prywatnej opieki medycznej decyduje tylko brak kolejek, nie zaś jakość.

Ankieterzy przeprowadzili pogłębione wywiady z ponad pół tysiącem osób. Na pytanie „Dlaczego korzystasz z prywatnej służby zdrowia?” badani odpowiadali zgodnie: jest szybciej. A poza tym: „Czasem to jedyna szansa, żeby dostać się do specjalisty”. Tak uważało 48 proc. badanych. Dopiero na trzecim miejscu znalazła się jakość. Opinię, że „Prywatnie mogę dostać się do lepszego lekarza”, podzielało tylko 3 proc. badanych osób.

Z odpowiedzi ankietowanych wynika, że w obu rodzajach placówek – prywatnych i publicznych – nie są traktowani poważnie. Niemal 40 proc. badanych przyznawało, że doktor nie poświęca im zbyt dużo uwagi. A niemal co dziesiąty badany, który wykupił prywatną opiekę, deklarował, że lekarz nie tylko nie angażuje się w rozwiązanie problemu zdrowotnego pacjenta, ale także nie przedstawia żadnego dobrego rozwiązania. I jak się okazuje, niemal takie same odczucia mamy niezależnie od tego, czy zapłaciliśmy za wizytę, czy nie. Odsetek tych, którzy uważają, że nie otrzymali trafnej diagnozy, również jest podobny w obu rodzajach placówek: ok. 35 proc. badanych przyznaje, że taka sytuacja zdarza się od czasu do czasu lub często zarówno w publicznej, jak i prywatnej służbie zdrowia.

To zjawisko potwierdzają raporty OECD. Polska zawsze sytuowała się w nich na szarym końcu, jeżeli chodzi o umiejętność rozmowy i czas, który lekarze poświęcają chorym.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie zwolnią nas tak łatwo

Nie zwolnią nas tak łatwo

Sąd I instancji będzie mógł nakazywać firmom dalsze zatrudnianie bezprawnie zwolnionego pracownika. Nie będzie musiał czekać na prawomocne orzeczenie.

Takie rozwiązanie przewiduje nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, którą podpisał już prezydent RP i która czeka na ogłoszenie (ma to nastąpić do 8 sierpnia). To istotne wzmocnienie pozycji pracownika w sporze z zatrudniającym. Ten pierwszy nie będzie już czekał – często kilka lat – na przywrócenie do firmy, która go bezprawnie zwolniła.

Obecnie bezprawnie zwolniony pracownik może wrócić do firmy na podstawie prawomocnego wyroku (czyli często po postępowaniach przed dwiema instancjami). Wiele osób czeka więc na rozstrzygnięcie nawet kilka lat.

Deglomeracja start

Deglomeracja start

Rząd będzie wyprowadzał z Warszawy centralne urzędy. Wyznaczono już do przeniesienia 31 instytucji.

Do przeniesienia wytypowano m.in. Urząd Zamówień Publicznych, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego i Urząd Regulacji Energetyki. Deglomerację ma wprowadzić w życie kierowane przez Jadwigę Emilewicz Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Emilewicz lada dzień ma powołać Międzyresortowy Zespół ds. Zrównoważonego Rozwoju Miast, który zajmie się szczegółami reformy. W jego skład wejdą przedstawiciele resortów: inwestycji i rozwoju, infrastruktury, środowiska oraz przedsiębiorczości.

Chodzi o tworzenie centralnych urzędów czy instytucji w rozsianych po całych kraju miastach. „Polska jest doskonałym państwem, które może zmienić swoją strukturę instytucjonalną z monocentrycznej na policentryczną. Aby centrum całej administracji nie była tylko Warszawa, a na znaczeniu zyskiwały także inne miasta” – mówi Emilewicz.

Jak informuje portal wyborcza.pl, w resorcie przedsiębiorczości już powstał raport „Uwarunkowania delokalizacji centralnych urzędów w Polsce”, który pokazuje, jak będzie przebiegać reforma. Wynika z niego, że obecnie w Polsce mamy 107 urzędów centralnych, z czego tylko 14 mieści się poza Warszawą. To m.in. Narodowe Centrum Nauki i Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia w Krakowie, Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach czy Główny Inspektorat Rybołówstwa Morskiego w Słupsku. „Lokalizacja urzędów centralnych w Polsce jest wyjątkowo „warszawskocentryczna”. Pomimo że obszar funkcjonalny Warszawy zamieszkuje około 3 mln mieszkańców, którzy stanowią około 8,5 proc. wszystkich mieszkańców Polski, to w stolicy znajduje się około 87 proc. wszystkich badanych jednostek.

Resort, powołując się na Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, wymienia trzy grupy miast „o znaczeniu krajowym”, które miałyby największe szanse na nowe urzędy. To „miasta o podstawowym znaczeniu dla struktury osadniczej”, jak Kraków, Gdańsk – Gdynia, Wrocław, Poznań, Katowice – Aglomeracja Górnośląska, Łódź, Szczecin, Bydgoszcz z Toruniem i Lublin. Ministerstwo wymienia wśród beneficjentów zmian też „ośrodki wojewódzkie pełniące szereg funkcji krajowych: Białystok, Gorzów Wielkopolski, Kielce, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Zielona Góra, a także „ośrodki o znaczeniu regionalnym połączone węzłami z główną siecią osadniczą: Częstochowa, Radom, Bielsko-Biała, Rybnik, Płock, Elbląg, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów, Kalisz z Ostrowem Wlkp., Koszalin, Legnica, Grudziądz, Słupsk.

Za sucho

Za sucho

Latem br. susza rolnicza dotknęła wszystkich województw. Niedobór wody występuje w coraz większej liczbie gmin.

W ósmym okresie raportowania tj. od 1 czerwca do 31 lipca 2019 roku, stwierdzamy wystąpienie suszy rolniczej na obszarze Polski. Średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) dla Polski, na podstawie której dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą była ujemna, wynosiła -173 mm – czytamy w raporcie Instytut Upraw, Nawożenia i Gleboznawstwa.

Największy deficyt wody wystąpił na obszarze Pojezierza Lubuskiego, a obecnie obszar ten został jeszcze znacznie poszerzony o Pojezierze Wielkopolskie oraz o Nizinę Wielkopolską. Duża susza wystąpiła także w Łódzkiem i na Śląsku.

W stosunku do poprzedniego okresu raportowania, podobnie jak 10 dni temu, nastąpił znaczny wzrost liczby gmin z suszą we wszystkich monitorowanych uprawach w stosunku do poprzedniego okresu raportowania. Wzrost ten wynosił od 287 gmin w przypadku zbóż ozimych po 940 w uprawach ziemniaka. Suszą objęte są wszystkie województwa kraju oraz wszystkie monitorowane grupy i gatunki upraw – informuje IUNG.

Niedobór wody odczuwają silnie uprawy krzewów owocowych. Zanotowano go w 2149 gminach (86 proc. gmin kraju).