Ładny uśmiech tylko z przodu

Ładny uśmiech tylko z przodu

Za leczenie stomatologiczne NFZ płaci tak mało, że dentyści stosują technologie, które szkodzą zębom.

Według informacji „Rzeczpospolitej”, NFZ zapewnia leczenie kanałowe tylko 12 z 32 zębów – od trójki do trójki na górze i na dole. Jeśli inny ząb wymaga leczenia, NFZ oferuje nam jedynie jego wyrwanie i włożenie tzw. protezy nakładanej, która wkrótce bezpowrotnie uszkodzi sąsiadujące zęby, i je również trzeba będzie usunąć.

Powołując się na wyliczenia Okręgowej Rady Lekarskiej (ORL) w Warszawie, „Rz” wskazuje, że na leczenie zębów każdego z Polaków NFZ przeznacza ok. 40 zł, a to suma, która nie pokrywa najprostszego zabiegu. Efektem jest coraz mniejsza liczba stomatologów, którzy decydują się na podpisanie kontraktu z NFZ i coraz dłuższe kolejki. „W 2018 r. kontrakt z NFZ podpisało 7121 stomatologów. To o 730 mniej niż rok wcześniej” – pisze dziennik.

Polecamy nasz felieton na temat polskiej opieki dentystycznej: https://nowyobywatel.pl/2019/08/01/zegnaj-prochnico/

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Prywatne, a słabe

Prywatne, a słabe

Pacjenci narzekają na brak zaangażowania lekarzy i krótkie wizyty oraz błędne diagnozy – także w przypadku prywatnej opieki medycznej.

Z raportu „Prywatna oraz publiczna służba zdrowia – opinie Polaków nt. jakości świadczonych usług” sporządzonego na zlecenie Centrum Medycznego Damiana wynika, że o korzystaniu z prywatnej opieki medycznej decyduje tylko brak kolejek, nie zaś jakość.

Ankieterzy przeprowadzili pogłębione wywiady z ponad pół tysiącem osób. Na pytanie „Dlaczego korzystasz z prywatnej służby zdrowia?” badani odpowiadali zgodnie: jest szybciej. A poza tym: „Czasem to jedyna szansa, żeby dostać się do specjalisty”. Tak uważało 48 proc. badanych. Dopiero na trzecim miejscu znalazła się jakość. Opinię, że „Prywatnie mogę dostać się do lepszego lekarza”, podzielało tylko 3 proc. badanych osób.

Z odpowiedzi ankietowanych wynika, że w obu rodzajach placówek – prywatnych i publicznych – nie są traktowani poważnie. Niemal 40 proc. badanych przyznawało, że doktor nie poświęca im zbyt dużo uwagi. A niemal co dziesiąty badany, który wykupił prywatną opiekę, deklarował, że lekarz nie tylko nie angażuje się w rozwiązanie problemu zdrowotnego pacjenta, ale także nie przedstawia żadnego dobrego rozwiązania. I jak się okazuje, niemal takie same odczucia mamy niezależnie od tego, czy zapłaciliśmy za wizytę, czy nie. Odsetek tych, którzy uważają, że nie otrzymali trafnej diagnozy, również jest podobny w obu rodzajach placówek: ok. 35 proc. badanych przyznaje, że taka sytuacja zdarza się od czasu do czasu lub często zarówno w publicznej, jak i prywatnej służbie zdrowia.

To zjawisko potwierdzają raporty OECD. Polska zawsze sytuowała się w nich na szarym końcu, jeżeli chodzi o umiejętność rozmowy i czas, który lekarze poświęcają chorym.

Nie zwolnią nas tak łatwo

Nie zwolnią nas tak łatwo

Sąd I instancji będzie mógł nakazywać firmom dalsze zatrudnianie bezprawnie zwolnionego pracownika. Nie będzie musiał czekać na prawomocne orzeczenie.

Takie rozwiązanie przewiduje nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, którą podpisał już prezydent RP i która czeka na ogłoszenie (ma to nastąpić do 8 sierpnia). To istotne wzmocnienie pozycji pracownika w sporze z zatrudniającym. Ten pierwszy nie będzie już czekał – często kilka lat – na przywrócenie do firmy, która go bezprawnie zwolniła.

Obecnie bezprawnie zwolniony pracownik może wrócić do firmy na podstawie prawomocnego wyroku (czyli często po postępowaniach przed dwiema instancjami). Wiele osób czeka więc na rozstrzygnięcie nawet kilka lat.

Deglomeracja start

Deglomeracja start

Rząd będzie wyprowadzał z Warszawy centralne urzędy. Wyznaczono już do przeniesienia 31 instytucji.

Do przeniesienia wytypowano m.in. Urząd Zamówień Publicznych, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego i Urząd Regulacji Energetyki. Deglomerację ma wprowadzić w życie kierowane przez Jadwigę Emilewicz Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Emilewicz lada dzień ma powołać Międzyresortowy Zespół ds. Zrównoważonego Rozwoju Miast, który zajmie się szczegółami reformy. W jego skład wejdą przedstawiciele resortów: inwestycji i rozwoju, infrastruktury, środowiska oraz przedsiębiorczości.

Chodzi o tworzenie centralnych urzędów czy instytucji w rozsianych po całych kraju miastach. „Polska jest doskonałym państwem, które może zmienić swoją strukturę instytucjonalną z monocentrycznej na policentryczną. Aby centrum całej administracji nie była tylko Warszawa, a na znaczeniu zyskiwały także inne miasta” – mówi Emilewicz.

Jak informuje portal wyborcza.pl, w resorcie przedsiębiorczości już powstał raport „Uwarunkowania delokalizacji centralnych urzędów w Polsce”, który pokazuje, jak będzie przebiegać reforma. Wynika z niego, że obecnie w Polsce mamy 107 urzędów centralnych, z czego tylko 14 mieści się poza Warszawą. To m.in. Narodowe Centrum Nauki i Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia w Krakowie, Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach czy Główny Inspektorat Rybołówstwa Morskiego w Słupsku. „Lokalizacja urzędów centralnych w Polsce jest wyjątkowo „warszawskocentryczna”. Pomimo że obszar funkcjonalny Warszawy zamieszkuje około 3 mln mieszkańców, którzy stanowią około 8,5 proc. wszystkich mieszkańców Polski, to w stolicy znajduje się około 87 proc. wszystkich badanych jednostek.

Resort, powołując się na Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, wymienia trzy grupy miast „o znaczeniu krajowym”, które miałyby największe szanse na nowe urzędy. To „miasta o podstawowym znaczeniu dla struktury osadniczej”, jak Kraków, Gdańsk – Gdynia, Wrocław, Poznań, Katowice – Aglomeracja Górnośląska, Łódź, Szczecin, Bydgoszcz z Toruniem i Lublin. Ministerstwo wymienia wśród beneficjentów zmian też „ośrodki wojewódzkie pełniące szereg funkcji krajowych: Białystok, Gorzów Wielkopolski, Kielce, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Zielona Góra, a także „ośrodki o znaczeniu regionalnym połączone węzłami z główną siecią osadniczą: Częstochowa, Radom, Bielsko-Biała, Rybnik, Płock, Elbląg, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów, Kalisz z Ostrowem Wlkp., Koszalin, Legnica, Grudziądz, Słupsk.