Dach nad głową niezbywalnym prawem

Dach nad głową niezbywalnym prawem

Od marca 2020 r. miasto Lizbona wprowadzi w życie specjalną ustawę, w świetle której prawo do mieszkania zostanie obwołane niezbywalnym.

Jak informuje portal miasto2077.pl, stolica Portugalii będzie zatem musiała zapewnić dach nad głową wszystkim zameldowanym na swoim terenie mieszkańcom. Motywacją dla powstania ustawy w takim kształcie był problem z bezdomnością w mieście oraz rozrastające się slumsy. Ze względu na rozwój turystyki duża część biedniejszych i często młodych mieszkańców Lizbony nie może sobie pozwolić na zakup czy wynajem mieszkania, co prowadzi do powstawania slumsów, bardzo rozrastających się w ciągu ostatnich lat. Lizbonę zamieszkuje jedynie pół miliona ludzi, za to rocznie odwiedza ją aż 4,5 mln turystów.

Turystyka staje się zmorą – lokale mieszkalne są przeznaczane na apartamenty typu Airbnb, a ceny czynszów szybują w górę. Problemem nie jest tylko Airbnb, inną przyczyną było wprowadzenie przez władze Portugalii tak zwanej „złotej wizy” . Polega ona na tym, że zagraniczni inwestorzy mają prawo do stałego pobytu w zamian za dokonanie inwestycji za co najmniej pół miliona euro. Prawie 90% tych inwestycji dotyczy nieruchomości, a ze względu na łagodną politykę podatkową w Portugalii wizy cieszyły się dużą popularnością, tworząc tym samym bańkę mieszkaniową. Tylko w 2017 r. ceny mieszkań wzrosły o 18%.

Zgodnie z lipcową ustawą prawo do mieszkania staje się prawem każdego z obywateli. Należące do miasta budynki będą priorytetowo przeznaczane na potrzeby mieszkaniowe obywateli, a w konsekwencji wprowadzenie ustawy ma zapobiec eksmisjom. Całe sąsiedztwa i grupy mieszkańców będą mogły zgłaszać uwagi co do jakości lokali, budynków powstających wokół i proponowanej zabudowy okolicy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

500 dla niepełnosprawnych pewne

500 dla niepełnosprawnych pewne

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę w tej sprawie. Nowe świadczenie będzie wypłacane od 1 października br.

O świadczenie w kwocie 500 zł miesięcznie będą mogły wystąpić osoby, które ukończyły 18 lat i mają orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji (istnieje kilka rodzajów tych orzeczeń).

Dodatek będzie wynosił do 500 zł miesięcznie, jednocześnie jednak łączna kwota tego świadczenia i świadczeń finansowanych ze środków publicznych nie może przekroczyć 1600 zł.

Oznacza to, że osoby otrzymujące obecnie świadczenia nieznacznie przekraczające wysokość renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (czyli 1100 zł) nie zostaną pozbawione możliwości uzyskania świadczenia uzupełniającego.

Świadczenie będzie zwolnione z opodatkowania, a jego wysokość nie będzie zaliczana do dochodów, od których odlicza się wydatki na cele rehabilitacyjne. Zakłada ona również niewliczanie kwoty świadczenia do dochodu, od którego ustala się prawo do dodatku mieszkaniowego czy świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej.

Ładny uśmiech tylko z przodu

Ładny uśmiech tylko z przodu

Za leczenie stomatologiczne NFZ płaci tak mało, że dentyści stosują technologie, które szkodzą zębom.

Według informacji „Rzeczpospolitej”, NFZ zapewnia leczenie kanałowe tylko 12 z 32 zębów – od trójki do trójki na górze i na dole. Jeśli inny ząb wymaga leczenia, NFZ oferuje nam jedynie jego wyrwanie i włożenie tzw. protezy nakładanej, która wkrótce bezpowrotnie uszkodzi sąsiadujące zęby, i je również trzeba będzie usunąć.

Powołując się na wyliczenia Okręgowej Rady Lekarskiej (ORL) w Warszawie, „Rz” wskazuje, że na leczenie zębów każdego z Polaków NFZ przeznacza ok. 40 zł, a to suma, która nie pokrywa najprostszego zabiegu. Efektem jest coraz mniejsza liczba stomatologów, którzy decydują się na podpisanie kontraktu z NFZ i coraz dłuższe kolejki. „W 2018 r. kontrakt z NFZ podpisało 7121 stomatologów. To o 730 mniej niż rok wcześniej” – pisze dziennik.

Polecamy nasz felieton na temat polskiej opieki dentystycznej: https://nowyobywatel.pl/2019/08/01/zegnaj-prochnico/

Prywatne, a słabe

Prywatne, a słabe

Pacjenci narzekają na brak zaangażowania lekarzy i krótkie wizyty oraz błędne diagnozy – także w przypadku prywatnej opieki medycznej.

Z raportu „Prywatna oraz publiczna służba zdrowia – opinie Polaków nt. jakości świadczonych usług” sporządzonego na zlecenie Centrum Medycznego Damiana wynika, że o korzystaniu z prywatnej opieki medycznej decyduje tylko brak kolejek, nie zaś jakość.

Ankieterzy przeprowadzili pogłębione wywiady z ponad pół tysiącem osób. Na pytanie „Dlaczego korzystasz z prywatnej służby zdrowia?” badani odpowiadali zgodnie: jest szybciej. A poza tym: „Czasem to jedyna szansa, żeby dostać się do specjalisty”. Tak uważało 48 proc. badanych. Dopiero na trzecim miejscu znalazła się jakość. Opinię, że „Prywatnie mogę dostać się do lepszego lekarza”, podzielało tylko 3 proc. badanych osób.

Z odpowiedzi ankietowanych wynika, że w obu rodzajach placówek – prywatnych i publicznych – nie są traktowani poważnie. Niemal 40 proc. badanych przyznawało, że doktor nie poświęca im zbyt dużo uwagi. A niemal co dziesiąty badany, który wykupił prywatną opiekę, deklarował, że lekarz nie tylko nie angażuje się w rozwiązanie problemu zdrowotnego pacjenta, ale także nie przedstawia żadnego dobrego rozwiązania. I jak się okazuje, niemal takie same odczucia mamy niezależnie od tego, czy zapłaciliśmy za wizytę, czy nie. Odsetek tych, którzy uważają, że nie otrzymali trafnej diagnozy, również jest podobny w obu rodzajach placówek: ok. 35 proc. badanych przyznaje, że taka sytuacja zdarza się od czasu do czasu lub często zarówno w publicznej, jak i prywatnej służbie zdrowia.

To zjawisko potwierdzają raporty OECD. Polska zawsze sytuowała się w nich na szarym końcu, jeżeli chodzi o umiejętność rozmowy i czas, który lekarze poświęcają chorym.