Odcinkowa kontrola prędkości to bubel

Odcinkowa kontrola prędkości to bubel

Najwyższa Izba Kontroli krytycznie wypowiada się o odcinkowym pomiarze prędkości – według niej przepada ponad połowa koniecznych do wystawienia mandatów za zbyt szybką jazdę, a rejestracja takich wykroczeń została znacząco ograniczona.

Ze względu na zbyt mało osób obsługujących system urządzenia zostały zaprogramowane tak, że nie rejestrowały wszystkich przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości. Głównym powodem były braki kadrowe w Generalnym Inspektoracie Transportu Drogowego. Wielu łamiących przepisy nie zostało w żaden sposób ukaranych. „Główny Inspektorat Transportu Drogowego znacząco ograniczał rejestrację wykroczeń poprzez programowanie urządzeń nawet o 30 km powyżej prędkości dozwolonej na danym odcinku drogi, czyli znacznie powyżej wartości określonej w prawie o ruchu drogowym. Szacunkowo zmniejszyło to liczbę procedowanych spraw nawet ośmiokrotnie” – mówi rzeczniczka NIK – Ksenia Maćczak.

Jak informuje portal tokfm.pl, spośród 204 tys. zarejestrowanych i zweryfikowanych wykroczeń popełnionych w latach 2015-2017 na drogach objętych odcinkowym pomiarem prędkości, w Generalnym Inspektoracie Transportu Drogowego dopuszczono do przedawnienia aż 115 tys. spraw. Urządzenia używane do pomiarów prędkości kontrolują tylko 77 kilometrów dróg krajowych – to niespełna 1 procent długości dróg tego typu w Polsce. NIK zwraca uwagę, że tak niewielki zakres ich oddziaływania ma znikomy wpływ na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego.

„Utrzymujący się od 2017 roku stopniowy wzrost liczby ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, w zestawieniu z błędami popełnionymi na etapie planowania i realizacji projektu zakładającego budowę systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, w ocenie NIK, wskazuje na konieczność podjęcia natychmiastowych zmian organizacyjnych i prawnych w tym zakresie” – czytamy też na stronie NIK.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Paryż strajkuje

Paryż strajkuje

Paryscy pracownicy transportu miejskiego protestują przeciwko planowanym przez rząd Macrona reformom emerytalnym. W stolicy nie działa 10 z 16 linii metra, a także dwie ważne linie pociągów podmiejskich.

Oczekuje się, że strajk będzie największym w Paryżu od 2007 roku. Związkowcy wzywający do protestu chcą, by był on ostrzeżeniem dla Macrona, który rozpoczyna jedną ze swoich najbardziej ryzykownych reform. Jego rząd planuje m.in. wprowadzić uniwersalny system emerytalny, by zamiast obecnych 42 różnych opcji emerytalnych, reguły przyznawania emerytur były dla wszystkich pracowników takie same. Oznacza to liczne ograniczenia dla wielu grup zawodowych.

Obecny system emerytalny pozwala niektórym pracownikom paryskiego transportu miejskiego RATP, m.in. maszynistom i innym ludziom pracującym pod ziemią, przejść na emeryturę w wieku 52 lat, czyli 10 lat wcześniej niż przewidują to ogólne zasady.

Coś nowego dla seniorów?

Coś nowego dla seniorów?

Już w styczniu 2020 r. pojawi się projekt ustawy ws. Centrum Zdrowia 75 Plus. To nowy, kompleksowy plan przeorganizowania opieki nad osobami starszymi poprzez zbudowanie sieci oddziałów geriatrycznych i ok. 300 centrów 75 Plus.

System Centrów Zdrowia 75 Plus składa się z dwóch filarów. Pierwszy filar to sieć oddziałów geriatrycznych – jeden oddział na 300-350 tys. mieszkańców. Drugi to sieć Centrów Zdrowia 75 prowadzących opiekę ambulatoryjną, dzienną i domową oraz koordynację opieki – jedno centrum na 100-120 tys. mieszkańców. Po ukończeniu 75 r.ż. założyliśmy bilans i wstępną ocenę geriatryczną ze strony lekarza rodzinnego – wskazał dr Marek Balicki z sekcji ochrona zdrowia Narodowej Rady Rozwoju. Według prezentowanej koncepcji każdy oddział geriatryczny będzie współpracował z określonymi Centrami Zdrowia 75 Plus. Sieć jednostek natomiast ustali wojewoda w porozumieniu z wszystkimi interesariuszami: jednostkami samorządu terytorialnego, uczelniami medycznymi itd.

W Centrum Zdrowia 75 Plus przewidujemy zespół konsultantów medycznych: geriatrę, specjalistę rehabilitacji, psychiatrę, dalej geriatryczny zespół opieki domowej, dzienny dom opieki medycznej (dla pacjentów wychodzących ze szpitala) telemedyczną opieką domową, zespół koordynatorów opieki i edukatorów zdrowotnych – wyliczał Marek Balicki.

Lekarz rodzinny zyskałby niebywałe wsparcie, a oddział geriatryczny wypisując pacjenta miałby gdzie i do kogo wysłać pacjenta, żeby zapobiegać ponownej hospitalizacji.

Koszt docelowy Centrów Zdrowia to 1,2 mld w skali roku, czyli jeden procent obecnych wydatków na ochronę zdrowia. Źródłem finansowania programu może być budżet państwa albo NFZ – wskazał były minister zdrowia.

Według Balickiego gdyby udało się w I połowie 2020 roku uchwalić ustawę o Centrach Zdrowia 75 Plus, można by już zacząć budować sieć oddziałów geriatrycznych, a następnie same centra.

Nie wolno nierówno traktować

Nie wolno nierówno traktować

Od wprowadzenia 7 września nowelizacji kodeksu pracy każde nieuzasadnione obiektywnymi przyczynami nierówne traktowanie pracowników będzie uznawane za dyskryminację.

Przygotowana przez prezydenta nowelizacja kodeksu dopuszcza m.in. umożliwienie w przypadku mobbingu dochodzenia od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, także w sytuacji, gdy pracownik nie rozwiązał stosunku pracy.

Zgodnie z nowelizacją każde nieuzasadnione obiektywnymi przyczynami nierówne traktowanie pracowników będzie uznawane za dyskryminację. Zarzut, jaki stawiano dotychczasowemu brzmieniu przepisu był taki, że dyskryminację stanowiło wyłącznie gorsze traktowanie pracownika ze względu na jakąś jego osobistą cechę lub właściwość niezwiązaną z wykonywaną pracą. Ta właśnie interpretacja ma się w świetle nowelizacji zmienić.