Niepełnosprawni poczekają?

Niepełnosprawni poczekają?

Procedowane w przyspieszonym tempie 500+ dla osób niepełnosprawnych jest pewne, ale pojawiają się problemy z niedoborem lekarzy orzeczników oraz z gromadzeniem potrzebnych dokumentów. Chorzy pieniądze mogą otrzymać nawet w grudniu, choć z wyrównaniem wstecz.

Jak informuje portal wyborcza.biz, uprawnionych do wypłaty ma być ok. 850 tys. Polaków. Na razie wpłynęło jednak tylko 168,5 tys. wniosków, wielu osobom bowiem brakuje wymaganych zaświadczeń.

Wnioski o świadczenie ZUS przyjmował od początku września, ale do tej pory żadnego nie rozpatrzył. Zgodnie z prawem może się tym zająć dopiero po wejściu w życie ustawy, czyli od 1 października br. Zazwyczaj wypłacał każde świadczenie w ciągu 30 dni od ustalenia wszystkich okoliczności w sprawie konkretnego beneficjenta, ale tym razem raczej się to nie uda. W ustawie zapisano, że w przypadku wniosków złożonych do 30 listopada Zakład będzie miał na wydanie decyzji, czy komuś się pieniądze należą, aż 60 dni „od wyjaśnienia ostatniej okoliczności niezbędnej do ustalenia prawa do 500 plus”.

Do wniosku trzeba dołączyć wymagane dokumenty – ale wielu Polaków nie jest w stanie tego warunku spełnić. Aby dostać pieniądze, trzeba będzie mieć orzeczenie wydawane przez lekarza orzecznika ZUS o całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji albo orzeczenie o całkowitej niezdolności do samodzielnej egzystencji. Wielu Polaków nie ma jednak wymaganych w ustawie orzeczeń. Mają za to inne, np. o znacznym stopniu niepełnosprawności, ale ich ZUS nie uwzględnia.

Jak szacuje ZUS, uprawnionych do wypłaty świadczenia będzie 850 tys. Polaków. Ale blisko 600 tys. z nich trzeba będzie zbadać „pod kątem orzeczeń o niezdolności do samodzielnej egzystencji”. Takie badania m.in. będzie musiało przejść ok. 300 tys. emerytów, którzy skończyli 75 lat i pobierają dodatek pielęgnacyjny. Ale ZUS ma tylko 656 lekarzy do badań, którzy ledwo nadążają z bieżącą pracą. Będzie się ratował zewnętrznymi konsultantami.

500 zł dostaną tylko osoby mające dochód do 1100 zł brutto. Osoby z dochodem między 1100-1600 zł brutto będą miały świadczenie obniżone zgodnie z zasadą złotówka za złotówkę (np. ktoś, kto ma 1300 zł renty, dostanie tylko 300 zł dodatku). Kto otrzymuje powyżej 1600 zł brutto, nie zostanie objęty świadczeniem. Są jednak dobre wiadomości dla najuboższych: świadczenie będzie zwolnione z opodatkowania, a więc nie będzie od niego pobierany podatek i składki na ubezpieczenie społeczne. Dodatek nie będzie wliczany do dochodów, od którego odlicza się wydatki na cele rehabilitacyjne. Nie będzie on także wliczany do dochodu przy ubieganiu się o świadczenia z innych systemów wspierających rodzinę (dotyczy to np. prawa do świadczeń pomocy społecznej, dodatku mieszkaniowego, dodatku energetycznego). Dodatkowo ze świadczenia uzupełniającego nie będą dokonywane potrącenia i egzekucje. A to oznacza, że nie będzie miał do niego dostępu komornik.

Środki na sfinansowanie 500+ dla osób niepełnosprawnych będą pochodzić z Funduszu Solidarnościowego. Od 2020 r. najlepiej zarabiający Polacy zapłacą dodatkową składkę (tzw. daninę solidarnościową na rzecz osób niepełnosprawnych). Jak szacuje rząd, będzie to dotyczyć ok. 25 tys. osób. Każdy, którego roczny dochód przekracza 1 mln zł, czyli ok. 87 tys. zł miesięcznie, przekaże do funduszu solidarnościowego 4 proc. od nadwyżki ponad tę kwotę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zastraszanie to przestępstwo

Zastraszanie to przestępstwo

Rok więzienia w zawieszeniu za nękanie lokatorów, 8 tysięcy złotych grzywny i 75 tysięcy rekompensaty dla pokrzywdzonych – to wyrok w sprawie Piotra B., kamienicznika z Poznania.

Jak podaje Radio Poznań, Piotr B. zaczął nękać lokatorów tej łazarskiej kamienicy w 2017 roku. Chciał, żeby się jak najszybciej wyprowadzili – przed terminem ustawowym, który wynosi 3 lata. Rozpoczął remont budynku, mimo że nie był on wcale konieczny. Jednak pozwoliło mu to dodatkowo utrudnić życie mieszkańcom, zalać ich mieszkania wodą i zasypać gruzem.

Gehenna lokatorów trwała kilka miesięcy i wszyscy wyprowadzili się do lokali komunalnych. Piotr B. w opróżnionym budynku otworzył hostel.
Sąd uznał Piotra B. winnym wszystkich tych czynów, jednak nie skazał go na karę bezwzględnego więzienia, mimo że tego chciała prokuratura, ze względu na porozumienie, jakie oskarżony zawarł z lokatorami. Piotr B. w sumie wypłaci im 75 tysięcy złotych rekompensaty.

Rodzinne nie znaczy propracownicze

Rodzinne nie znaczy propracownicze

Pracownicy firm rodzinnych twierdzą, że pracuje się w nich zazwyczaj wiele lat, ale za zbyt małe wynagrodzenia.

Instytut Biznesu Rodzinnego opublikował raport „Pracownicy o firmach rodzinnych. Czy „rodzinność” firmy ma znaczenie?”. Ponad połowa (55 proc.) badanych uważa, iż stabilność zatrudnienia jest w firmach rodzinnych wyższa niż w nierodzinnych. Zatrudnienie pracownika postrzegają bardziej długoterminowo. Również kandydaci czują się zdecydowanie bardziej związani z firmami rodzinnymi i rzadziej podejmują decyzje o zmianie pracy.

Natomiast najgorzej wypadły kwestie finansowe. Zaledwie 9 proc. pracowników jest przekonanych, że firmy rodzinne oferują wyższe wynagrodzenie niż firmy nierodzinne. Wynagrodzenie jest jednym z najistotniejszych czynników dla kandydatów, więc do pozyskiwania wyjątkowych pracowników niezbędne jest dostosowywanie poziomu wynagrodzeń do standardów konkurencji – czytamy w raporcie.

Aż 60 proc. respondentów uważa, że zasady wynagradzania oraz możliwości planowania ścieżki kariery w firmach rodzinnych nie są tak jasne jak w pozostałych firmach. Nieznajomość systemów premiowania oraz naliczania pensji może wpływać na poczucie niesprawiedliwości u pracowników i wrażenie niewłaściwego wynagradzania za pracę.

Raport wskazuje, że pracownicy przyznają, że nepotyzm nadal jest zjawiskiem widocznym w firmach rodzinnych. Na jego obecność wskazało 49 proc. biorących udział w badaniu. W komentarzach udzielanych do badania pojawiły się opinie, że firmy rodzinne kojarzą się z brakiem kompetencji wśród zatrudnionych członków rodziny (najczęściej są to kierownicze stanowiska) oraz że członek rodziny pracujący w firmie rodzinnej nie musi być kompetentny, posiadać branżowego wykształcenia, nie musi nawet dobrze pracować oraz że w firmach rodzinnych często występują duże różnice w stawkach płaconych osobom z rodziny w porównaniu do lepiej wykształconych i efektywniej pracujących pracowników.

O surowsze zasady BHP

O surowsze zasady BHP

We włoskiej fabryce Fiata jeden z pracowników poniósł śmierć przesuwając formę pod prasą. Robotnicy wezwali od ośmiogodzinnego strajku w imię walki o poprawę bezpieczeństwa pracy.

Tak poważnego wypadku nie było w fabrykach Fiata od kilku lat. Po wypadku trzy związki zawodowe: FIOM, FIM i UILM, wezwały we wtorek do strajku w fabryce FCA w Cassino w środkowych Włoszech, gdzie czterdziestoletni mężczyzna zginął, wykonując swoje standardowe obowiązki zawodowe.

Szefowie FIOM, Francesca Re David i Michele Palma, wezwali rząd do zaostrzenia procedur mających na celu ochronę i nadzór nad bezpieczeństwem pracy. Według przedstawicieli związku na obie kwestie miał wpływ niedostatek personelu.