Ratownictwo pogrzebane

Ratownictwo pogrzebane

Tylko do końca stycznia 2020 r. ma działać szpitalny oddział ratunkowy przy Szpitalu Wojewódzkim w Opolu. Pracujący na oddziale ratownicy do tej pory nie wiedzą, jaka czeka ich przyszłość. By zwrócić uwagę na trudną sytuację, zorganizowali symboliczny pogrzeb swojego miejsca pracy.

Jak pisze pulshr.pl, ratownicy 13 października (przypada wtedy Dzień Ratownictwa Medycznego) zdecydowali się zwrócić uwagę włodarzy na problemy związane ze swoim oddziałem.

Jak wyjaśnił przewodniczący międzyzakładowego związku NSZZ Solidarność Marcin Laskowski, oddział można jeszcze uratować. Jeśli jednak dojdzie do jego likwidacji, w Opolu pozostanie jeden oddział ratunkowy w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym, który nie poradzi sobie z nawałem pacjentów. Nie ma takiej możliwości, żeby fizycznie podołać temu zadaniu. Likwidacja oddziału spowoduje znaczne wydłużenie czasu oczekiwania na pomoc w jedynym wówczas oddziale ratunkowym.

[Zdjęcie: opole.naszemiasto.pl]

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zwolnienie na wypalenie

Zwolnienie na wypalenie

Według nowej Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób, prowadzonej przez Światową Organizację Zdrowia, wypalenie zawodowe można diagnozować. Od stycznia 2022 r. będzie można otrzymać na nie zwolnienie lekarskie.

Objawy wypalenia bywają złożone, mogą mieć różne nasilenie i przebieg. Można je sprowadzić do czterech ważnych obszarów funkcjonowania człowieka: zdrowia, zachowania, postawy oraz relacji z ludźmi. Pracownik dotknięty wypaleniem zawodowym, w ramach zmiany postawy, zaczyna być cyniczny, agresywny czy wręcz przeciwnie – staje się nieufny, wycofuje się.

Stres powoduje np. obniżenie odporności. Pracownik częściej zapada na infekcje, może zaostrzyć się u niego przebieg chorób przewlekłych (np. wrzodów, cukrzycy). W skrajnych przypadkach mogą pojawić się nawet próby samobójcze. Osoby dotknięte wypaleniem skarżą się na to, że nie potrafią odpoczywać.

Mikrofirmy wyzyskują

Mikrofirmy wyzyskują

Według najnowszych badań GUS, jeśli mamy szukać wyzysku, to w polskich mikrofirmach. Ich właściciele dużo zarabiają, ale mało płacą pracownikom.

O ile w firmach zatrudniających minimum 10 pracowników zarabia się średnio 4,85 tys. zł brutto, to w mikrofirmach (do 9 pracowników) zaledwie 3,08 tys. zł brutto.

Według danych GUS, zyski 2,15 mln mikrofirm wzrosły w ubiegłym roku o 23,1 proc. do 174,5 mld zł przy przychodach o 18 proc. wyższych – 1 323 mld zł. Każde sto złotych przychodów daje najmniejszym firmom 13 zł 18 gr zysku. Większe przedsiębiorstwa zarabiają zatem w przeliczeniu „na głowę pracownika” mniej niż mikrofirmy – mimo to płacą mu lepiej. Poważne różnice są np. w przetwórstwie przemysłowym – płace o 38 proc. niższe w firmach mikro- niż w dużych.  Najmniej mikrofimy płacą w województwach: podkarpackim (2,47 tys. zł brutto miesięcznie) i warmińsko-mazurskim (2,48 tys. zł).

Do Jastrzębia wróci kolej

Do Jastrzębia wróci kolej

Jastrzębie Zdrój zniknie z listy miast pozbawionych dostępu do kolei. Przez miasto będzie przebiegać część trasy kolejowej Katowice-Ostrava.

Inwestycja ma zostać zrealizowana przez CPK wspólnie z czeskim zarządcą torów SŽDC. Nowy odcinek linii kolejowej, która połączy Jastrzębie- Zdrój ze światem, ma stanowić brakujące ogniwo na Transeuropejskiej Sieci Transportowej TEN-T. Powstanie on w ramach budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Jak poinformowali w trakcie katowickiej konferencji Impact mobility rEVolution przedstawiciele CPK, spółce przyznane zostało prawie 2 mln euro ze środków UE na prace przygotowawcze do budowy 30 kilometrów linii kolejowej w pobliżu granicy Polski i Czech. Chodzi konkretnie o fragment od granicy do Jastrzębia Zdroju i o połączenie z istniejącą linią Chybie-Żory. Odcinek ten stanowić ma brakujące ogniwo na Transeuropejskiej Sieci Transportowej TEN-T (docelowo ma tędy przebiegać transgraniczna linia dużych prędkości V4 Budapeszt-Bratysława-Brno-Warszawa). W ramach prac zaproponowany zostanie też przebieg nowego korytarza kolejowego Jastrzębie Zdrój-Katowice.

Inwestycja pozwoli nie tylko na lepsze skomunikowanie kolejowe Polski z sąsiadami, ale włączy też do sieci połączeń dalekobieżnych prawie 90-tysięczne Jastrzębie-Zdrój, czyli obecnie największe w Polsce miasto bez dostępu do kolei.