Zapłata musi być na czas

Zapłata musi być na czas

Ponad 8,3 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę T.B. Fruit Polska za niepłacenie kontrahentom w terminie. UOKiK zapowiada, że po wyśrubowane sankcje będzie sięgał w przypadkach, gdy rynkowi giganci będą próbowali wykorzystywać przewagę kontraktową.

Jak informuje portal wyborcza.pl, T.B. Fruit Polska to jedna z największych w Polsce firm skupujących owoce i produkujących koncentrat jabłkowy. Należy do europejskiej grupy Francoso Corporation. Skupuje i przetwarza jabłka, wiśnie, maliny, aronię, truskawki oraz czarne porzeczki. Według ustaleń UOKiK firma nie dotrzymywała terminu zapłaty za dostawy. Zamiast po miesiącu, rolnicy otrzymywali pieniądze średnio po ponad 100 dniach. Najdłuższe opóźnienie wyniosło prawie rok.

UOKiK zdecydował, że nałożona kara będzie miała maksymalną wysokości, czyli 3 proc. ubiegłorocznego obrotu spółki. Przepisy nie zakazują posiadania przewagi kontraktowej, ale zabraniają jej nieuczciwego wykorzystywania. Przewaga kontraktowa występuje wtedy, gdy między stronami umowy handlowej istnieje znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym, a jednocześnie strona słabsza nie ma innej możliwości sprzedaży lub kupna produktów.

Dotychczas urząd wydał sześć decyzji dotyczących wykorzystywania przewagi rynkowej. W większości przypadków przedsiębiorcy dobrowolnie zobowiązywali się do zaprzestania bezprawnych praktyk. Ale T.B Fruit lekceważyło prawo i swoich kontrahentów, dlatego kara jest tak wysoka.

Od decyzji przysługuje firmie odwołanie do sądu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dłuższe życie AGD

Dłuższe życie AGD

Komisja Europejska przyjęła nowe przepisy i mówi stop ograniczaniu przez producentów produktów RTV i AGD.

Przyjęto pakiet regulacji, które wprowadzają nowe wymagania dotyczące naprawy sprzętu (tak zwane prawo do naprawy). Na liście znajdują się między innymi lodówki, pralki czy telewizory.

W ostatnich latach nagminną praktyką stało się, że drobny sprzęt AGD był projektowany tak, żeby popsuł się po dwóch latach. Zmywarki miały przetrwać pięć lat, a lodówki – dziesięć. Planowane „postarzanie” sprzętu, czyli ograniczanie jego trwałości, ma się jednak skończyć.

Po wdrożeniu nowych przepisów sprzęty domowe mają być energooszczędne, naprawialne i bezpieczne. Na liście są: lodówki, pralki, zmywarki, telewizory, żarówki, zewnętrzne zasilacze, silniki elektryczne, lodówki z funkcją sprzedaży bezpośredniej (na przykład automaty z napojami), transformatory mocy i sprzęt spawalniczy.

Zgodnie z nowymi przepisami części zamienne do lodówek i zamrażarek – nawet jeśli zakończy się produkcja danego modelu – mają być dostępne przez co najmniej siedem lat, do pralek i zmywarek – dziesięć lat. Dodatkowo producenci będą musieli zapewnić dostawę części zamiennych w ciągu 15 dni roboczych. Będzie również na nich spoczywał obowiązek udostępnienia technikom informacji dotyczących naprawy poszczególnych urządzeń.

Komisja Europejska poinformowała w komunikacie, że nowe przepisy zostaną opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej w najbliższych tygodniach i wejdą w życie 20 dni później.

Zestresowani na co dzień

Zestresowani na co dzień

Jak wynika z raportu „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2019” przygotowanego na zlecenie Koalicji Bezpieczni w Pracy, stres w pracy dotyczy aż 85 proc. polskich pracowników.

Jak donosi pulshr.pl, wśród pracowników biurowych i fizyczno-umysłowych 29 proc. odczuwa stres w miejscu pracy od czasu do czasu, 42. proc. często, a 14 proc. praktycznie cały czas. W sumie to uczucie nie jest obce aż 85 proc. z nas. Bardzo rzadko stres towarzyszy 13 proc. polskich pracowników, a zaledwie 3 proc. stwierdziło, że ich praca nie jest stresująca.

Presja czasu i goniące terminy (39 proc.) oraz nadmiar obowiązków i „przeładowanie” pracą (37 proc.) to dwie najczęściej podawane przyczyny stresowania się w pracy.

Z raportu wynika, że stres w pracy jest na tyle uciążliwym czynnikiem, że aż 87 proc. badanych przyznało, że jeśli miałoby wybór, zdecydowałoby się na pracę w miejscu oferującym niższą płacę, ale lepsze warunki psychospołeczne. 53 proc. osób przyznało, że w ich miejscu pracy pracownicy zwalniają się z powodu warunków pracy, takich jak np. stres, a także presja czy godziny pracy.

Niewystarczające wynagrodzenie za wykonywaną pracę było przyczyną stresu dla 31 proc. badanych, odpowiedzialność zawodowa, obawa przed wyrządzeniem szkody, straty, krzywdy dla 30 proc.. Najrzadziej wskazywano na lęk przed utratą pracy i niepewność zatrudnienia (21 proc.) oraz relacje i interakcje z przełożonym czy innymi pracownikami (18 proc.).

Tyle samo za to samo

Tyle samo za to samo

Telepraca i zrównanie wynagrodzeń kobiet i mężczyzn za tę samą pracę – to niemal pewne zmiany, które wejdą do Kodeksu pracy w 2020 r.

Jak informuje portal bezprawnik.pl, jeśli chodzi o zatrudnienie w formie telepracy, rodzice małych dzieci (w wieku 1 do 3 lat) mieliby zyskać możliwość pracy z domu – wystarczyłoby, że złożyliby u pracodawcy odpowiedni wniosek. Oczywiście zgoda na tryb home office zależałaby jeszcze od tego, czy świadczenie obowiązków z domu byłoby w ogóle możliwe.

Kolejna postulowana i niemal pewna zmiana dotyczy wynagrodzeń kobiet. Pracodawcy mieliby co dwa lata przeprowadzać ankietę dotyczącą wynagrodzeń. Miałaby ona pomóc wykryć ewentualne nieuzasadnione nierówności w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Dodatkowo na pracodawców miałby też zostać nałożony obowiązek publikowania raportów dotyczących równości płac w ich firmie. W przedsiębiorstwach, gdzie rozbieżności okazałyby się wyjątkowo duże, konieczne byłoby wtedy opracowanie planu mającego na celu wyeliminowanie tych nierówności. Zastanawia jednak praktycza egzekwowalność takiego rozwiązania.

Specjaliści uważają również, że rządzący mogą spełnić postulaty PIP – chodzi o przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, jeśli umowa o dzieło czy umowa zlecenia miałyby znamiona umowy o pracę. Państwowa Inspekcja Pracy nalega na zyskanie uprawnień w tym zakresie.