Widząc nierzetelność stają się nierzetelni

Widząc nierzetelność stają się nierzetelni

Kiedy właściciele firm zauważają, że ich kontrahenci kredytują sobie działalność ich kosztem, nie płacąc na czas za towar lub usługę, sami zaczynają to robić. Twierdzi tak połowa badanych przedsiębiorców.

Ponad siedmiu na dziesięciu przedsiębiorców uważa, że rzetelność partnera biznesowego „zmienia się w czasie” – wskazali autorzy badania „Rzetelność branżowa” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy, programu działającego pod patronatem Krajowego Rejestru Długów. Ankietowani twierdzą też, że kontrahent, którzy był bardzo dobrym płatnikiem, może „nagle przestać regulować swoje zobowiązania, bo ktoś inny mu nie zapłacił”.

Według badania 41 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP wskazuje, że rzetelne są podmioty ze sfery publicznej. Większość (91,3 proc.) właścicieli polskich firm przyznaje, że rzetelny kontrahent to taki, który terminowo wywiązuje się ze zobowiązań i trzyma się ustaleń. Dla pozostałych badanych, rzetelny to ten, który w ogóle płaci, nawet jeśli przekracza terminy płatności (3,3 proc.) czy informuje o swoich problemach – nie unika kontaktu (2,7 proc.).

Jak powiedział PAP Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy, blisko co trzeci przedsiębiorca ocenia, że aby zasłużyć na miano rzetelnego „wystarczy płacić terminowo”: Takim sektorem gospodarczym w opinii właścicieli polskich firm są właśnie państwowe jednostki budżetowe. Te podmioty nie ogłaszają przetargów, jeśli nie mają zabezpieczonych na dany cel środków. Ponadto, w świadomości przedsiębiorców, zawsze działają zgodnie z literą prawa, nie są zagrożone bankructwem, a w razie problemów mają zapewnione wsparcie ze strony państwa.

Jednocześnie 89 proc. firm uważa, że nierzetelny kontrahent jest trudny w kontaktach. Prawie jedna trzecia ankietowanych mówi, że nierzetelny kontrahent unika zobowiązań pisemnych. Zachowania, jakie według przedsiębiorców świadczą o tym, że kontrahent nie działa fair, to także niechęć do dostarczenia dokumentów finansowych (23,3 proc.), zmiana ustaleń w trakcie kontraktu (22 proc.) czy naleganie na zaliczkę przed rozpoczęciem współpracy (11 proc.). Przedsiębiorcy uznają także, że nierzetelny płatnik to taki, który zalega z zapłatą należności od 15 do 30 dni (39 proc.).

Badanie zostało przeprowadzone w III kwartalne 2019 r. wśród mikro-, małych i średnich firm, metodą wywiadów telefonicznych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Castorama łamie konstytucję?

Castorama łamie konstytucję?

Siedmiu z dziewięciu członków władz międzyzakładowej „Solidarności” w Castorama Polska zostało zwolnionych dyscyplinarnie pod zarzutem rzekomego działania na szkodę firmy. Każdy objęty jest szczególną ochroną przed zwolnieniem i bez prawomocnego wyroku nie wolno było ich zwolnić. „Solidarność” uznaje takie postępowanie firmy za łamanie konstytucji.

Zwolnienie nastąpiło 5 listopada. Spośród 10 członków Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” przy Castorama Polska Sp. z o.o. dyscyplinarki otrzymało 7 osób (m.in. z Kalisza, Słupska, Zgorzelca, Lublina, Ostrowca Świętokrzyskiego i Łodzi). Pozostałe prawdopodobnie też zostały zwolnione, ale z racji nieobecności nie dostarczono im wypowiedzeń. Bezpośrednim powodem są wpisy na portalach społecznościowych, które w ocenie pracodawcy nawołują do krytyki jego działań i zdaniem zarządu Spółki działają na szkodę firmy, podważając jej dobre imię.

Jak pisze portal solidarnosc.org.pl, sprawą zajęło się obradujące dzisiaj w Gdańsku Prezydium Komisji Krajowej, które w swoim stanowisku uznało zwolnienie będących pod szczególną ochroną członków komisji za rażące złamanie prawa i określiło działanie pracodawcy mianem szykanowania pracowników za prowadzenie działalności związkowej.

Prezydium zapowiedziało, że udzieli zwolnionym wszelkiego wsparcia.

Luka na kolei

Luka na kolei

Ponad 40 proc. polskich maszynistów ma więcej niż 50 lat. Zapotrzebowanie na ten zawód z każdym rokiem będzie wzrastać, ale jest ogromna luka pokoleniowa.

Jak donosi portal Rynek Kolejowy, z analizy danych posiadanych przez Urząd Transportu Kolejowego wynika, że na koniec kwietnia 2019 roku najliczniejszą grupę stanowią maszyniści, którzy mają ukończone 55 lat. Było ich aż 4401, co stanowi 26,21% całej grupy zawodowej. Z tej grupy aż 1313, czyli 7,82% maszynistów ukończyło wiek 60 lat, a więc nabyło uprawnienia emerytalne. Maszyniści w przedziale wiekowym od 50 do 55 lat stanowią 15,34% grupy zawodowej. Jest ich 2575. Oznacza to, że 41,5% maszynistów przekroczyła 50 lat.

Na rynku pracy brakuje obecnie nawet 2000 prowadzących pojazdy trakcyjne. Co więcej: istnieje realne zagrożenie, że rozwój połączeń kolejowych zostanie zatrzymany przez brak pracowników do obsługi taboru. Grozi to zwłaszcza połączeniom pasażerskim, ponieważ przewoźnicy cargo z reguły lepiej wynagradzają swoich maszynistów. W związku z masowym przechodzeniem pracowników na emeryturę i występowaniem tzw. luki pokoleniowej wśród maszynistów, grupa pracowników z krótkim stażem sukcesywnie będzie się zwiększać.

Znikają porodówki

Znikają porodówki

Od 2018 r. zamknięto w Polsce ponad 20 oddziałów  położniczych. Powodem jest deficyt położników i anestezjologów.

Jak donosi portal Rynek Zdrowia, z raportu ManPower Group wynika, że należą oni do grupy 10 specjalistów najczęściej poszukiwanych przez szpitale. Obecnie niemal co czwarta placówka chce zatrudnić pediatrę, co piąta anestezjologa, a co dziesiąta ginekologa. Dodatkowo anestezjolodzy i ginekolodzy należą do grupy lekarzy najchętniej opuszczających Polskę. Z najnowszych danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że od momentu wejścia naszego kraju do UE za granicę wyjechało niemal tysiąc przedstawicieli pierwszej specjalizacji i ok. 500 drugiej.

Prof. Krzysztof Czajkowski, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa, sugeruje, że rozwiązaniem byłoby połączenie oddziałów tam, gdzie działa więcej placówek i są one położone blisko siebie. Nie da się jednak ukryć, że kilkadziesiąt kilometrów odległości od oddziału położniczego to narażanie życia i zdrowia rodzących kobiet.