Liderzy na złym polu

Liderzy na złym polu

Coraz mniej Polaków pracuje na podstawie umów cywilnoprawnych, ale nadal jesteśmy w europejskiej czołówce pod względem zatrudnienia czasowego.

Polska zajmuje drugie miejsce wśród państw Unii Europejskiej pod względem liczby osób pracujących na czasowych umowach o pracę. Tak pracuje aż 22,2 proc. Polek i Polaków. Pod tym względem wyprzedza nas tylko Hiszpania. Wartość całego rynku pracy tymczasowej w Polsce może wynosić ok. 6,5 mld zł.

Zatrudnianie pracowników w oparciu o czasowe umowy o pracę od dawna krytykują związki zawodowe w Polsce. Związkowcy zwracają uwagę na sytuacje, które ich zdaniem nie należą do rzadkości, kiedy osoby zatrudnione tymczasowo pracowały dla tej samej firmy po kilka lat wykonując identyczne zadania co pracownicy etatowi. Kobiety, które podczas takiego kontraktu zachodziły w ciążę, niejednokrotnie zostawały z niczym.

Eurostat informuje, że w drugim kwartale 2019 r. umowę o pracę czasową w państwach UE miało 26 milionów pracowników w wieku od 15 do 64 lat, co stanowi 13,6 proc. ogółu pracowników. W drugim kwartale 2019 r. ponad jeden na czterech pracowników w Hiszpanii (26,4 proc.) i więcej niż jeden na pięciu w Polsce (22,2 proc.), Portugalii (21,0 proc.) i Holandii (20,5 proc.) miał umowę tymczasową. Polska jest zatem na niechlubnym drugim miejscu w Unii.

Umowy czasowe to zarówno zatrudnienie poprzez agencje pracy tymczasowej, jak i umowy na trzy miesiące, rok czy dwa lata.

[Zdjęcie: Tomasz Cgmielewski]

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Czas na zmianę?

Czas na zmianę?

Według badania „Barometr Rynku Pracy” Polacy myślą obecnie o zmianie miejsca zatrudnienia częściej niż wcześniej. Powodem jest fakt, że ponad 40 proc. firm chciałoby zwiększyć zatrudnienie – ale przyczyny to także niskie zarobki, brak perspektywy awansu czy możliwości rozwoju.

Chęć zmiany zawodu częściej deklarują najmłodsi pracownicy oraz osoby zarabiające poniżej 3 tys. zł netto. Najmniej skorzy do przekwalifikowania się są pracownicy sektora publicznego.

Jednocześnie z najnowszego raportu „Monitor Rynku Pracy” (8 października 2019 r.) firmy Randstad wynika, że od II kwartału 2019 roku odsetek pracowników, którzy w ostatnim półroczu zmienili pracodawcę lub stanowisko, wzrósł o 2 p.p. Nieznacznie, ale jednak zwiększył się też odsetek pracowników poszukujących pracy – co druga osoba (53 proc.) aktywnie szukała pracy lub co najmniej przeglądała oferty. Pracę najczęściej planują zmienić pracownicy do 25 roku życia oraz osoby zatrudnione w oparciu o umowy cywilnoprawne.

Co czwarta osoba rozważa wyjazd za granicę w poszukiwaniu nowego zajęcia. Jako powody podają najczęściej chęć zdobycia lepszej płacy i warunków zatrudnienia (aż 63 proc. z rozważających wyjazd).

Jednocześnie z badania IRIS Financial Confidence Survey 2019 wynika, że 70 proc. Polaków nie obawia się utraty pracy. Taki wynik daje Polsce drugą pozycję w Europie pod tym względem. Bardziej optymistyczni od nas są tylko Austriacy.

[Zdjęcie: Tomasz Chmielewski]

Coraz mniej komunalnych

Coraz mniej komunalnych

Główny Urząd Statystyczny opublikował raport „Gospodarka mieszkaniowa i infrastruktura komunalna w 2018 r.”. Mieszkania komunalne stanowią niecałe 14 proc. zasobu, a liczba ta wciąż się kurczy.

Mieszkania komunalne stanowią niecałe 14 proc. całego zasobu mieszkaniowego w Polsce. Zasób ten kurczy się z roku na rok ze względu na sprzedaż lokali. Te, które zostają w zarządzie gmin, są rzadko remontowane i charakteryzuje się najwyższymi kosztami eksploatacji w przeliczeniu na 1 m2 w porównaniu np. z lokalami w domach objętych wspólnotami mieszkaniowymi. Jedynie stawka czynszowa w gminach postała na w miarę stałym poziomie, czego nie da się powiedzieć o innych zasobach mieszkaniowych, gdzie czynsze rosną.

Obserwowany od wielu lat kierunek zmian w zasobie mieszkaniowym na korzyść mieszkań osób fizycznych wynika m.in. z procesów sprzedaży mieszkań osobom fizycznym, zwrotem ich dawnym właścicielom bądź spadkobiercom, a także zmiany przeznaczenia mieszkania na cele usługowe oraz łączenia małych mieszkań w większe. Nadal znaczący odsetek mieszkań stanowią zasoby mieszkaniowe spółdzielni mieszkaniowych (zajmowane na podstawie spółdzielczego własnościowego oraz lokatorskiego prawa do lokalu).

Nie dla szpilek w pracy

Nie dla szpilek w pracy

Japońskie pracownice zapoczątkowały akcję walki ze szkodliwym dla zdrowia dress codem obowiązującym w japońskich firmach. Szefowie zmuszają je do noszenia szpilek i zakazują wkładania do pracy okularów.

Jak informuje portal pulshr.pl, Japonki przestały kryć swój żal i gniew w związku z dyskryminującymi wymogami estetycznymi i zaczęły wyrażać niezadowolenie w ramach akcji #KuToo w mediach społecznościowych.#KuToo odnosi się do japońskich słów „kutsu” (but) i „kutsuu” (ból), a jednocześnie nawiązuje do hasła #MeToo, które zwraca uwagę na problem molestowania seksualnego.

Uczestniczki akcji #KuToo wskazywały nie tylko na zmuszanie kobiet, aby dostosowały się do konkretnego kanonu estetycznego, ale także na szkodliwość codziennego noszenia szpilek dla zdrowia. Organizatorki zebrały podpisy pod odpowiednią petycją, którą przekazały w czerwcu br. rządowi w Tokio. Ówczesny minister zdrowia, pracy i opieki społecznej Takumi Nemoto zasygnalizował jednak brak poparcia dla takiego zakazu, oceniając, że społeczeństwo „ogólnie akceptuje” noszenie obcasów jako „konieczne i uzasadnione w miejscach pracy”.

Japońskie media ujawniły tymczasem niedawno, że niektóre firmy w tym kraju zakazują pracownicom noszenia okularów, a kobiety z wadami wzroku muszą w związku z tym zakładać do pracy soczewki kontaktowe. Podobnego wymogu nie stawia się jednak mężczyznom. Według BBC niektóre sieci sklepów miały na przykład uznać, że sprzedawczynie w okularach wyglądają na chłodne i nieprzystępne.

Japonki postulują: jeśli okulary w pracy to rzeczywiście problem, niech reguły będą takie same dla mężczyzn i kobiet. Przede wszystkim jednak pracownice chcą być oceniane na podstawie swojej pracy i umiejętności, a nie wyglądu.