Wypadkowy jak Amazon

Wypadkowy jak Amazon

Amazon przez lata starał się omijać obowiązujące w USA przepisy dotyczące BHP, by unikać odpowiedzialności za wypadki i zaniżać liczbę urazów doznawanych przez pracowników. Okres przedświąteczny obfituje w wypadki.

Jak donoszą amerykańskie media, zarzuty pod adresem koncernu Jeffa Bezosa sformułowali we wspólnym reportażu śledczym dziennikarze miesięcznika „The Atlantic” oraz wchodzącego w skład Center for Investigative Reporting serwisu Reveal. W publikacji popartej m.in. wewnętrznymi dokumentami firmy oraz rozmowami z jej byłymi kierownikami BHP opisali praktyki, jakich Amazon miał się przez lata dopuszczać w swoich placówkach.

Reporterzy Reveal dotarli do wewnętrznych sprawozdań dot. wypadków w pracy w 2018 r. z 23 spośród 110 centrów logistycznych Amazona w USA. Analiza wykazała, że na 100 pracowników przypadało przeciętnie 9,6 poważnych urazów – ponad dwa razy więcej niż ubiegłoroczna średnia branżowa 4 wypadków na 100 pracowników.

Autorzy artykułu wiążą wysoki współczynnik urazów w pracy z narzucanymi przez Amazona długimi zmianami i normami dziennymi. Według trojga byłych kierowników BHP Amazona, którzy zgodzili się anonimowo rozmawiać z dziennikarzami, do 2015 r. koncern nie ujawniał prawdziwej liczby wypadków podczas pracy osób zatrudnionych w magazynach. W ocenie informatorów „Atlantic” i Reveal firma systematycznie ukrywała informacje o urazach pracowników.

W gorącym przedświątecznym okresie zakupowym, który dla Amazona zaczyna się przygotowaniami do tzw. Czarnego Piątku (Black Friday), liczba wypadków przy pracy rośnie – wskazują statystyki koncernu, do których dotarli dziennikarze. Według „Atlantic” spowodowane jest to nieprzygotowaniem pracowników sezonowych zatrudnianych do intensywnej pracy na długie, 12-godzinne zmiany. Koncern utrzymuje, że rosnąca w tym czasie liczba wypadków wynika jedynie z większej liczby pracowników.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mało zarabiasz, częściej chorujesz

Mało zarabiasz, częściej chorujesz

Osoby mniej zarabiające z wielu powodów śpią mniej. Częściej też zapadają na choroby serca.

Częstsze występowanie chorób serca wśród osób o niższym statusie socjoekonomicznym może mieć związek z niedoborem snu – informuje pismo „Cardiovascular Research”. Osoby mniej zarabiające śpią mniej z różnych powodów: mogą pracować w kilku miejscach, pracować na zmiany, żyć w hałaśliwym otoczeniu i mieć wyższy poziom stresu emocjonalnego oraz finansowego.

Badanie było częścią projektu Lifepath i zebrało dane 111 205 uczestników z czterech krajów europejskich. Status społeczno-ekonomiczny został sklasyfikowany jako niski, średni lub wysoki na podstawie zawodu danej osoby oraz zawodu jej ojca. Historię choroby niedokrwiennej serca i udaru uzyskano na podstawie oceny klinicznej, dokumentacji medycznej oraz raportu własnego. Średni czas snu deklarowany przez uczestników badania został sklasyfikowany jako zalecany lub normalny sen (od 6 do 8,5 godziny), krótki sen (poniżej 6 godzin) i długi sen (ponad 8,5 godziny) w ciągu nocy.

Jak się okazało, zbyt krótki sen wyjaśniał w 13,4 proc. związek pomiędzy pracą zawodową a chorobą wieńcową u mężczyzn.

Opel będzie zwalniać?

Opel będzie zwalniać?

W wyniku planowanej zmiany szefa koncernu motoryzacyjnego PSA po jego fuzji z Chryslerem, polscy pracownicy fabryki Opla w Gliwicach będą zmuszeni przejść na gorszych warunkach do innej spółki.

Jak donosi portal onet.pl, plany zakładają fuzję francuskiej grupy PSA i włosko-amerykańskiego koncernu Fiat-Chrysler, które miałyby się stać w czwartym największym na świecie producentem samochodów. Pozwoliłoby to zaoszczędzić rocznie 3,7 mld euro, przy zachowaniu wszystkich 120 fabryk i 14 marek samochodów.

Co z tego wynika dla pracowników montujących te modele aut? Pracownicy Opla będą musieli prawdopodobnie w 2021 r. Przejść do pracy na gorszych warunkach, ponieważ koncern nie inwestuje w istniejący zakład Opel Manufacturing Poland, lecz buduje w Gliwicach nową fabrykę.

Gazeta „Handelsblatt” cytuje uchwałę Europejskiej Rady Pracowniczej Opla, która stwierdza, że „tworząc fabrykę samochodów dostawczych PSA zamierza zatrudnić tylko ułamek pracowników istniejących zakładów Opla na podstawie nowych umów o pracę z mniej korzystnymi warunkami”. Rada zarzuca PSA, że władze koncernu już ustaliły wysokość wynagrodzeń w nowej firmie, nie konsultując się ze związkami zawodowymi. „Żadne z aktualnych układów zbiorowych z zakładu Opla nie będą obowiązywać z zakładzie PSA, chociaż ma mieścić się pod tym samym adresem” – uważają przedstawiciele pracowników, cytowani przez „Handelsblatt”. Zarzucają władzom koncernu naruszanie przepisów i brak dialogu z polskimi związkami zawodowymi.

Cytowany przez „Handelsblatt” szef Center Automotive Research (CAR) Ferdinand Dudenhoeffer ocenia, że zakładanie nowych spółek w celu obejścia porozumień ze związkami zawodowymi to jeden z całej gamy trików, jakie ma w zanadrzu koncern, aby zredukować koszty personalne.

Czechy walczą z cyfrowymi gigantami

Czechy walczą z cyfrowymi gigantami

Kilka dni temu czeski rząd zaakceptował objęcie cyfrowym podatkiem Facebooka, Google, Amazona i Apple. To tzw. podatek GAFA.

Po miesiącach dyskusji i debat Czechy zdecydowały się na wprowadzenie tego 7% podatku. Podatek zacznie obowiązywać w połowie 2020 r. – „Nie możemy dłużej czekać i tolerować nierównej konkurencji światowych gigantów z innymi przedsiębiorcami – powiedziała minister finansów. – Wprowadzamy własne, tymczasowe rozwiązanie, które będzie obowiązywać aż do zawarcia międzynarodowego porozumienia”.

Rząd szacuje wpływy z podatku na 195 mln EUR rocznie. Nowy podatek płacić będą giganci, których globalne obroty przekraczają 750 mln euro, a obroty krajowe – 4 mln euro (100 mln koron). Platformy usług cyfrowych takie jak Airbnb czy Uber także będą objęte tym podatkiem.

Będzie to jeden z najambitniejszych tego rodzaju programów podatkowych w Europie.