Szanowani, ale różnie opłacani

Szanowani, ale różnie opłacani

CBOS sprawdził, jakim poważaniem badani darzą poszczególne zawody. Na czele rankingu znalazły się te, które cechuje wysoka użyteczność społeczna: strażak i pielęgniarka.

W raporcie podsumowującym ankietę zwrócono uwagę, że na czele rankingu znalazły się zawody, które cechuje wysoka użyteczność społeczna: strażak (94 proc. dużego poważania społecznego) i pielęgniarka (89 proc. deklaracji dużego szacunku). Obie profesje są też związane bezpośrednio z niesieniem pomocy innym, a stosunek do nich jest równie pozytywny wśród wszystkich badanych grup, niezależnie od wieku i wykształcenia.

Kolejne trzy miejsca w rankingu zajmują: robotnik wykwalifikowany, górnik (po 84 proc. deklaracji) i profesor uniwersytetu (83 proc.). O dwóch pierwszych profesjach z większym uznaniem wypowiadają się badani gorzej wykształceni. Respondenci lepiej wykształceni, w szczególności absolwenci szkół wyższych, bardziej poważają zawód profesora uniwersytetu.

Kolejne pozycje zajmują lekarz, nauczyciel i inżynier pracujący w fabryce. W raporcie podkreślono, że kolejny raz w hierarchii zawodów robotnik wykwalifikowany lokuje się wyżej niż inżynier pracujący w fabryce, a pielęgniarka wyżej niż lekarz.

Wysokim uznaniem społecznym cieszą się też: rolnik indywidualny w średnim gospodarstwie (76 proc. deklaracji dużego szacunku, zwłaszcza wśród mieszkańców wsi), księgowy (75 proc.) oraz informatyk/ analityk systemów komputerowych (72 proc.).

Dwa kolejne zawody w rankingu: referent w biurze i ksiądz zebrały mniej więcej tyle samo deklaracji dużego, jak i średniego uznania (odsetki odpowiednio: 44 proc. wobec 45 proc. i 36 proc. wobec 33 proc.), przy czym wobec księdza zdecydowanie częściej niż wobec referenta deklarowane jest małe poważanie (odsetki odpowiednio: 29 proc. wobec 9 proc.).

Ranking prestiżu zawodów, podobnie jak w ubiegłych latach, zamyka działacz partii politycznej, którego dużym szacunkiem darzy 18 proc. respondentów, a 34 proc. deklaruje małe uznanie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lepsze kwalifikacje, mniej pewności siebie

Lepsze kwalifikacje, mniej pewności siebie

Wśród pracowników wysoko wykwalifikowanych w Polsce procentowo więcej jest kobiet niż mężczyzn – wskazał Polski Instytut Ekonomiczny. Jednak kobiety bardzo rzadko aplikują na wyższe stanowiska niż te, które zajmują w chwili poszukiwania nowej pracy.

W rankingu globalnym GGG (Global Gender Gap Index) Polska w 2018 r. znalazła się na 42. pozycji na 149 krajów. „Badania pokazują, że nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn (tzw. gender gap) wpływa negatywnie na wzrost gospodarczy, co znajduje odzwierciedlenie w miernikach zrównoważonego rozwoju” – czytamy w ostatnim wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE”. Eksperci wskazali na międzynarodowe indeksy, takie jak Global Gender Gap Index (GGG), Gender Equality Index (GEI) czy Gender Balance Index, które dokonują pomiaru równości kobiet i mężczyzn w życiu społecznym i gospodarczym na podstawie danych o zatrudnieniu, wykształceniu, stanie zdrowia, udziale w życiu politycznym.

Kobiety zarabiają mniej od mężczyzn na tym samym stanowisku, a ich udział w polskim rynku pracy jest mniejszy niż mężczyzn. Jednocześnie jednak wśród pracowników wysoko wykwalifikowanych w Polsce większy udział mają kobiety (18,7 proc.) niż mężczyźni (13,9 proc.).

„Kobiety są bardziej krytyczne w samoocenie i większość z nich ubiega się o stanowisko tylko wtedy, kiedy mają poczucie, że spełniają wszystkie wymagane kryteria. Ponadto, rzadziej aplikują na stanowiska wyższe niż te, które aktualnie zajmują” – wskazują autorzy raportów. Mężczyźni podchodzą do stawianych wymagań z większą beztroską. „Większość z nich decyduje się aplikować, jeśli spełniają około 60 proc. kryteriów” – czytamy. Eksperci PIE zwrócili ponadto uwagę, że kobiety rzadziej proszą o rekomendację na interesujące je stanowisko, nawet jeśli znają kogoś, kto pracuje w danej firmie.

Ciężko pracować w hałasie

Ciężko pracować w hałasie

Według badania Steelcase przeprowadzonego w 17 krajach, ponad jedna trzecia pracowników czuje się odizolowana w głośnych miejscach pracy.  85 proc. osób, które pracują w open space’ach twierdzi, że jest tam dla nich zbyt głośno.

Hałas dekoncentruje połowę zatrudnionych, a 60 proc. podnosi głos, jeśli chce z kimś porozmawiać (również przez telefon). Potwierdzają to eksperci z Grupy Nowy Styl, którzy wskazują, że hałas w biurze może stanowić punkt zapalny. Akustyka w miejscu pracy jest problemem dla 31,6 proc. pracowników – wynika z badania, w którym wzięło udział 2486 osób z 8 firm.

Lista konsekwencji złych warunków akustycznych jest bardzo długa. Znajdziemy na niej szybsze zmęczenie, rozdrażnienie, spadek efektywności pracy o 30-50 procent, częstsze odrywanie się od pracy, konieczność robienia dłuższych przerw, większą podatność na stres, wzrost adrenaliny o 30 procent, niską zrozumiałość mowy, której konsekwencją jest konieczność podnoszenia głosu, większą liczbę popełnianych błędów, ale też większą absencję i fluktuację pracowników.

Huta Pokój wygrała?

Huta Pokój wygrała?

W nocy z piątku na sobotę podpisano porozumienie kończące trwającą od wtorku związkową głodówkę w siedzibie Węglokoksu, do którego należy Huta Pokój w Rudzie Śląskiej. Przejęcie aktywów huty przez Węglokoks ma nastąpić do końca lutego 2020 r. Do tego czasu Węglokoks gwarantuje dostawy wsadu i utrzymanie produkcji.

Porozumienie stanowi aneks do porozumienia ramowego z września br. Zakłada ono najważniejsze: zobowiązanie, że do czasu (tj. do 29.02.2020 r.) przejęcia Huty Pokój i spółek zależnych przez Weglokoks, Weglokoks gwarantuje utrzymanie produkcji i dostawę wsadu. Wszelkie kontrakty będą zatem realizowane, dzięki czemu będą pieniądze na wypłaty pensji – poinformował związek Sierpień’80.

Nagle okazało się, że to, czego nie można było zrobić przez ostatnie kilka miesięcy, można zrobić 6 grudnia w kilka godzin. Jesteśmy zadowoleni, ale ostrożni. Będziemy pilnować realizacji każdego słowa podpisanego porozumienia – skomentował przewodniczący Sierpnia’80 w Hucie Pokój Mariusz Latka.

Protestujący od wtorku związkowcy, z których ośmiu prowadziło głodówkę, domagali się gwarancji utrzymania produkcji i miejsc pracy w hucie. Żądali realizacji postanowień zawartego we wrześniu porozumienia służącego uratowaniu huty.

W piątek po południu przed bramą Huty Pokój odbył się wiec protestacyjny, w którym uczestniczyli pracownicy pierwszej zmiany oraz część osób pracujących na drugiej zmianie – w sumie ok. 200 osób. Pracowników rudzkiej huty wsparli koledzy z innych zakładów, w tym członkowie Rady Krajowego Sekretariatu Metalowców NSZZ Solidarność. Po południu rozpoczęły się kolejne rozmowy z protestującymi, zakończone w nocy podpisaniem porozumienia i przerwaniem protestu.

Jak pisze portal pulshr.pl, Huta Pokój i związane z nią spółki są winne Węglokoksowi blisko 180 mln zł, zaś kolejne ok. 50 mln zł to dług wobec banków. 19 września zostało zawarte porozumienie między hutą, Węglokoksem i stroną społeczną, zakładające m.in. przekształcenia wewnętrzne i częściowe oddłużenie przedsiębiorstwa wobec Węglokoksu. Realizacja porozumienia ma zapewnić zadłużonej hucie ciągłość produkcji i uratować miejsca pracy. Węglokoks złożył już ofertę odkupu aktywów produkcyjnych huty w ramach umorzenia części wierzytelności.

Grupa Huty Pokój, której tradycje sięgają 1840 r., zatrudnia blisko 800 pracowników plus wielu innych w firmach współpracujących.