Gorąco w gliwickim Oplu

Gorąco w gliwickim Oplu

Święta pracowników zakładów Opla i ich rodzin nie będą zbyt radosne. Od 2021 r. w ramach nowej firmy w fabryce produkowane będą samochody dostawcze, ale warunki pracy utrzymywane są w tajemnicy, a sprawy załatwia się nad głowami związków zawodowych.

Jak informuje portal wnp.pl, posiłkując się informacjami uzyskanymi od „Solidarności” w Oplu, omijając związki zawodowe usiłuje się wprowadzić nowy regulamin pracy, a w nim co się tylko pracodawcy spodoba, bez patrzenia na czynnik ludzki.

Wiosną tego roku koncern PSA ogłosił, że od 2021 r. w Gliwicach, gdzie dziś fabryka Opel Manufacturing Poland (OMP) wytwarza auta osobowe, będą produkowane samochody dostawcze. Rozpoczęła się budowa nowych hal produkcyjnych, realizowana przez nową spółkę PSA Manufacturing Poland (PSAMP). Do nowej spółki przyjęto dotąd kilkudziesięciu pracowników, zatrudnionych wcześniej w gliwickim Oplu.

Mamy tylko szczątkowe informacje. Objęte tajemnicą są nawet wzory umów obowiązujące w tamtej firmie. Nikt nas nie informuje i nie negocjuje. Chcę konkretnych rozwiązań dla pracowników, którzy są pełni obaw – mówi Mariusz Król, przewodniczący „Solidarnośći” w Opel Manufacturing Poland.

Pogłoski krążące po zakładzie mówią o sześciodniowym tygodniu pracy i zmianach dwunastogodzinnych, których długość sprzyja popełnianiu błędów przez pracowników montujących samochody.

Nowy zakład będzie przez okres przejściowy potrzebował mniejszej liczby pracowników niż ma obecnie. Mogą oni odejść z Opla i wziąć odprawy, a potem wrócić, ale już na stawkach, jakie dostanie nowo przyjmowany pracownik, a więc ze stratą i koniecznością budowania swojej pozycji od nowa.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wraca kolej między Słupskiem a Ustką

Wraca kolej między Słupskiem a Ustką

Od niedzieli na trasę między Słupskiem a Ustką wracają regularne połączenia kolejowe. Pojawią się także dwa nowe przystanki – Słupsk Północny i Ustka Uroczysko.

Od niedzieli wchodzi w życie nowy rozkład jazdy pociągów. Przewiduje on, że pociągi między Słupskiem i Ustką będą jeździć codziennie, a nie tylko w sezonie wakacyjnym. Na trasie Słupsk – Ustka – Ustka Uroczysko kursować ma w dni robocze 14 par pociągów, a w weekendy 13 par. W rozkładzie przewidziano, że pierwszy pociąg ze Słupska do Ustki Uroczysko wyjeżdżać ma o godz. 5:30, a z Ustki Uroczysko do Słupska o godz. 6:00. Pociągi na tej trasie kursować mają co godzinę, a ostatni pociąg ze Słupska wyjechać ma o godz. 18:30, a z Ustki Uroczysko o 19:00.

Jak informuje PKP PLK, w ramach tej inwestycji PKP PLK zmodernizowały 70 km linii oraz 19 stacji i przystanków. Wymienione zostały urządzenia sterowania ruchem kolejowym, przebudowano 50 przejazdów kolejowo-drogowych i wyremontowano 48 obiektów inżynieryjnych, w tym 4 mosty i 8 wiaduktów. Jak zaznaczono, po zakończeniu wszystkich prac przewidzianych w ramach inwestycji pociągi pojadą z prędkością do 100 km/godz.

Szanowani, ale różnie opłacani

Szanowani, ale różnie opłacani

CBOS sprawdził, jakim poważaniem badani darzą poszczególne zawody. Na czele rankingu znalazły się te, które cechuje wysoka użyteczność społeczna: strażak i pielęgniarka.

W raporcie podsumowującym ankietę zwrócono uwagę, że na czele rankingu znalazły się zawody, które cechuje wysoka użyteczność społeczna: strażak (94 proc. dużego poważania społecznego) i pielęgniarka (89 proc. deklaracji dużego szacunku). Obie profesje są też związane bezpośrednio z niesieniem pomocy innym, a stosunek do nich jest równie pozytywny wśród wszystkich badanych grup, niezależnie od wieku i wykształcenia.

Kolejne trzy miejsca w rankingu zajmują: robotnik wykwalifikowany, górnik (po 84 proc. deklaracji) i profesor uniwersytetu (83 proc.). O dwóch pierwszych profesjach z większym uznaniem wypowiadają się badani gorzej wykształceni. Respondenci lepiej wykształceni, w szczególności absolwenci szkół wyższych, bardziej poważają zawód profesora uniwersytetu.

Kolejne pozycje zajmują lekarz, nauczyciel i inżynier pracujący w fabryce. W raporcie podkreślono, że kolejny raz w hierarchii zawodów robotnik wykwalifikowany lokuje się wyżej niż inżynier pracujący w fabryce, a pielęgniarka wyżej niż lekarz.

Wysokim uznaniem społecznym cieszą się też: rolnik indywidualny w średnim gospodarstwie (76 proc. deklaracji dużego szacunku, zwłaszcza wśród mieszkańców wsi), księgowy (75 proc.) oraz informatyk/ analityk systemów komputerowych (72 proc.).

Dwa kolejne zawody w rankingu: referent w biurze i ksiądz zebrały mniej więcej tyle samo deklaracji dużego, jak i średniego uznania (odsetki odpowiednio: 44 proc. wobec 45 proc. i 36 proc. wobec 33 proc.), przy czym wobec księdza zdecydowanie częściej niż wobec referenta deklarowane jest małe poważanie (odsetki odpowiednio: 29 proc. wobec 9 proc.).

Ranking prestiżu zawodów, podobnie jak w ubiegłych latach, zamyka działacz partii politycznej, którego dużym szacunkiem darzy 18 proc. respondentów, a 34 proc. deklaruje małe uznanie.

Lepsze kwalifikacje, mniej pewności siebie

Lepsze kwalifikacje, mniej pewności siebie

Wśród pracowników wysoko wykwalifikowanych w Polsce procentowo więcej jest kobiet niż mężczyzn – wskazał Polski Instytut Ekonomiczny. Jednak kobiety bardzo rzadko aplikują na wyższe stanowiska niż te, które zajmują w chwili poszukiwania nowej pracy.

W rankingu globalnym GGG (Global Gender Gap Index) Polska w 2018 r. znalazła się na 42. pozycji na 149 krajów. „Badania pokazują, że nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn (tzw. gender gap) wpływa negatywnie na wzrost gospodarczy, co znajduje odzwierciedlenie w miernikach zrównoważonego rozwoju” – czytamy w ostatnim wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE”. Eksperci wskazali na międzynarodowe indeksy, takie jak Global Gender Gap Index (GGG), Gender Equality Index (GEI) czy Gender Balance Index, które dokonują pomiaru równości kobiet i mężczyzn w życiu społecznym i gospodarczym na podstawie danych o zatrudnieniu, wykształceniu, stanie zdrowia, udziale w życiu politycznym.

Kobiety zarabiają mniej od mężczyzn na tym samym stanowisku, a ich udział w polskim rynku pracy jest mniejszy niż mężczyzn. Jednocześnie jednak wśród pracowników wysoko wykwalifikowanych w Polsce większy udział mają kobiety (18,7 proc.) niż mężczyźni (13,9 proc.).

„Kobiety są bardziej krytyczne w samoocenie i większość z nich ubiega się o stanowisko tylko wtedy, kiedy mają poczucie, że spełniają wszystkie wymagane kryteria. Ponadto, rzadziej aplikują na stanowiska wyższe niż te, które aktualnie zajmują” – wskazują autorzy raportów. Mężczyźni podchodzą do stawianych wymagań z większą beztroską. „Większość z nich decyduje się aplikować, jeśli spełniają około 60 proc. kryteriów” – czytamy. Eksperci PIE zwrócili ponadto uwagę, że kobiety rzadziej proszą o rekomendację na interesujące je stanowisko, nawet jeśli znają kogoś, kto pracuje w danej firmie.