Puste karetki

Puste karetki

Brak lekarzy w karetkach to już codzienność. Teraz zaczyna w nich brakować także ratowników.

O brakach kadrowych ratownicze związki alarmują już od dłuższego czasu. Ratownicy wolą pracować w szpitalach – mają tam lepsze warunki i większe pieniądze. I choć na razie nie ma mowy o zmniejszaniu liczby karetek, coraz trudniej zapewnić im pełną obsadę. Problem jest zwłaszcza z obsadzeniem zespołów trzyosobowych.

Coraz większa liczba karetek specjalistycznych (S) przekwalifikowywanych jest na podstawowe (P, czyli bez lekarza w składzie). A kolejne wnioski czekają na rozpatrzenie. W tym roku na Mazowszu przekształcono 11 specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) w podstawowe. Obecnie jest konsultowany projekt aktualizacji wojewódzkiego planu działania systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne (PRM). W Małopolsce w związku z brakiem lekarzy w tym roku przekwalifikowano trzy zespoły, a na rozstrzygnięcie oczekują cztery kolejne wnioski.

Problem braku lekarzy chętnych do pracy w zespołach typu S występuje w całym kraju. Spadek zainteresowania pracą w ratownictwie medycznym, a także odbywaniem specjalizacji w dziedzinie medycyny ratunkowej jest spowodowany trudnymi warunkami pracy oraz finansami.

Wojewodowie kłamią albo nie są informowani przez dysponentów, bo problemy z obsadą zespołów są w każdym województwie – przekonuje Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych i Polskiej Rady Ratowników Medycznych. Jak podkreśla, najpopularniejszym na to sposobem jest przekształcanie zespołów trzyosobowych w dwuosobowe. Również przy zamianie ZRM S na P tworzy się zwykle od razu zespół dwuosobowy. Tymczasem w opinii ratowników to zespół trzyosobowy jest optymalny do udzielania czynności ratunkowych.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ciąża równa się leki za darmo

Ciąża równa się leki za darmo

Kobiety w ciąży mają od 1 lipca 2020 r. korzystać z bezpłatnych leków. Rząd przyjął projekt odpowiedniej nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowych ze środków publicznych.

Zgodnie z przejętym przez rząd projektem nowelizacji ustawy, lista bezpłatnych leków będzie zawierać lekarstwa na receptę, których stosowanie przez kobiety ciężarne jest konieczne do „zaspokojenia potrzeb zdrowotnych wynikających z ciąży”. Przepis wejdzie w życie od lipca 2020 roku. Uprawnienia do wystawiania recept na bezpłatne leki uzyskają lekarze ginekolodzy lub położne, którzy stwierdzili ciążę. Ich zapisanie będzie też możliwe na podstawie odpowiedniego zaświadczenia.Wykaz bezpłatnych leków będzie dostępny w obwieszczeniu refundacyjnym, które zostanie wydane przez ministra zdrowia.

Dostęp do bezpłatnych leków uzyska ok. 400 tys. kobiet rocznie. Budżet projektu to 14,5 ml zł w pierwszym roku obowiązywania.

Nie będzie ogłoszeń bez podanej stawki?

Nie będzie ogłoszeń bez podanej stawki?

Za publikowanie ofert pracy bez wskazanego poziomu wynagrodzenia firmie ma grozić grzywna. Jest projekt ustawy, która będzie częścią nowego Kodeksu pracy.

Autorami projektu są posłowie opozycji, których przedstawicielem jest Witold Zembaczyński z klubu PO-KO. Skończyć mają się procesy rekrutacyjne, podczas których aplikujący do końca nie wiedział, jaka stawka jest oferowana przez firmę za pracę na konkretnym stanowisku – bądź sam słyszał pytanie „ile chce pan/i zarabiać?”, bez podawania jakichkolwiek widełek. Takie rekrutacje były stratą czasu potencjalnych pracowników.

Pomysł nie jest nowy. W marcu tego roku dyskutowano nad nim na jednym z posiedzeń Sejmu minionej kadencji. Posłowie nie zdążyli go jednak przegłosować, więc wraca po wyborach. Co jednak istotne, wiosną wiceminister pracy wypowiadał się o pomyśle w przychylny sposób.

Oficjalnego stanowiska rządu nie ma. Jeśli chodzi o nasze ministerstwo, jesteśmy pozytywnie nastawieni do projektu – mówił wówczas wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

Nowe przepisy wymagałyby podawania proponowanej kwoty wynagrodzenia brutto. Za niewywiązanie się z tego obowiązku groziłaby grzywna. Kara będzie się należała również wtedy, gdy w ofercie pensja będzie wyższa niż później w rzeczywistości.

Rząd chce polskich leków

Rząd chce polskich leków

Rząd PiS zamierza zainwestować 200 milionów złotych w polską firmę farmaceutyczną.

Jak informuje portal money.pl, Skarb Państwa zamierza dofinansować kwotą 200 milionów złotych Polfę Tarchomin, jedną z niewielu działających jeszcze polskich firm farmaceutycznych, której jest właścicielem. Pieniądze mają zostać przekazane na rozwój i stworzenie nowych linii produkcyjnych. Rząd chce, by spółka produkowała leki i antybiotyki, które dotychczas sprowadzane były z zagranicy.

Polfa Tarchomin to najstarszy producent leków w Polsce. W ofercie ma blisko 50 produktów, w 120 różnych wersjach, m.in. insulinę dla cukrzyków, antybiotyki, leki stosowane w padaczce, niemowlęcej róży, a także na ostre zapalenie zatok i bakteryjne zapalenie gardła.