Wyższe mandaty są ok

Wyższe mandaty są ok

Zdecydowana większość Polek i Polaków ma dość piractwa drogowego i chce podwyższenia kar.

Jak pisze portal organizacji Miasto Jest Nasze, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego odpowiedziała na jej zapytanie dotyczące wyników badania postaw i opinii społeczeństwa względem bezpieczeństwa ruchu drogowego. Okazuje się, że w przeprowadzonym w 2018 r. badaniu aż 82% Polaków popiera wprowadzenie surowszych kar za przekraczanie prędkości.

W lipcu br. minister Weber ujawnił raport Instytutu Transport Samochodowego obalający mity o niewłaściwie zachowujących się pieszych i pokazujący prawdę o kierowcach nagminnie przekraczających prędkość. Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wprowadzenie pierwszeństwa dla pieszych wchodzących na pasy oraz zlikwidowanie podwyższonego do 60 km/h nocnego limitu prędkości w obszarze zabudowanym.

Jak pisze MJN, w. Polsce mandaty, w relacji do zarobków, są najniższe w całej Unii Europejskiej. Najwyższa stawka mandatu za wykroczenie drogowe wynosi u nas 500 zł. Stawka ta nie wzrosła od 1997 roku

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Puste karetki

Puste karetki

Brak lekarzy w karetkach to już codzienność. Teraz zaczyna w nich brakować także ratowników.

O brakach kadrowych ratownicze związki alarmują już od dłuższego czasu. Ratownicy wolą pracować w szpitalach – mają tam lepsze warunki i większe pieniądze. I choć na razie nie ma mowy o zmniejszaniu liczby karetek, coraz trudniej zapewnić im pełną obsadę. Problem jest zwłaszcza z obsadzeniem zespołów trzyosobowych.

Coraz większa liczba karetek specjalistycznych (S) przekwalifikowywanych jest na podstawowe (P, czyli bez lekarza w składzie). A kolejne wnioski czekają na rozpatrzenie. W tym roku na Mazowszu przekształcono 11 specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) w podstawowe. Obecnie jest konsultowany projekt aktualizacji wojewódzkiego planu działania systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne (PRM). W Małopolsce w związku z brakiem lekarzy w tym roku przekwalifikowano trzy zespoły, a na rozstrzygnięcie oczekują cztery kolejne wnioski.

Problem braku lekarzy chętnych do pracy w zespołach typu S występuje w całym kraju. Spadek zainteresowania pracą w ratownictwie medycznym, a także odbywaniem specjalizacji w dziedzinie medycyny ratunkowej jest spowodowany trudnymi warunkami pracy oraz finansami.

Wojewodowie kłamią albo nie są informowani przez dysponentów, bo problemy z obsadą zespołów są w każdym województwie – przekonuje Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych i Polskiej Rady Ratowników Medycznych. Jak podkreśla, najpopularniejszym na to sposobem jest przekształcanie zespołów trzyosobowych w dwuosobowe. Również przy zamianie ZRM S na P tworzy się zwykle od razu zespół dwuosobowy. Tymczasem w opinii ratowników to zespół trzyosobowy jest optymalny do udzielania czynności ratunkowych.

 

Ciąża równa się leki za darmo

Ciąża równa się leki za darmo

Kobiety w ciąży mają od 1 lipca 2020 r. korzystać z bezpłatnych leków. Rząd przyjął projekt odpowiedniej nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowych ze środków publicznych.

Zgodnie z przejętym przez rząd projektem nowelizacji ustawy, lista bezpłatnych leków będzie zawierać lekarstwa na receptę, których stosowanie przez kobiety ciężarne jest konieczne do „zaspokojenia potrzeb zdrowotnych wynikających z ciąży”. Przepis wejdzie w życie od lipca 2020 roku. Uprawnienia do wystawiania recept na bezpłatne leki uzyskają lekarze ginekolodzy lub położne, którzy stwierdzili ciążę. Ich zapisanie będzie też możliwe na podstawie odpowiedniego zaświadczenia.Wykaz bezpłatnych leków będzie dostępny w obwieszczeniu refundacyjnym, które zostanie wydane przez ministra zdrowia.

Dostęp do bezpłatnych leków uzyska ok. 400 tys. kobiet rocznie. Budżet projektu to 14,5 ml zł w pierwszym roku obowiązywania.

Nie będzie ogłoszeń bez podanej stawki?

Nie będzie ogłoszeń bez podanej stawki?

Za publikowanie ofert pracy bez wskazanego poziomu wynagrodzenia firmie ma grozić grzywna. Jest projekt ustawy, która będzie częścią nowego Kodeksu pracy.

Autorami projektu są posłowie opozycji, których przedstawicielem jest Witold Zembaczyński z klubu PO-KO. Skończyć mają się procesy rekrutacyjne, podczas których aplikujący do końca nie wiedział, jaka stawka jest oferowana przez firmę za pracę na konkretnym stanowisku – bądź sam słyszał pytanie „ile chce pan/i zarabiać?”, bez podawania jakichkolwiek widełek. Takie rekrutacje były stratą czasu potencjalnych pracowników.

Pomysł nie jest nowy. W marcu tego roku dyskutowano nad nim na jednym z posiedzeń Sejmu minionej kadencji. Posłowie nie zdążyli go jednak przegłosować, więc wraca po wyborach. Co jednak istotne, wiosną wiceminister pracy wypowiadał się o pomyśle w przychylny sposób.

Oficjalnego stanowiska rządu nie ma. Jeśli chodzi o nasze ministerstwo, jesteśmy pozytywnie nastawieni do projektu – mówił wówczas wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

Nowe przepisy wymagałyby podawania proponowanej kwoty wynagrodzenia brutto. Za niewywiązanie się z tego obowiązku groziłaby grzywna. Kara będzie się należała również wtedy, gdy w ofercie pensja będzie wyższa niż później w rzeczywistości.