Finlandia w awangardzie

Finlandia w awangardzie

Nowa premierka Finlandii, Sanna Marin, chce wprowadzić sześciogodzinny dzień pracy i czterodniowy tydzień pracy. Pozwoliłoby to pracownikom spędzić więcej czasu z rodzinami.

Polityczka z centrolewicowej koalicji nawołuje do wprowadzenia krótszego tygodnia pracy, wzorem Szwecji, która w niektórych branżach zrobiła to już w 2015 r. Według Szwedów sześciogodzinny dzień pracy skutkuje wzrostem produktywności pracowników, a także ich poczuciem osobistego szczęścia.

Sanna Marin powiedziała: „Wierzę, że ludzie zasługują, by spędzać więcej czasu ze swoimi rodzinami, a także przeznaczać go na hobby, kulturę i inne niż praca aspekty życia”. W Finlandii obowiązuje obecnie klasyczny ośmiogodzinny dzień pracy.

Propozycja została natychmiast powitana z entuzjazmem przez ministrę edukacji Li Andersson, która powiedziała: „Ważne jest, by umożliwić Finom pracowanie mniej”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec kręcenia z paragonami?

Koniec kręcenia z paragonami?

Od stycznia w życie wchodzi obowiązek podawania numeru NIP przed przedsiębiorcę, który pobiera przy zakupie paragon, by potem wymienić go na fakturę. Ma to ukrócić zbieranie przez niektórych paragonów „po rodzinie” i wrzucanie w koszty osobistych wydatków.

Przepisy obowiązujące do 31 grudnia 2019 r. pozwalają na wystawienie w ciągu tygodnia faktury do każdego paragonu. Jeśli zatem kolega, wujek, matka, brat czy znajomy kupi coś i odda paragon znajomemu przedsiębiorcy, ten może udać się do sklepu i wymienić go na fakturę, a następnie wrzucić w koszty i odzyskać VAT oraz obniżyć sobie podatek dochodowy. Razem dawało to zysk do 35 proc. z każdej faktury. Nowe prawo walczy z takim naginaniem zasad.

W uzasadnieniu projektu ustawy zapisano, że jej celem jest walka z powszechnym zjawiskiem uznawania przez przedsiębiorców za koszty każdego możliwego wydatku, częstokroć poniesionego przez kogoś innego.

Zmiana z perspektywy budżetu państwa jest jak najbardziej racjonalna, ponieważ pozwoli częściowo na likwidację procederu wystawiania faktur na podmioty, które nie dokonały zakupu. Spowoduje to zwiększenie wpływów do budżetu zarówno z tytułu podatków dochodowych, jak i z tytułu podatku VAT – ocenia zmianę w rozmowie z money.pl Dariusz Gałązka, doradca podatkowy z Grant Thornton.

Za darmo w Bielsku

Za darmo w Bielsku

Podczas ostatniej zeszłorocznej sesji rady miasta Bielska Podlaskiego podjęto decyzję o wprowadzeniu bezpłatnej komunikacji miejskiej.

Pomysł ten pojawił się jeszcze w poprzedniej kadencji i miał być wprowadzony już w 2019 roku. Jednak z powodu dużego obciążenia budżetu przełożono to na rok 2020. W końcu udało się wygospodarować środki na zniesienie biletów komunikacji miejskiej. Zresztą nie chodziło wcale o wielkie pieniądze – miasto i tak co roku dokładało do komunikacji miejskiej około miliona złotych, a na biletach zarabiało niespełna 200 tys. zł. W dodatku komunikacja nie cieszyła się zbyt wielkim zainteresowaniem.

Bezpłatna komunikacja ma między innymi rozładować problem korków w mieście. Radni liczą, że część kierowców przesiądzie się do darmowych autobusów.

Kosztowna nieostrożność

Kosztowna nieostrożność

Łączny koszt wypadków drogowych w Polsce w 2018 roku wyniósł 56,6 mld złotych – czytamy w najnowszym raporcie dotyczącym kosztów wypadków i kolizji na polskich drogach.

Raport właśnie opublikowało Ministerstwo Infrastruktury, a zrobiło to w ostatnim możliwym terminie. Dysponowało nim od sierpnia i udostępniło dopiero po naciskach medialnych. Jak pisze portal radia TokFm, raport przygotowuje podległa resortowi infrastruktury Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zgodnie z prawem musi sporządzić dokument co najmniej raz na trzy lata. Ostatni taki raport został opublikowany w grudniu 2016 roku i opisywał dane za rok 2015. Resort zapewniał, że za rok 2018 rada opublikuje raport w określonym ustawowo terminie, czyli do końca grudnia 2019 roku. Zrobiła to 31 grudnia.

Z dokumentu wynika, że koszty społeczne wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce w 2018 roku wyniosły 56,6 mld złotych. W tej kwocie 44,9 mld złotych stanowiły koszty wypadków drogowych, a 11,7 mld złotych – koszty kolizji. W związku z tym w 2018 r. koszty zdarzeń drogowych stanowiły 2,7 procent polskiego PKB. W porównaniu do roku 2015 łączne koszty zdarzeń drogowych wzrosły o ponad osiem mld złotych – wtedy wynosiły bowiem 48,2 mld.

Na koszty wypadku lub kolizji składa się kilka czynników – między innymi koszty generowane przez pracę służb policyjnych i ratowniczych, koszty hospitalizacji, pogrzebu, postępowania karnego, rekompensat i zadośćuczynienia, a także straty materialne oraz straty gospodarcze kraju.