Nie wszyscy po równo

Nie wszyscy po równo

W Polsce pogłębiają się podziały w rozwoju gospodarczym, co jest złą wiadomością dla biedniejszych regionów kraju.

Jak informuje portal pb.pl, cztery najbogatsze regiony Polski — Warszawa, Śląsk, Wielkopolska i Dolny Śląsk — odpowiedzialne były w 2018 r. za wytworzenie niemal połowy produktu krajowego brutto. Aż dziewięć z 16 województw dołożyło po mniej niż 5 proc. do PKB. Ponadto wzrost w najbogatszych regionach był znacznie wyższy niż w najbiedniejszych.

W przeliczeniu na głowę mieszkańca szczególnie wyróżnia się region stołeczny — podczas gdy dla całej Polski PKB per capita wynosi 55,066 tys. zł, w Warszawie to aż do 121,246 tys. złotych. Poza Warszawą tylko województwa dolnośląskie, wielkopolskie i śląskie zanotowały PKB na 1 mieszkańca przekraczające średnią dla kraju. Na drugim gospodarczym biegunie znajdują się województwa lubelskie i warmińsko-mazurskie, które na mieszkańca generują odpowiednio 67,4 proc. oraz 68,7 proc. średniej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pogrzeb na kredyt?

Pogrzeb na kredyt?

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej negatywnie rozpatrzyło petycję Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, w której domagało się urealnienia wysokości zasiłku pogrzebowego. Zdaniem związków powinien on wynosić 200 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

Pomimo ogromnego wzrostu cen pochówku, przez ostatnie osiem lat, zasiłek pogrzebowy nie był waloryzowany. Co raz częściej zdarza się, że rodzina zmarłego nie jest w stanie ponieść wysokich kosztów związanych z organizacją pogrzebu. Obecnie obowiązujący zasiłek pogrzebowy, który wynosi 4 000 złotych, nie pokrywa nawet połowy kosztów pogrzebu i związanych z nim wydatków.  OPZZ pisze w swoim oświadczeniu, że oznacza to odbieranie godności zmarłemu i jego rodzinie.

Na stronie opzz.org.pl czytamy„Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych z niedowierzaniem przyjmuje negatywną odpowiedź na petycję, która jest tak ważna dla wszystkich Polek i Polaków. Nie pozostaniemy na takie decyzje obojętni i dalej będziemy podejmować starania o podniesienie tego zasiłku. Uważamy, że godne warunki życia, godne warunki pracy, ale i godny pochówek, są kluczowe dla poczucia bezpieczeństwa i spokoju każdego człowieka”.

Finlandia w awangardzie

Finlandia w awangardzie

Nowa premierka Finlandii, Sanna Marin, chce wprowadzić sześciogodzinny dzień pracy i czterodniowy tydzień pracy. Pozwoliłoby to pracownikom spędzić więcej czasu z rodzinami.

Polityczka z centrolewicowej koalicji nawołuje do wprowadzenia krótszego tygodnia pracy, wzorem Szwecji, która w niektórych branżach zrobiła to już w 2015 r. Według Szwedów sześciogodzinny dzień pracy skutkuje wzrostem produktywności pracowników, a także ich poczuciem osobistego szczęścia.

Sanna Marin powiedziała: „Wierzę, że ludzie zasługują, by spędzać więcej czasu ze swoimi rodzinami, a także przeznaczać go na hobby, kulturę i inne niż praca aspekty życia”. W Finlandii obowiązuje obecnie klasyczny ośmiogodzinny dzień pracy.

Propozycja została natychmiast powitana z entuzjazmem przez ministrę edukacji Li Andersson, która powiedziała: „Ważne jest, by umożliwić Finom pracowanie mniej”.

Koniec kręcenia z paragonami?

Koniec kręcenia z paragonami?

Od stycznia w życie wchodzi obowiązek podawania numeru NIP przed przedsiębiorcę, który pobiera przy zakupie paragon, by potem wymienić go na fakturę. Ma to ukrócić zbieranie przez niektórych paragonów „po rodzinie” i wrzucanie w koszty osobistych wydatków.

Przepisy obowiązujące do 31 grudnia 2019 r. pozwalają na wystawienie w ciągu tygodnia faktury do każdego paragonu. Jeśli zatem kolega, wujek, matka, brat czy znajomy kupi coś i odda paragon znajomemu przedsiębiorcy, ten może udać się do sklepu i wymienić go na fakturę, a następnie wrzucić w koszty i odzyskać VAT oraz obniżyć sobie podatek dochodowy. Razem dawało to zysk do 35 proc. z każdej faktury. Nowe prawo walczy z takim naginaniem zasad.

W uzasadnieniu projektu ustawy zapisano, że jej celem jest walka z powszechnym zjawiskiem uznawania przez przedsiębiorców za koszty każdego możliwego wydatku, częstokroć poniesionego przez kogoś innego.

Zmiana z perspektywy budżetu państwa jest jak najbardziej racjonalna, ponieważ pozwoli częściowo na likwidację procederu wystawiania faktur na podmioty, które nie dokonały zakupu. Spowoduje to zwiększenie wpływów do budżetu zarówno z tytułu podatków dochodowych, jak i z tytułu podatku VAT – ocenia zmianę w rozmowie z money.pl Dariusz Gałązka, doradca podatkowy z Grant Thornton.