Praca największym źródłem zmęczenia

Praca największym źródłem zmęczenia

Polacy pracują średnio 1895 godzin rocznie. 86 proc. z nas twierdzi, że to właśnie praca jest dla nas najpoważniejszym źródłem zmęczenia.

Jak wynika z danych OECD, jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów na świecie. Pracujemy o 300 godzin więcej niż pracownicy w Wielkiej Brytanii i 400 godzin więcej niż Niemcy. Rekordziści, pracownicy z Meksyku, pracują 2257 godzin rocznie.

Do liczby godzin dochodzi także poziom stresu i zmęczenia, jaki towarzyszy pracownikom. Pracownicy są przemęczeni, zestresowani, a w wielu przypadkach wykonują swe zadania nawet w dniach wolnych od pracy, co powoduje, że ich wypoczynek i aktywność pozazawodowa są niezwykle ograniczone. Obecny wymiar urlopów wypoczynkowych (20 i 26 dni), wprowadzony do Kodeksu pracy w latach 70. XX wieku, nie gwarantuje właściwej regeneracji sił pracownika po okresie wykonywania przez niego pracy, a także nie służy ochronie jego zdrowia oraz przywróceniu mu pełnej zdolności do pracy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Złota rączka pomoże

Złota rączka pomoże

Białystok będzie kontynuował miejski program, w ramach którego świadczona będzie pomoc techniczna osobom powyżej 60. roku życia oraz długotrwale chorym.

Jak informuje miasto, w ubiegłym roku z bezpłatnej pomocy „złotej rączki” seniorzy skorzystali 290 razy. W tym roku – jak podaje białostocki magistrat – zarezerwowano w budżecie na ten cel 75 tys. zł. Projekt skierowany jest do seniorów w wieku 60+. Przede wszystkim osób mieszkających samotnie, dysponujących niskimi dochodami. Z usług mogą też korzystać osoby niepełnosprawne i długotrwale chore.

Zakres konsultacji technicznych i drobnych napraw obejmuje usługi niewymagające wiedzy specjalistycznej. Chodzi np. o naprawy klamek, zamków, regulację drzwi i okien, wymianę baterii w urządzeniach, przymocowanie luster, obrazów, karniszy i półek. Projekt nie obejmuje napraw, które powinny być wykonane na rzecz mieszkańców na podstawie umów ze wspólnotą lub spółdzielnią mieszkaniową.

Naprawy usterek sprzętów domowych czy instalacji mogą być kłopotliwe dla osób starszych. Trzeba nie tylko mieć odpowiednie narzędzia i umiejętności, ale też siłę do takich prac. Często pozostaje tylko zatrudnienie „złotej rączki”, a przecież nie każdego na to stać. Dlatego z pomocą fachowców chcemy zadbać o potrzeby starszych mieszkańców Białegostoku – mówi Zbigniew Nikitorowicz, zastępca prezydenta Białegostoku.

Nikt nie chce jeździć samochodem elektrycznym

Nikt nie chce jeździć samochodem elektrycznym

Obecna infrastruktura dla ładowania osobowych aut elektrycznych w Polsce znacznie wyprzedza potrzeby rynku. Poziom jej wykorzystania nie przekracza 3-5 proc.

Jak informuje serwis wnp.pl, obecnie istniejące stacje ładowania aut elektrycznych są w stanie pokryć zapotrzebowanie rynku na poziomie nawet kilkudziesięciu tys. aut elektrycznych. Gdybyśmy na koniec 2020 roku wskutek inwestycji OSD osiągnęli zakładaną w ustawie liczbę punktów ładowania, to stałyby one niewykorzystane, tak jak obecnie dzieje się to z większością dotychczas zbudowanych i udostępnionych punktów ładowania. Przyznaje to Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska.

Do niedawna ładowanie samochodów elektrycznych było darmowe. Obecnie już sześć sieci pobiera opłaty za ładowanie samochodów elektrycznych w Polsce. Tydzień temu znalazł się w tym gronie Tauron, a w tym roku dołączą kolejno: Innogy, PGE, Orlen i Energa. Państwowy koncern energetyczny po wielu tygodniach przygotowań, uruchomił w końcu 30 grudnia 2019 roku płatności na swoich górnośląskich stacjach ładowania aut elektrycznych.

Co z cenami? Tańszy od samochodu elektrycznego jest nawet diesel. Jak informuje portal wysokienapiecie.pl, z półszybkich stacji AC najczęściej korzysta się w mieście, bo dostarczenie większej ilości energii wymaga zwykle nie minut, a pojedynczych godzin. Auta miejskie i kompaktowe zużywają w terenie zabudowanym średnio ok. 18 kWh/100 km. Mieszkając w bloku, i używając auta w mieście, za samą energie będziemy więc musieli zapłacić przynajmniej 18 zł/100 km. Przy dzisiejszych cenach paliw oznacza to więc równowartość zużycia ok. 3,5 l benzyny lub oleju napędowego. Zysk z posiadania „elektryka” nie jest więc oszałamiający. Dużo gorzej e-auta wypadają dziś w trasie. Przy jeździe autostradą zużycie nawet w niedużych samochodach na prąd rośnie do ok. 25 kWh/100 km. Uwzględniając stawki za szybkie ładowanie na poziomie 2,20 zł/kWh, auta na baterię żrą aż 55 zł/100 km. To równowartość spalania 10 litrów paliwa na 100 km. Dieslem w takiej trasie pojedziemy więc o nawet 15-20 zł taniej na każdych 100 kilometrach.

Nie płacą, a Unia traci

Nie płacą, a Unia traci

170 mld euro rocznie traci UE z powodu „uciekania” podatków pomiędzy krajami członkowskimi. Jej budżet wynosi 960 mld euro. Największe straty na podatku CIT występują w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.

Sama likwidacja sztucznego transferowania zysków przez międzynarodowe korporacje między różnymi jurysdykcjami doprowadziłaby do odzyskania 420 miliardów euro. Najnowszy raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego i Banku Gospodarstwa Krajowego „Niesprawiedliwość podatkowa w Unii Europejskiej. W kierunku większej solidarności w walce z unikaniem opodatkowania.”, pokazuje, że wiele problemów w Europie udałoby się rozwiązać zmniejszając skalę transgranicznego unikania płacenia podatków.

Analizując dane dotyczące unikania podatków w Europie, można dojść do smutnego wniosku, że solidarność jest tylko deklaratywną wartością w Unii Europejskiej. Straty wynikające z wykorzystywania międzynarodowych transakcji do oszustw podatkowych oraz unikania płacenia podatków zmniejszają dochody państw członkowskich UE o około 170 mld EUR rocznie. Unia powinna podjąć zintegrowane działania na rzecz uszczelnienia systemu podatkowego, co mogłoby stać się dodatkowym źródłem finansowania dla nowego budżetu, konstruowanego już bez ważnego płatnika w postaci Wielkiej Brytanii. Te środki mogłyby również zasilić budżet Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej lub Green Deal – mówi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Jak pisze portal Obserwator Gospodarczy, efektywne opodatkowanie korporacji w państwach UE spadło w ostatnich dwóch dekadach o 8 punktów procentowych (z 24 proc. na 16 proc.). Międzynarodowe firmy swobodnie przenoszą zyski z krajów, w których działają, do państw z łagodniejszymi systemami podatkowymi w UE. Sześć państw członkowskich zyskuje na konkurencji podatkowej w UE. Komisja Europejska określiła je wewnętrznymi rajami podatkowymi. Są to Belgia, Cypr, Holandia, Irlandia, Luksemburg i Malta. Kraje te celowo wdrażają takie regulacje prawne, które sprzyjają sztucznemu transferowaniu do nich zysków. Co więcej, kraje te często są także wykorzystywane przez międzynarodowe korporacje jako państwa pośredniczące w dalszym transferowaniu zysków do tradycyjnych rajów podatkowych, takich jak Kajmany czy Wyspy Dziewicze. Jeśli UE nie podejmie skutecznych działań w walce z rajami podatkowymi, to doprowadzi do podważenia zaufania i solidarności między państwami.

Osoby zamożne trzymają w rajach podatkowych majątek o wartości 10 proc. PKB całej Unii Europejskiej, z czego około 75 proc. w ogóle nie jest zgłaszane organom podatkowym. Tracimy ogromne pieniądze, a jednocześnie tniemy budżet polityki spójności dzięki, któremu UE mogła się szybciej rozwijać w poprzednich dekadach. Tymczasem wystarczy powstrzymać wyciek pieniędzy do rajów. Zyskują na tym nieliczni, a tracimy wszyscy – mówi Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.