Huta wraca do życia?

Huta wraca do życia?

ArcelorMittal Poland podjęło decyzję o ponownym uruchomieniu wielkiego pieca i stalowni w krakowskiej hucie. Ma to nastąpić w połowie marca.

O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Huta im. Sendzimira wydawała się już być spisana na straty, bo wygaszenie wielkiego pieca to w zasadzie koniec funkcjonowania takiego zakładu na zwyczajnych zasadach – a przynajmniej jego części surowcowej. 12 listopada ub.r. ogłoszono decyzję o tymczasowym wstrzymaniu pracy części surowcowej w krakowskiej hucie, czyli wielkiego pieca i stalowni. Jak zapowiedział wówczas prezes spółki Geert Verbeeck, zamknięcie potrwa „przynajmniej kilka miesięcy”.

Jak wyjaśnił w poniedziałkowym komunikacie dyrektor generalny ArcelorMittal Poland Marc De Pauw, decyzja o ponownym uruchomieniu instalacji wynika z konieczności dostarczenia slabów (półproduktów) do huty ArcelorMittal w Gandawie w Belgii, gdzie rozpocznie się remont wielkiego pieca, a także z konieczności uzupełnienia strat produkcyjnych w zakładach ArcelorMittal Europe. Firma zakłada, że ponowne uruchomienie wielkiego pieca i stalowni w Krakowie będzie miało miejsce w połowie marca, choć ostateczna data będzie zależała od czasu potrzebnego na przygotowania.

Hutnicy radzą sobie z przestojem na różne sposoby – blisko połowa z 800 pracowników części surowcowej została w Krakowie. Ponad 300 z nich zostało przekierowanych do pracy w walcowniach, a ponad 100 pracuje przy utrzymaniu instalacji wielkiego pieca i stalowni w należytym stanie technicznym umożliwiających szybki restart pieca. Prawie 300 pracowników z Krakowa dojeżdża do pracy w hucie ArcerolMittal w Dąbrowie Górniczej, a dla około 100 osób przewidziano tzw. urlop postojowy, podczas którego otrzymują wynagrodzenie obliczone na podstawie porozumienia zawartego z organizacjami związkowymi.

ArcelorMittal Poland jest największym producentem stali w Polsce. Firma skupia ok. 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego przemysłu hutniczego; w jej skład wchodzi pięć hut – w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Świętochłowicach i Chorzowie. Do koncernu należą także Zakłady Koksownicze Zdzieszowice, będące największym producentem koksu w Europie. AMP zatrudnia ok. 11 tys. osób, a wraz ze spółkami zależnymi – ponad 13 tys.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bieda nie czeka

Bieda nie czeka

Według danych Eurostatu co dziesiąty pracujący obywatel Unii Europejskiej jest zagrożony ubóstwem.

Opublikowane 31 tycznia br dane dotyczą okresu do końca 2018 r. Za zagrożonych ubóstwem uznano pracowników, których dochody (wynagrodzenia po uwzględnieniu świadczeń socjalnych) są szacowane poniżej 60 proc. mediany dla danego kraju. Najwyższy wskaźnik zagrożenia ubóstwem wśród pełnoletnich pracowników odnotowano w Rumunii (15,3 proc.), Luksemburgu (13,5 proc.), Hiszpanii (12,9 proc.) i we Włoszech (12,2 proc.). Luksemburg na tej liście może dziwić, ale znalazł się na niej z powodu wysokiej mediany płac.

W Wielkiej Brytanii, która – zgodnie z komunikatem Eurostatu opublikowanym na jego stronie 1 lutego – po raz ostatni została uwzględniona w statystykach unijnych, odsetek pracowników zagrożonych ubóstwem wynosi 11,3 proc., w Grecji – 11 proc. Jeśli chodzi o Polskę, odsetek zatrudnionych, którym grozi ubóstwo, wyniósł w 2018 r. 9,7 proc.

Na drugim biegunie sytuują się Finlandia, gdzie zagrożonych ubóstwem jest 3,1 proc. zatrudnionych powyżej 18 roku życia, Czechy – 3,4 proc., Irlandia – 4,9 proc. Belgia i Chorwacja – po 5,2 proc. oraz Dania – 5,4 proc.

Jeśli chodzi o całość Unii Europejskiej, Eurostat zwraca uwagę w swym komentarzu na większe zagrożenie ubóstwem wśród pracowników zatrudnionych na czas określony. W 2018 roku pracownicy z tej grupy byli trzykrotnie bardziej zagrożeni ubóstwem (16,2 proc.) niż ci, którzy byli zatrudnieni na podstawie umów na czas nieokreślony (6,1 proc.).

Berlin pomoże lokatorom

Berlin pomoże lokatorom

Berliński parlament przegłosował w czwartek ustawę zamrażającą na pięć lat czynsze na berlińskim rynku mieszkaniowym. Została też ustalona maksymalna stawka czynszu.

Jak pisze portal Obserwator Gospodarczy, rządząca w Berlinie koalicja Lewicy, Zielonych i SPD postanowiła zamrozić wysokość czynszów do roku 2025. Po tym okresie będzie możliwa podwyżka maksymalnie o 1,3 proc. rocznie, ale do wysokości ustalonych limitów kwot maksymalnych. Limity te z kolei są zależne od roku budowy mieszkania oraz dzielnicy, w której się ono znajduje.

Najwyższa wartość określona przez berliński parlament wynosi 9,80 euro za metr kwadratowych. Kwota ta może być wyższa o 1 euro jeśli mieszkanie jest umeblowane i spełnia pewne kryteria. Co warto odnotować, w tym przypadku prawo działa wstecz. Jeśli wysokość czynszu, który jest zapisany w umowie przekracza o ponad 20 proc. obowiązujące limity, to wynajmujący może żądać obniżki czynszu.

Działania te były konieczne. Czynsze w Berlinie od 2008 roku wzrosły o 100 proc., a średnia cena za wynajem za metr wynosi 11,58 euro netto.

Wałbrzych mówi „nie” plastikowi

Wałbrzych mówi „nie” plastikowi

Od września Wałbrzych chce wprowadzić zakaz sprzedaży i udostępniania w sklepach toreb na zakupy z tworzywa sztucznego. To coś nowego – zazwyczaj prawo stanowi, że torby mają być po prostu płatne.

Miejski Zakład Usług Komunalnych policzył, że na każde przyjęte 1000 ton odpadów przypada 310 ton plastiku. To problem, bo, jak alarmują władze miasta, firmy śmieciowe zaczęły odmawiać jego przyjmowania. Wałbrzych zamierza więc od września wprowadzić zakaz sprzedaży i udostępniania w sklepach toreb na zakupy z tworzywa sztucznego.

Jak zmusić sklepy do rezygnacji z reklamówek i jednorazówek? Wprawdzie ustawa o samorządzie gminnym przewiduje możliwość wprowadzenia kary grzywny za naruszenie lokalnych przepisów porządkowych, ale w wałbrzyskiej takich konsekwencji nie uwzględniono. Radni uznali, że sklepy, które się nie podporządkują, będą pozywane do sądu.

Walka ze sklepowymi foliówkami i reklamówkami to tylko jeden ze sposobów na zmniejszenie ilości plastiku w mieście. Od 21 marca wiele miejsc w Wałbrzychu będzie oznaczonych jako „Strefa wolna od jednorazowego plastiku”. To m.in. budynki szkół, basen, biblioteki czy urząd miejski. Nie będzie tam można posiadać, używać i sprzedawać jednorazowych plastikowych pojemników na żywność, napoje, sztućców, talerzy, słomek, mieszadełek do napojów i toreb. Nieruchomości będące własnością miasta, obiekty użyteczności publicznej czy obiekty będące własnością jednostek gminnych mają stać się miejscami wolnymi od plastiku.

1 maja ubiegłego roku Wałbrzych, jako pierwsze miasto w Polsce, zaczął akcję „STOP – plastik”. Radni przyjęli wtedy apel skierowany m.in. do mieszkańców, przedsiębiorców i organizatorów imprez, by zrezygnowali z jednorazowych opakowań i zamienili je na takie z materiałów ekologicznych (biodegradowalnych) lub wielokrotnego użytku. Efekt był zaskakujący. Roczne zużycie butelek plastikowych tylko w miejskich instytucjach zmniejszyło się o 110 tys., a o 291 tys. zużycie plastikowych worków na śmieci. Urzędnicy zrezygnowali z kupowania wody mineralnej w plastiku i piją kranówkę.