O wyższe płace i polski węgiel

O wyższe płace i polski węgiel

Trwają masówki w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej. Postulaty górników dotyczą wzrostu płac, sprzeciwu wobec likwidacji kopalń i zwałów niesprzedanego węgla.

Od piątku (31 stycznia) w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej trwa pogotowie strajkowe. W poniedziałek związkowcy rozpoczęli masówki. Mają odbywać się przed każdą kolejną zmianą, do północy. Uznaliśmy mediacje za zakończone i podczas masówek będziemy rozmawiać z załogą o dalszych planach – powiedział szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.

Mediacje płacowe zakończyły się fiaskiem 30 stycznia. Tym samym 13 central związkowych ogłosiło pogotowie strajkowe. Związkowcy domagają się m.in. Wzrostu wynagrodzeń o 12 proc. I korzystniejszych zasad wypłaty nagrody rocznej.

Negocjacje toczyły się w ramach trwającego w największej górniczej spółce sporu zbiorowego. Mediator wyznaczył termin następnego spotkania na 7 lutego. Nie wiadomo jednak czy do niego dojdzie, ponieważ związkowcy poinformowali, że uznali mediacje za zakończone.

Związkowcy zwracają też uwagę na brak przychodów PGG z węgla zakontraktowanego, ale nieodebranego przez krajową energetykę. W efekcie przy kopalniach PGG wzrosły zwały węgla. W proteście przeciw importowi węgla z Rosji i nieodbieraniu krajowego surowca przez energetykę, w miniony piątek związek Siepień’80 blokował tory prowadzące do Elektrowni Łaziska na Śląsku. Związkowcy zapowiadają kolejne takie akcje.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bieda nie czeka

Bieda nie czeka

Według danych Eurostatu co dziesiąty pracujący obywatel Unii Europejskiej jest zagrożony ubóstwem.

Opublikowane 31 tycznia br dane dotyczą okresu do końca 2018 r. Za zagrożonych ubóstwem uznano pracowników, których dochody (wynagrodzenia po uwzględnieniu świadczeń socjalnych) są szacowane poniżej 60 proc. mediany dla danego kraju. Najwyższy wskaźnik zagrożenia ubóstwem wśród pełnoletnich pracowników odnotowano w Rumunii (15,3 proc.), Luksemburgu (13,5 proc.), Hiszpanii (12,9 proc.) i we Włoszech (12,2 proc.). Luksemburg na tej liście może dziwić, ale znalazł się na niej z powodu wysokiej mediany płac.

W Wielkiej Brytanii, która – zgodnie z komunikatem Eurostatu opublikowanym na jego stronie 1 lutego – po raz ostatni została uwzględniona w statystykach unijnych, odsetek pracowników zagrożonych ubóstwem wynosi 11,3 proc., w Grecji – 11 proc. Jeśli chodzi o Polskę, odsetek zatrudnionych, którym grozi ubóstwo, wyniósł w 2018 r. 9,7 proc.

Na drugim biegunie sytuują się Finlandia, gdzie zagrożonych ubóstwem jest 3,1 proc. zatrudnionych powyżej 18 roku życia, Czechy – 3,4 proc., Irlandia – 4,9 proc. Belgia i Chorwacja – po 5,2 proc. oraz Dania – 5,4 proc.

Jeśli chodzi o całość Unii Europejskiej, Eurostat zwraca uwagę w swym komentarzu na większe zagrożenie ubóstwem wśród pracowników zatrudnionych na czas określony. W 2018 roku pracownicy z tej grupy byli trzykrotnie bardziej zagrożeni ubóstwem (16,2 proc.) niż ci, którzy byli zatrudnieni na podstawie umów na czas nieokreślony (6,1 proc.).

Berlin pomoże lokatorom

Berlin pomoże lokatorom

Berliński parlament przegłosował w czwartek ustawę zamrażającą na pięć lat czynsze na berlińskim rynku mieszkaniowym. Została też ustalona maksymalna stawka czynszu.

Jak pisze portal Obserwator Gospodarczy, rządząca w Berlinie koalicja Lewicy, Zielonych i SPD postanowiła zamrozić wysokość czynszów do roku 2025. Po tym okresie będzie możliwa podwyżka maksymalnie o 1,3 proc. rocznie, ale do wysokości ustalonych limitów kwot maksymalnych. Limity te z kolei są zależne od roku budowy mieszkania oraz dzielnicy, w której się ono znajduje.

Najwyższa wartość określona przez berliński parlament wynosi 9,80 euro za metr kwadratowych. Kwota ta może być wyższa o 1 euro jeśli mieszkanie jest umeblowane i spełnia pewne kryteria. Co warto odnotować, w tym przypadku prawo działa wstecz. Jeśli wysokość czynszu, który jest zapisany w umowie przekracza o ponad 20 proc. obowiązujące limity, to wynajmujący może żądać obniżki czynszu.

Działania te były konieczne. Czynsze w Berlinie od 2008 roku wzrosły o 100 proc., a średnia cena za wynajem za metr wynosi 11,58 euro netto.

Wałbrzych mówi „nie” plastikowi

Wałbrzych mówi „nie” plastikowi

Od września Wałbrzych chce wprowadzić zakaz sprzedaży i udostępniania w sklepach toreb na zakupy z tworzywa sztucznego. To coś nowego – zazwyczaj prawo stanowi, że torby mają być po prostu płatne.

Miejski Zakład Usług Komunalnych policzył, że na każde przyjęte 1000 ton odpadów przypada 310 ton plastiku. To problem, bo, jak alarmują władze miasta, firmy śmieciowe zaczęły odmawiać jego przyjmowania. Wałbrzych zamierza więc od września wprowadzić zakaz sprzedaży i udostępniania w sklepach toreb na zakupy z tworzywa sztucznego.

Jak zmusić sklepy do rezygnacji z reklamówek i jednorazówek? Wprawdzie ustawa o samorządzie gminnym przewiduje możliwość wprowadzenia kary grzywny za naruszenie lokalnych przepisów porządkowych, ale w wałbrzyskiej takich konsekwencji nie uwzględniono. Radni uznali, że sklepy, które się nie podporządkują, będą pozywane do sądu.

Walka ze sklepowymi foliówkami i reklamówkami to tylko jeden ze sposobów na zmniejszenie ilości plastiku w mieście. Od 21 marca wiele miejsc w Wałbrzychu będzie oznaczonych jako „Strefa wolna od jednorazowego plastiku”. To m.in. budynki szkół, basen, biblioteki czy urząd miejski. Nie będzie tam można posiadać, używać i sprzedawać jednorazowych plastikowych pojemników na żywność, napoje, sztućców, talerzy, słomek, mieszadełek do napojów i toreb. Nieruchomości będące własnością miasta, obiekty użyteczności publicznej czy obiekty będące własnością jednostek gminnych mają stać się miejscami wolnymi od plastiku.

1 maja ubiegłego roku Wałbrzych, jako pierwsze miasto w Polsce, zaczął akcję „STOP – plastik”. Radni przyjęli wtedy apel skierowany m.in. do mieszkańców, przedsiębiorców i organizatorów imprez, by zrezygnowali z jednorazowych opakowań i zamienili je na takie z materiałów ekologicznych (biodegradowalnych) lub wielokrotnego użytku. Efekt był zaskakujący. Roczne zużycie butelek plastikowych tylko w miejskich instytucjach zmniejszyło się o 110 tys., a o 291 tys. zużycie plastikowych worków na śmieci. Urzędnicy zrezygnowali z kupowania wody mineralnej w plastiku i piją kranówkę.