Za mało kobiet w nauce

Za mało kobiet w nauce

Kobiety stanowią zaledwie 30 proc. ogółu naukowców na świecie. Tylko 4 proc. laureatów Nagrody Nobla jest płci żeńskiej.

Zdaniem UNESCO brak równowagi płci w nauce jest jednym z największych problemów XXI wieku. Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce, przypadający 11 lutego, został ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych w 2015 roku. Tego dnia przypomina się o konieczności zapewnienia kobietom i dziewczętom pełnego i równego dostępu do nauki oraz uczestnictwa w niej.

Komisja będzie ciężko pracować, aby osiągnąć pełny i równy dostęp kobiet i dziewcząt do nauki – napisała dziś na twitterze przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Stereotypy są bowiem nadal silnie zakorzenione. Z badania „Piękne umysły – rola kobiet w świecie nauki” wynika, że 37 proc. ankietowanych uważa, że to mężczyźni lepiej pasują do zawodu naukowca.

Widoczny jest także podział na dziedziny typowo męskie i żeńskie. Kobiety postrzegane są jako predysponowane do kariery w kulturze i sztuce (58 proc.), sprawach społecznych, organizacjach pozarządowych i wolontariacie (57 proc.) oraz językach obcych (41 proc.). Z raportu „Kobiety w <<męskich>> zawodach” przeprowadzonego przez DELab UW na zlecenie Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet wynika, że 10 proc. studentek usłyszało, że „studia techniczne nie są dla kobiet”.

Fundacja Edukacyjna Perspektywy w 2017 roku opublikowała badania pn. „Kobiety na politechnikach”. Wynika z nich, że studentki stanowią na uczelniach technicznych średnio 37 proc. studentów.

Jest sporo dziewczyn, które mają potencjał, zdolności ścisłe, techniczne, ale niekoniecznie te kierunki wybierają, bo nie zyskują z otoczenia zachęty do tego. Nie widzą wokół siebie wzorców kobiet, które zrobiły spektakularne kariery w tych obszarach – mówi dyrektor zarządzająca Fundacji Edukacyjnej Perspektywy dr Bianka Siwińska.

Niewykorzystanie talentów naukowych kobiet ma realne konsekwencje dla innowacji naukowych i wydajności ekonomicznej. Istnieją dowody na to, że mieszane zespoły naukowe osiągają lepsze wyniki naukowe.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rewolucja dla starszych pracowników?

Rewolucja dla starszych pracowników?

Rada Dialogu Społecznego szykuje zmiany dla pracowników w wieku 50+. To m.in. dodatkowa przerwa w pracy wliczana w jej czas oraz dodatkowy urlop na regenerację.

Organizacje pracodawców i związki zawodowe pracują w Radzie Dialogu Społecznego nad dokumentem „Porozumienie strony pracowników i strony pracodawców Rady Dialogu Społecznego na rzecz aktywnego starzenia”. Chcą zachęcić firmy do zatrudniania osób powyżej 50. roku życia. Przysługiwałoby im na ten cel specjalne dofinansowanie.

Pojawił się m.in. postulat wprowadzenia w Kodeksie pracy dodatkowej przerwy od pracy wliczanej do czasu pracy. Jeżeli dobowy wymiar pracy pracownika jest dłuższy niż 9 godzin pracy, przysługuje takiemu pracownikowi dodatkowa przerwa trwająca co najmniej 15 minut (druga przerwa) wliczana do czasu pracy.

Wśród pomysłów pojawiła się również umowa mentorska. Starsi pracownicy mieliby za wynagrodzeniem wdrażać młodszych i pomagać im w pracy. Dodatek dla mentorów miałby być wypłacany z Funduszu Pracy.

W ramach prac nad zmianami swoje uwagi i postulaty zgłaszali związkowcy. Wiele rozwiązań zaproponowanych w porozumieniu pokrywa się z propozycjami OPZZ. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych postuluje, oprócz dłuższej lub dodatkowej przerwy w pracy wliczanej do czasu pracy, także wymóg uzyskania zgody starszego pracownika na pracę w godzinach nadliczbowych ze względu na szczególne potrzeby pracodawcy oraz na wykonywanie pracy w porze nocnej. Chce też utworzenia Funduszu Podnoszenia Kompetencji i Kwalifikacji, aby opłacać szkolenia i kształcenie starszych pracowników, zgodnie z potrzebami zakładu pracy. OPZZ postuluje możliwość uzyskiwania zwrotu kosztów szkoleń lub ich części, na które wysyłani byliby starsi pracownicy w celu przekwalifikowania się lub poszerzenia swoich umiejętności.

OPZZ podczas dyskusji nad zmianami dotyczącymi pracowników 50+ zgłosiło także postulat wydłużenia urlopu do 35 dni dla wszystkich pracujących.

„Solidarność” zaproponowała za to dodatkowy urlop regeneracyjny dla starszych pracowników i przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu. Urlop ten, trwający od kilku tygodni do kilku miesięcy, pozwoli wypalonym zawodowo pracownikom odpocząć, zregenerować siły lub w wybranej przez siebie formie poszerzać wiedzę oraz kompetencje.

Papież chce wyższych podatków

Papież chce wyższych podatków

Papież Franciszek apeluje do światowych przywódców, by zwalczali nierówności finansowe i priorytetowo potraktowali sprawę pomocy biednym. Obniżanie podatków bogaczom nazwał grzechem.

W środę w Papieskiej Akademii Nauk Społecznych odbyła się konferencja watykańska pod nazwą „Nowe formy solidarności”. Bez zapowiedzi pojawił się na niej papież i wygłosił wykład na temat ubóstwa na świecie i zmian klimatycznych.

Przypominał, że setki milionów ludzi zmagają się z ekstremalnym ubóstwem: są głodni, bezdomni, pozbawieni opieki zdrowotnej, dostępu do edukacji, elektryczności czy wody pitnej. Z przyczyn związanych z biedą umiera co roku ok. 5 mln dzieci, a „rosnące nierówności dochodowe spowodowały, że miliony ludzi stały się ofiarami pracy przymusowej, prostytucji i handlu narządami”.

Zdaniem Franciszka ubóstwo na świecie można by zwalczyć, gdyby przyłączyli się do tego zadania najbogatsi. Obecnie 26 najbogatszych ludzi posiada tyle, ile połowa ludzi na ziemi. 50 najbogatszych ludzi posiada 2,2 bln dolarów – za tę cenę można by sfinansować „opiekę medyczną i edukację dla każdego biednego dziecka na świecie poprzez płacenie podatków i/lub filantropię” i uratować miliony ludzi każdego roku.

Papież krytykował ulgi podatkowe dla najbogatszych, bo trafiają one na zagraniczne konta bankowe, zamiast do ubogich w formie podatków przeznaczanych na usługi publiczne. Wezwał do współodpowiedzialności. Nie jesteśmy skazani ani na nierówność, ani na bezczynność w obliczu niesprawiedliwości. Bogaty świat i dobrze prosperująca gospodarka mogą i muszą położyć kres ubóstwu – mówił.

Fotowoltaika w górę

Fotowoltaika w górę

W 2019 roku przyłączono w Polsce do sieci ponad 104 tys. mikroinstalacji fotowoltaicznych. To cztery razy więcej niż w 2018 r. W stosunku do 2017 roku było to aż osiem razy więcej – informuje portal Obserwator Gospodarczy.

Spośród 104 tys. instalacji 42 tys. przypadło PGE, 30 tys. Tauronowi, 18 tys. Enerdze oraz 13 tys. Enei. Na piątym miejscu znalazła się najmniejsza z zestawienia innogy – 1,5 tys. instalacji. Wzrosła także średnia moc przypadająca na instalację. Dotychczas było to 4-5 kWp, podczas gdy w 2019 roku wzrosła do 6,5 kWp.

Jak stwierdza Obserwator Gospodarczy, niewiele krajów w Europie może pochwalić się 100 000 przyłączonych rocznie mikroinstalacji. Polska uniknęła błędów popełnionych w części krajów europejskich, gdzie rozwój fotowoltaiki ograniczony był głównie do dużych farm, a energetyka prosumencka była odsunięta na boczny tor.

W sumie w minionym roku udało się przekroczyć poziom 1 GWp mocy zainstalowanej w fotowoltaice.