Polska faszeruje mięso antybiotykami

Polska faszeruje mięso antybiotykami

Raport Europejskiej Agencji Leków (EMA) nie pozostawia złudzeń – Polska jest na szczycie rankingu niechlubnej listy krajów, które faszerują mięso antybiotykami. Dane dotyczą lat 2010-2017.

O sprawie pisze portal swiatoze.pl. Według jego informacji w Europie sprzedaż antybiotyków do celów hodowlanych spadła o 20 proc. Tymczasem Polska zajęła 5 miejsce w rankingu krajów, które faszerują mięso antybiotykami, w dodatku stosowanie środków bakteriobójczych w produkcji mięsa w naszym kraju wciąż wzrasta.

Polska zajmuje 5 miejsce w poziomie faszerowania mięsa antybiotykami. Analizom poddano 31 krajów. Tuż przed nami jest Cypr, Hiszpania i Włochy, pierwsze miejsce zajęły Węgry. Najzdrowsze mięso jedzą mieszkańcy Norwegii i Islandii.

Zwierzęta hodowlane spożywają 73 proc. wszystkich antybiotyków na świecie. To porażający wynik. Wśród nich są tzw. antybiotyki o krytycznym znaczeniu, stosowane w ciężkich chorobach u ludzi. Polska jest na drugim miejscu w Europie wśród krajów, które wykorzystują te antybiotyki w celach hodowlanych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tramwaje Elbląskie strajkują

Tramwaje Elbląskie strajkują

Pracownicy Tramwajów Elbląskich zdecydowali w zakładowym referendum o przeprowadzeniu strajku. Ma się rozpocząć 17 lutego. Od sierpnia trwa tam spór zbiorowy.

Referendum w Tramwajach Elbląskich odbyło się w piątek. Wzięło w nim udział ponad 90 spośród 136 pracowników. 60 z nich opowiedziało się za strajkiem.

Zdecydowaliśmy się na referendum, bo w trwającym od sierpnia ubiegłego roku sporze zbiorowym nie było żadnych postępów. Mediator przyjechał tylko na jedno spotkanie, jedyną propozycją władz spółki było przedłużenie obowiązywania 3-procentowego dodatku frekwencyjnego, który obowiązywał do końca ubiegłego roku. Żądamy 500 złotych podwyżki i wycofania się z porozumienia o dużej liczbie nadgodzin – mówi Roman Kluczyk, przewodniczący Okręgu Północnego Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej RP, który od sierpnia ubiegłego roku prowadzi spór zbiorowy z władzami spółki.

Porozumienie o dużej liczbie nadgodzin podpisał poprzedni szef związków zawodowych, na jego mocy pracownicy mogą mieć aż 384 nadgodzin w ciągu roku, czyli maksymalną liczbę dopuszczalną przez kodeks pracy – Limit powinien wynosi 150 nadgodzin, ewentualnie 20-30 nadgodzin więcej dla tych, którzy się na to zgodzą – mówi Roman Kluczyk. – Pracownicy więcej pracują, są ściągani z urlopów, bo cały czas brakuje u nas ludzi. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat z firmy odeszło 40 osób i to nie z administracji, ale motorniczych i pracowników technicznych. Nigdy tak nie było. Jesteśmy zmęczeni, stłamszeni,a przecież wykonujemy zawód, od którego zależy bezpieczeństwo mieszkańców, korzystających z komunikacji miejskiej.

 Związkowcy zdecydowali, że strajk ma się rozpocząć 17 lutego. – W niedzielę wieczorem, 16 lutego, po zakończeniu kursów wszystkie tramwaje zjadą z trasy i nie będą przygotowywane do wyjazdów na drugi dzień – zapowiada Roman Kulczyk. Dodaje, że pracownicy Tramwajów Elbląskich są nie tylko rozgoryczeni, jak twierdzą, brakiem reakcji na ich żądania, ale także polityką transportową miasta.

Cięcia w rozkładach jazdy spowodują, że Tramwaje Elbląskie oszczędzą na wynagrodzeniach 1,2 mln złotych. Mówi się o tym, że na całej komunikacji miasto chce oszczędzić 4 miliony złotych rocznie. W którą my stronę idziemy? Przecież to się odbije nie tylko na nas, ale na wszystkich mieszkańcach Elbląga. To dla kogo jest ta komunikacja? Dla urzędu czy dla mieszkańców? Zamiast reorganizacji wprowadza się nieprzemyślane cięcia w rozkładach jazdy – dodaje Roman Kulczyk.

Do sprawy strajku odniósł się radny PiS Rafał Traks: Apeluję i proszę mieszkańców Elbląga o wyrozumiałość i wsparcie dla pracowników spółki. Wielokrotnie rozmawiałem z przedstawicielami załogi i niestety z rozmów wynikało, że nie ma innej drogi jak podjęcie próby strajku, który docelowo, mam nadzieję, doprowadzi do podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych. Stawki zasadnicze w Tramwajach Elbląskich są jednymi z niższych uposażeń, a przypomnę, że jest to zawód społecznej odpowiedzialności.

W Kielcach pracownicy walczą

W Kielcach pracownicy walczą

Wielu pracowników zakładów firmy Vive Textile Recycling w Kielcach wstrzymało w miniony poniedziałek pracę. Rozpoczęli protest z powodu obcięcia premii przez nowego dyrektora.

Jak mówią sami pracownicy: Nowy dyrektor w firmie wprowadził nowe zasady premiowania przez co większość pracowników straciła miesięcznie od 300 do 500 złotych. Dotychczas zarabialiśmy około 2 800 złotych na rękę, teraz od 2300 do 2500 złotych. Druga sprawa to bardzo ciężkie warunki pracy, w ogromnym smrodzie, cały czas w pośpiechu. Chcemy, żeby traktowano nas z większa godnością.

Mieszczące się w Kielcach sortownie i magazyny Vive Textile Recycling pracują 24 godziny na dobę. Zatrudnieni tu Polacy pracują w systemie trzyzmianowym po 8 godzin, obcokrajowcy, w większości z Ukrainy, na zmianie są 12 godzin. Według nieoficjalnych ustaleń protest zaczął się w poniedziałek na porannej zmianie o 6, potem strajkowały też zmiany, które rozpoczynały pracę o 14, 22 i rano we wtorek o 6. Protest polegał na powstrzymywaniu się od pracy od godziny do dwóch na każdej zmianie.

W zakładzie nie ma związków zawodowych, ale protest będzie się rozszerzał.

Naprawdę się dzieje i będzie się działo jeszcze więcej. Tak tego nie zostawimy. W tym miesiącu dostaliśmy o kilkaset złotych mniej wypłaty, a warunków pracy to już w ogóle lepiej nie komentować – mówił jeden z pracowników, dodając, że jeżeli rozmowy z kierownictwem nie przyniosą oczekiwanych efektów, to pracownicy podejmą inną formę walki o swoje.

Za mało kobiet w nauce

Za mało kobiet w nauce

Kobiety stanowią zaledwie 30 proc. ogółu naukowców na świecie. Tylko 4 proc. laureatów Nagrody Nobla jest płci żeńskiej.

Zdaniem UNESCO brak równowagi płci w nauce jest jednym z największych problemów XXI wieku. Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce, przypadający 11 lutego, został ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych w 2015 roku. Tego dnia przypomina się o konieczności zapewnienia kobietom i dziewczętom pełnego i równego dostępu do nauki oraz uczestnictwa w niej.

Komisja będzie ciężko pracować, aby osiągnąć pełny i równy dostęp kobiet i dziewcząt do nauki – napisała dziś na twitterze przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Stereotypy są bowiem nadal silnie zakorzenione. Z badania „Piękne umysły – rola kobiet w świecie nauki” wynika, że 37 proc. ankietowanych uważa, że to mężczyźni lepiej pasują do zawodu naukowca.

Widoczny jest także podział na dziedziny typowo męskie i żeńskie. Kobiety postrzegane są jako predysponowane do kariery w kulturze i sztuce (58 proc.), sprawach społecznych, organizacjach pozarządowych i wolontariacie (57 proc.) oraz językach obcych (41 proc.). Z raportu „Kobiety w <<męskich>> zawodach” przeprowadzonego przez DELab UW na zlecenie Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet wynika, że 10 proc. studentek usłyszało, że „studia techniczne nie są dla kobiet”.

Fundacja Edukacyjna Perspektywy w 2017 roku opublikowała badania pn. „Kobiety na politechnikach”. Wynika z nich, że studentki stanowią na uczelniach technicznych średnio 37 proc. studentów.

Jest sporo dziewczyn, które mają potencjał, zdolności ścisłe, techniczne, ale niekoniecznie te kierunki wybierają, bo nie zyskują z otoczenia zachęty do tego. Nie widzą wokół siebie wzorców kobiet, które zrobiły spektakularne kariery w tych obszarach – mówi dyrektor zarządzająca Fundacji Edukacyjnej Perspektywy dr Bianka Siwińska.

Niewykorzystanie talentów naukowych kobiet ma realne konsekwencje dla innowacji naukowych i wydajności ekonomicznej. Istnieją dowody na to, że mieszane zespoły naukowe osiągają lepsze wyniki naukowe.