Czy minimalną da się obejść?

Czy minimalną da się obejść?

Zatrudnianie na czarno, obniżanie wymiaru etatu przy zachowaniu tej samej liczby obowiązków – to niektóre ze sposób, do jakich uciekają się polscy pracodawcy, by nie ponieść kosztu podniesienia płacy minimalnej o 350 zł miesięcznie. „Solidarność” zwraca jednak uwagę, że skala takich wykroczeń jest znacznie niższa niż w ubiegłych latach.

Jak pisze portal plushr.pl, to nie jedyne triki pracodawców. Wśród najczęściej stosowanych sposobów wskazać można pracę na czarno. Biorąc pod uwagę ograniczenia finansowe i, co za tym idzie, kadrowe Państwowej Inspekcji Pracy, kontrola z PIP u danego pracodawcy pojawi się statystycznie raz na kilkanaście lat – mówi Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. – Zgodnie z ustawą pracownik, który nie otrzymuje płacy minimalnej, musi otrzymać dodatek wyrównawczy do wynagrodzenia zasadniczego. Niektórzy pracodawcy, zamiast podnosić pensję, wolą wypłacać taki dodatek.

Wszystko dlatego, że od wynagrodzenia zasadniczego wypłacane są również niektóre dodatki, np. za nadgodziny czy dodatek funkcyjny. Im wyższa płaca minimalna, tym wyższe muszą być też dodatki.

NSZZ „Solidarność” uważa, że skala łamania prawa jest dużo niższa niż miało w latach ubiegłych. Jako przyczynę podaje dobrą sytuację na rynku pracy, która powoduje, że pracujący nie godzą się na proponowane przez pracodawców zmiany, oraz większą świadomość o konsekwencjach niepłacenia składek emerytalnych. Więcej sygnałów dochodzi do nas o wypłacaniu wynagrodzeń „pod stołem”. Oficjalnie pracownicy otrzymują minimalną stawkę, reszta przekazywana jest na czarno – mówi Marek Lewandowski z Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

W tym roku Państwowa Inspekcja Pracy planuje przeprowadzić 72 tys. kontroli. W 2020 r. inspekcja pracy skupi się na zakładach, w których wystąpiły wypadki przy pracy, zakładach o wysokiej skali zagrożeń oraz tych, w których występuje narażenie na czynniki o działaniu rakotwórczym lub mutagennym.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zestresowany jak Polak

Zestresowany jak Polak

Polacy są najbardziej zestresowanym narodem Europy. Wśród branż, których pracownicy odczuwają najwyższy poziom stresu, jest m.in. ochrona zdrowia.

Z raportu „Workforce View in Europe 2019”, sporządzonego pod koniec 2019 roku przez Automatic Data Processing wynika, że Polacy są najbardziej zestresowanym narodem kontynentu. Część zatrudnionych przestała się stresować niskim wynagrodzeniem, ale pojawiły się nowe stresogenne czynniki – wyśrubowane, coraz wyższe cele do osiągnięcia, przeciążenie pracą i ograniczenie odpoczynku oraz lęk przed utratą stanowiska związany z widmem zastąpienia przez roboty.

Jak zauważają terapeuci oraz psychologowie, coraz więcej czynników wywołuje stres u zatrudnionych. Wpływ stresu na zdrowie psychiczne i fizyczne jest zauważalne przez Światową Organizację Zdrowia. W 2019 roku sklasyfikowała ona wypalenie zawodowe, powodowane w dużej mierze właśnie przez stres, jako „syndrom zawodowy”.

Stres odczuwany w czasie pracy nie tylko znacząco utrudnia funkcjonowanie, ale również przyczynia się do mniejszej efektywności, przemęczenia czy w końcu wypalenia zawodowego. Cierpi także jakość wykonywanych obowiązków.

Badania zrealizowane na zlecenie firmy Klosterfrau Healthcare Group pokazują, że stres odczuwa 85 proc. aktywnych zawodowo Polaków. U 55 proc. powoduje go przemęczenie spowodowane nadmiarem obowiązków, u 43 proc. jest wywołany przez niekomfortowe warunki pracy, a u 25 proc. respondentów koniecznością zostawania w pracy po godzinach.

Do głównych czynników wywołujących u pracowników dyskomfort zaliczyć należy również niedocenianie, zbyt niskie wynagrodzenie za wykonywaną pracę, konflikty ze współpracownikami, wykonywanie zadań, które nie sprawiają przyjemności lub nie są dostosowane do zdolności pracownika, brak sensu, brak wsparcia, monotonia i powtarzalność zadań, brak kontroli nad decyzjami związanymi z codziennymi zawodowymi obowiązkami, sprzeczne wymagania lub niejasne oczekiwania dotyczące zaangażowania i wydajności, brak możliwości rozwoju czy awansu oraz zachowania równowagi pomiędzy życiem zawodowym a osobistym.

Polska faszeruje mięso antybiotykami

Polska faszeruje mięso antybiotykami

Raport Europejskiej Agencji Leków (EMA) nie pozostawia złudzeń – Polska jest na szczycie rankingu niechlubnej listy krajów, które faszerują mięso antybiotykami. Dane dotyczą lat 2010-2017.

O sprawie pisze portal swiatoze.pl. Według jego informacji w Europie sprzedaż antybiotyków do celów hodowlanych spadła o 20 proc. Tymczasem Polska zajęła 5 miejsce w rankingu krajów, które faszerują mięso antybiotykami, w dodatku stosowanie środków bakteriobójczych w produkcji mięsa w naszym kraju wciąż wzrasta.

Polska zajmuje 5 miejsce w poziomie faszerowania mięsa antybiotykami. Analizom poddano 31 krajów. Tuż przed nami jest Cypr, Hiszpania i Włochy, pierwsze miejsce zajęły Węgry. Najzdrowsze mięso jedzą mieszkańcy Norwegii i Islandii.

Zwierzęta hodowlane spożywają 73 proc. wszystkich antybiotyków na świecie. To porażający wynik. Wśród nich są tzw. antybiotyki o krytycznym znaczeniu, stosowane w ciężkich chorobach u ludzi. Polska jest na drugim miejscu w Europie wśród krajów, które wykorzystują te antybiotyki w celach hodowlanych.

Tramwaje Elbląskie strajkują

Tramwaje Elbląskie strajkują

Pracownicy Tramwajów Elbląskich zdecydowali w zakładowym referendum o przeprowadzeniu strajku. Ma się rozpocząć 17 lutego. Od sierpnia trwa tam spór zbiorowy.

Referendum w Tramwajach Elbląskich odbyło się w piątek. Wzięło w nim udział ponad 90 spośród 136 pracowników. 60 z nich opowiedziało się za strajkiem.

Zdecydowaliśmy się na referendum, bo w trwającym od sierpnia ubiegłego roku sporze zbiorowym nie było żadnych postępów. Mediator przyjechał tylko na jedno spotkanie, jedyną propozycją władz spółki było przedłużenie obowiązywania 3-procentowego dodatku frekwencyjnego, który obowiązywał do końca ubiegłego roku. Żądamy 500 złotych podwyżki i wycofania się z porozumienia o dużej liczbie nadgodzin – mówi Roman Kluczyk, przewodniczący Okręgu Północnego Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej RP, który od sierpnia ubiegłego roku prowadzi spór zbiorowy z władzami spółki.

Porozumienie o dużej liczbie nadgodzin podpisał poprzedni szef związków zawodowych, na jego mocy pracownicy mogą mieć aż 384 nadgodzin w ciągu roku, czyli maksymalną liczbę dopuszczalną przez kodeks pracy – Limit powinien wynosi 150 nadgodzin, ewentualnie 20-30 nadgodzin więcej dla tych, którzy się na to zgodzą – mówi Roman Kluczyk. – Pracownicy więcej pracują, są ściągani z urlopów, bo cały czas brakuje u nas ludzi. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat z firmy odeszło 40 osób i to nie z administracji, ale motorniczych i pracowników technicznych. Nigdy tak nie było. Jesteśmy zmęczeni, stłamszeni,a przecież wykonujemy zawód, od którego zależy bezpieczeństwo mieszkańców, korzystających z komunikacji miejskiej.

 Związkowcy zdecydowali, że strajk ma się rozpocząć 17 lutego. – W niedzielę wieczorem, 16 lutego, po zakończeniu kursów wszystkie tramwaje zjadą z trasy i nie będą przygotowywane do wyjazdów na drugi dzień – zapowiada Roman Kulczyk. Dodaje, że pracownicy Tramwajów Elbląskich są nie tylko rozgoryczeni, jak twierdzą, brakiem reakcji na ich żądania, ale także polityką transportową miasta.

Cięcia w rozkładach jazdy spowodują, że Tramwaje Elbląskie oszczędzą na wynagrodzeniach 1,2 mln złotych. Mówi się o tym, że na całej komunikacji miasto chce oszczędzić 4 miliony złotych rocznie. W którą my stronę idziemy? Przecież to się odbije nie tylko na nas, ale na wszystkich mieszkańcach Elbląga. To dla kogo jest ta komunikacja? Dla urzędu czy dla mieszkańców? Zamiast reorganizacji wprowadza się nieprzemyślane cięcia w rozkładach jazdy – dodaje Roman Kulczyk.

Do sprawy strajku odniósł się radny PiS Rafał Traks: Apeluję i proszę mieszkańców Elbląga o wyrozumiałość i wsparcie dla pracowników spółki. Wielokrotnie rozmawiałem z przedstawicielami załogi i niestety z rozmów wynikało, że nie ma innej drogi jak podjęcie próby strajku, który docelowo, mam nadzieję, doprowadzi do podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych. Stawki zasadnicze w Tramwajach Elbląskich są jednymi z niższych uposażeń, a przypomnę, że jest to zawód społecznej odpowiedzialności.