Strajk w Solarisie

Strajk w Solarisie

28 lutego w zakładach Solaris Bus & Coach S.A., znanego w Polsce i Europie producenta autobusów, przeprowadzony został dwugodzinny strajk ostrzegawczy.

Jak informują organizacje związkowe organizujące protest – OPZZ Konfederacja Pracy i NSZZ – Solidarność, frekwencja strajkowa przerosła najśmielsze oczekiwania. Ponad 90% załogi z działów produkcji bezpośredniej przystąpiło do strajku. Strajkowały załogi zakładów w Bolechowie-Osiedlu, Środzie Wlkp., Kijewie, Poznaniu oraz serwisu w Murowanej Goślinie.

Nasz protest jest konsekwencją braku porozumienia z zarządem Spółki w sprawie wzrostu naszych wynagrodzeń, pomimo trwających od wielu miesięcy negocjacji płacowych.
Spółka Solaris, którą budujemy i współtworzymy, jest bardzo silną firmą, bardzo mocnym graczem na europejskim rynku. Każdego roku Solaris bije kolejne, własne rekordy przychodów ze sprzedaży, każdego roku znajduje się na czele lub w czołówce rankingów najlepszych europejskich firm z branży autobusowej. Niestety, te sukcesy nie przekładają się w znaczący sposób na nasze wynagrodzenia. Tak jak co roku, usłyszeliśmy w ostatnich dniach, że musimy jeszcze trochę poczekać, jeszcze rok, dwa, a może trzy. Ale my już dzisiaj chcemy godnie zarabiać i godnie żyć. Nie chcemy już dłużej czekać, dlatego my Pracownicy Solarisa w piątek o godz. 12:02 odstępujemy od naszych stanowisk pracy. Mamy głęboką nadzieję, że nikt nie wyłamie się z naszej pracowniczej wspólnoty i że nikt nie złamie siły jaką tworzą ludzie wspólnie walczący o lepsze, godne życie – pisali jeszcze przed strajkiem związkowcy.

 

 

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bodnar pomoże byłym pracownikom Biedronek

Bodnar pomoże byłym pracownikom Biedronek

Rzecznik Praw Obywatelskich chce pomóc byłym pracownikom sklepów Biedronka, których pozew przeciwko pracodawcy oddalił sąd pracy.

Byli pracownicy nie mają pieniędzy na kasację. Jak informuje portal wyborcza.pl, rzecznik Praw Obywatelskich zajmie się wyrokiem sądu pracy, który oddalił pozew byłych pracowników Biedronek. Tym razem dotyczył odszkodowania za łamanie praw pracowniczych i przepisów BHP w latach 1995- 2005. Ponad 10 lat temu pracownicy portugalskiej sieci wygrywali procesy ze spółką Jerónimo Martins Polska – wtedy o niezapłacone nadgodziny. Nie pozywali wtedy sieci o naruszanie praw pracowniczych. Zrobili to teraz.

ozywający zastanawiają się dziś, jak to możliwe, że w ciągu 12-15 lat, czyli od poprzednich wyroków, o 180 stopni mogła się zmienić ocena warunków, w jakich pracowali. – Jak sądy mogły uznać, że nie byliśmy wyzyskiwani, nie łamano naszych praw pracowniczych i nie naruszano dóbr osobistych – oburzają się byli pracownicy.

Nowy proces przeciwko właścicielowi sieci ruszył w marcu 2018 roku. Z pozwem zbiorowym wystąpiło ośmioro byłych pracowników zatrudnionych w marketach w Pasłęku i  Elblągu w latach 1995-2005.

Powodowie domagali się od spółki od 7,5 tys. zł do 48 tys. zł odszkodowań. Żądali także opublikowania na stronie internetowej sieci handlowej oświadczenia, w którym pozwana firma przeprasza za naruszenie ich dóbr osobistych. Chodzi o prawo pracownika do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.

Dziś problem byłych pracowników Biedronek polega na tym, że w ubiegłym roku sąd oddalił ich pozew, a wyrok jest od końca 2019 r. prawomocny. Jedyna możliwość, jaka im pozostała, by go wzruszyć, to skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. Ale ich na nią nie stać. Mają już do zapłacenia koszty sądowe zasądzone za postępowania w dwóch instancjach – po ponad 5 tys. zł na osobę. Jeśli ich skarga kasacyjna zostałaby oddalona, znów będą musieli płacić, jeszcze ok. połowy już zasądzonej kwoty. Nie mają jednak z czego.

Jedynie w przypadku kasacji lub skargi nadzwyczajnej wniesionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich lub prokuratora generalnego dawni pracownicy Biedronek nie poniosą dodatkowych kosztów. Dlatego próbowali wciągnąć RPO w sprawę. Teraz Bodnar analizuje akta sądowe.

Sosnowiec walczy o swoje

Sosnowiec walczy o swoje

Referendum strajkowe odbędzie się w czwartek 27 lutego w produkującej podzespoły dla przemysłu motoryzacyjnego firmie Bitron Poland w Sosnowcu. Załoga domaga się podwyżki płac. Większość pracowników to kobiety.

Jak informuje portal http://www.solidarnosckatowice.pl/ głosowanie rozpocznie się o godz. 5:30 i potrwa całą dobę. Pracownicy będą odpowiadać na pytanie, czy są za przeprowadzeniem bezterminowej akcji strajkowej w celu poparcia żądań zgłoszonych przez Międzyzakładową Organizację Związkową NSZZ „Solidarność” w Bitron Poland.

Związkowcy sformułowali sześć żądań. Dwa z nich dotyczą podwyżek płac zasadniczych, jedno podwyższenia dodatku za pracę w soboty i w niedziele, kolejne zwiększenia premii świątecznej, a dwa pozostałe gwarancji zatrudnienia i warunków pracy.

Jesteśmy przekonani, że zdecydowana większość pracowników poprze akcję strajkową. Przede wszystkim załoga jest zniecierpliwiona przedłużającymi się bez końca rozmowami płacowymi. Koszty życia w ostatnim czasie strasznie wzrosły. Każdy odczuwa to w portfelu. Ludzie chcą podwyżek i to nie symbolicznych, jakie proponuje pracodawca, ale realnych, które choć trochę będą mogły zrekompensować wzrost wydatków na utrzymanie – powiedziała w środę przewodnicząca „Solidarności” w Bitronie Izabela Będkowska.

„Solidarność” z Bitronu 21 stycznia wszczęła spór zbiorowy z pracodawcą, wysuwając postulat podwyżki stawek godzinowych o 5 zł brutto. W odpowiedzi kierownictwo firmy zaproponowało wzrost stawki o 1,1 zł brutto. W trakcie kolejnych rund rokowań znacząco obniżyliśmy żądania. Naszą ostatnią propozycją jest podwyżka stawek godzinowych o 2 zł brutto i jednoczesne włączenie do płac zasadniczych 200 zł z premii frekwencyjnej, co w sumie dawałoby podwyżkę o 3,2 zł brutto na godzinę. Mimo, że zdecydowaliśmy się na tak znaczące ustępstwo, pracodawca zaproponował zwiększenie swojej pierwotnej propozycji zaledwie o 40 gr, czyli podwyżkę stawki o 1,5 zł na godzinę. To było nie do przyjęcia – relacjonuje przebieg negocjacji przewodnicząca.

Bitron Poland w Sosnowcu zatrudnia przeszło 1060 osób. Firma produkuje podzespoły dla przemysłu motoryzacyjnego i sprzętu AGD. Większość załogi stanowią kobiety.

Trzy tysiące? To możliwe

Trzy tysiące? To możliwe

Obecne minimalne wynagrodzenie wynosi 49,7 proc. prognozowanej na 2020 r. średniej płacy krajowej.

Jak mówi sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisław Szwed: Chcielibyśmy tę relację utrzymać, więc jeśli średnia krajowa będzie rosła, to wynagrodzenie minimalne również wzrośnie i tym samym wyniesie około 3 tys. zł.

Obecna polityka rządu skupia się na odchodzeniu od konkurowania niskimi płacami. To rozwiązanie było dobre dla naszego kraju, kiedy wychodziliśmy z komunizmu, ale nie teraz – uważa minister Szwed. Według przedstawiciela MRPiPS podwyższenie płacy minimalnej do poziomu 2600 zł jest tym ruchem, który ma nas zbliżyć do krajów zachodnich, jeśli chodzi o warunki płacowe i jakość oferowanych miejsc pracy. To oczywiście nadal o wiele za mało.

W 2016 r. Polacy wydawali na bieżące wydatki 80 proc. miesięcznego wynagrodzenia. W tym momencie jest to 70 proc. O 10 proc. wzrósł w ciągu niespełna czterech lat dochód gospodarstw domowych.