Małe sklepy na razie korzystają na wirusie?

Małe sklepy na razie korzystają na wirusie?

W pierwszych dniach stanu zagrożenia epidemicznego sprzedaż w drobnym handlu detalicznym wzrosła nawet o 70 proc. Było to jednak spowodowane głównie strachem, że wszystkie sklepy zostaną niebawem zamknięte.

Jak zwraca uwagę dzisiejszy „Puls biznesu”, reakcja Polaków na konferencję premiera z 11 marca, podczas której ogłoszono zamknięcie szkół, była natychmiastowa. Wszyscy tłumnie ruszyli do sklepów i w obliczu niepewności zaczęli robić zapasy. Już po godzinie sprzedaż papieru toaletowego osiągnęła poziom całodniowy, a do zamknięcia – prawie 600 proc. dziennej sprzedaży – czytamy w gazecie.

Przez cztery pierwsze dni od wprowadzenia środków zapobiegawczych i stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce najmniejsze sklepy spożywcze zanotowały obroty podwyższone średnio o 57 proc.

Jak informuje „PB”, w ciągu krytycznego tygodnia, czyli od 9 do 15 marca, zwiększonym zainteresowaniem klientów cieszyły się przede wszystkim mydło i spirytus. Sprzedaż tych dwóch produktów, kupowanych zapewne z myślą o profilaktyce przeciwwirusowej, wzrosła odpowiednio o 603 proc. i 567 proc. w porównaniu z lutym.

Wiele innych branż jednak właściwie zamarło – z powodu ograniczeń w wychodzeniu z domu spadają dochody wielu innych sklepów i punktów usługowych, np. gastronomicznych i kosmetycznych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Hiszpanie nie mogą zwalniać pracowników

Hiszpanie nie mogą zwalniać pracowników

Hiszpański rząd zatwierdził wczoraj nowe przepisy – podczas epidemii koronawirusa nie wolno zwalniać zatrudnionych.

O sprawie informuje serwis gazetaprawna.pl, który pisze, że minister pracy i gospodarki społecznej Hiszpanii, Yolanda Diaz poinformowała, iż zakaz zwalniania pracowników w związku z koronawirusem będzie tymczasowy i zakończy się wraz z ustaniem epidemii. Rząd nie zabronił zwalniać pracowników np. z powodów dyscyplinarnych, a jedynie zablokował możliwość zwalniania członków personelu z przyczyn ekonomicznych, technicznych, produkcyjnych, oraz innych mających związek z kryzysem spowodowanym epidemią koronawirusa.

Przepisy, o które w czwartek apelowały do rządu największe centrale związkowe Hiszpanii, wejdą w życie w sobotę. Prawo nie działa jednak wstecz – zwolnieni w marcu nie zostaną niestety przywróceni do pracy.

Zabrać kasę zarządowi

Zabrać kasę zarządowi

OPZZ Konfederacja Pracy w Solaris Bus & Coach S.A postuluje ukrócenie wysokich wynagrodzeń zarządu spółki i jej kadry menadżerskiej. Zdaniem związków taki ruch powinien być też pierwszym krokiem do otrzymania pomocy rządowej w sytuacji epidemii koronawirusa.

Oto treść listu, który związek skierował 26 marca br. do zarządu:

„W związku z zaistniałą sytuacją społeczno-gospodarczą spowodowaną pandemią COVID-19, która może, w opinii Zarządu Solaris Bus & Coach S.A., na skutek niesprzyjających zdarzeń skutkować dużymi zagrożeniami dla funkcjonowania firmy w tym utratą płynności finansowej przez Spółkę, w imieniu Organizacji Zakładowej OPZZ Konfederacja Pracy wnioskuję o wprowadzenie w Spółce Solaris zasady ograniczającej rozpiętość płac nazwanej roboczo REGUŁĄ 3:1.

Wprowadzenie REGUŁY 3:1 oznacza, że najwyższe wynagrodzenie w firmie nie może być większe, niż 3-krotność najniższego wynagrodzenia w Spółce. Podwyższenie zarobków możliwe byłoby, tak jak do tej pory, np. z tytułu godzin nadliczbowych, za wypracowanie miesięcznego planu produkcji, za utrudnione warunki pracy, za szczególną odpowiedzialność, itp., ale tylko do wysokości 50% pensji na danym stanowisku. Czyli np. osoba najwyżej uposażona może zarobić do 4,5 „jednostek pensji’’, którą stanowi pensja najniższa.

Zasady przedstawione powyżej doskonale działają w hiszpańskiej Mondragon Corporacion Cooperativa zrzeszającej 266 firm, posiadającej fabryki i biura w 40 krajach świata i dającej zatrudnienie ponad 80 tys. ludzi.

REGUŁA 3:1 obowiązywałaby przez 12 miesięcy od dnia 1 kwietnia 2020 roku z możliwością przedłużenia w przypadku kłopotów finansowych firmy.

Wprowadzenie reguły na okres 12 miesięcy spowoduje wygenerowanie znacznych, wielomilionowych oszczędności w funduszu płac Spółki. Wygenerowane oszczędności pozwolą, w przypadku zaistnienia braku płynności finansowej, na dalsze funkcjonowanie Spółki, a w szczególności na utrzymanie dotychczasowych miejsc pracy bez konieczności obniżenia wynagrodzenia najniżej uposażonym pracownikom, co jest niezwykle istotne w obecnej sytuacji.

Apeluję o wprowadzenie przedmiotowej propozycji w życie”.

Pocztowcy – cisi bohaterowie

Pocztowcy – cisi bohaterowie

Nie tylko personel medyczny nie może zejść ze stanowisk pracy. W tym gronie są także sprzedawcy sklepów spożywczych i listonosze oraz pracownice placówek pocztowych.

Obecna sytuacja i wprowadzane przez rząd ograniczenia sprawiają, że Poczcie Polskiej przybywa pracy. Placówki są otwierane rotacyjnie, działają po sześć godzin dziennie. Klienci jednak wcale nie odpływają, pomimo ograniczenia wyjść z domu – muszą odebrać awizo, emeryturę w gotówce czy opłacić rachunki, jeśli nie mają dostępu do internetu. Już to wystarczyłoby, by dodać obowiązków pracownicom poczty. Ale to nie wszystko.

Wiele instytucji państwowych i samorządowych w sposób dość wygodny rozstało się z klientami. Różnego rodzaju urzędy tego kontaktu unikają i nie mają bezpośredniego z nimi kontaktu. Rozsyłają korespondencję do interesantów w formie listów poleconych i oczekują zwrotnej informacji w takiej samej formie – zauważa cytowany w „Naszym Dzienniku” przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej Bogumił Nowicki.

Poczta Polska podjęła również decyzję o zakupie maseczek ochronnych i termometrów, które trafią m.in. do sortowni i placówek pocztowych. Zarząd zdecydował o wypłacie dodatkowego świadczenia w wysokości 50 zł na indywidualny zakup środków do dezynfekcji oraz środków ochrony. Otrzymają je pracownicy zatrudnieni na stanowiskach eksploatacyjnych, mający bezpośredni kontakt z klientami i ładunkami pocztowymi. Takie świadczenie, zwłaszcza jednorazowe, wydaje się jednak bardzo niskie.