Wirus zniszczył „rynek pracownika”?

Wirus zniszczył „rynek pracownika”?

Jak wynika z raportu „Rynek pracy w czasie COVID-19” opracowanego przez Grant Thornton, ofert pracy nadal jest sporo, ale pracodawcy wyczuli okazję, by ciąć dodatki pozapłacowe, a podwyższać stawiane przed kandydatami oczekiwania.

Z informacji portalu pulshr.pl wynika, iż firmy szukają obecnie oszczędności, w tym na „kosztach pracowniczych”. Kryzys wywołany lockdownem gospodarki odbija się nie tylko na mniejszej liczbie nowych ofert pracy, ale też na ich zawartości. Jak wynika z danych międzynarodowej firmy audytorskiej Grant Thornton, która prowadzi cykliczne badania rynku pracy poprzez analizę ofert pracy publikowanych na najpopularniejszych platformach rekrutacyjnych, załamanie gospodarcze jest coraz bardziej odczuwalne także w Polsce.

W okresie od 10 do 31 marca liczba ofert pracy na portalu pracuj.pl spadła tylko o 7,5 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Niestety, w kolejnym miesiącu sytuacja nie była już tak dobra. W kwietniu 2020 roku na stronie pracuj.pl opublikowano 36,6 tys. ofert pracy: o prawie ¼ mniej niż przed rokiem. Statystycznie zatem już co czwarty pracodawca ogranicza plany zatrudnieniowe. Branża turystyczna, transportowa i gastronomiczna, które zwykle w kwietniu zaczynają mocno rekrutować na sezon wiosenno-letni, pozostają w uśpieniu, a więc znacząco zaniżają liczbę nowych ofert pracy. Niektóre inne branże jednak z powodu pandemii zostały wręcz zmuszone do zwiększenia zatrudnienia; wiele publikowanych codziennie ofert dotyczy poszukiwania rąk do pracy w sklepach spożywczych, firmach kurierskich czy w magazynach sklepowych.

Według Grant Thornton, w kwietniu 2020 roku pracodawcy w jednym ogłoszeniu oferowali kandydatom średnio 4,9 różnego rodzaju benefitów i zachęt (np. kart sportowych czy abonamentów medycznych). To o jeden punkt mniej niż w ofertach w kwietniu rok temu (5,9). Jest to również o jedno udogodnienie mniej niż w ofertach sprzed miesiąca. W kwietniu 2020 roku pracodawcy uszczuplili swe oferty o wiele zachęt mających za zadanie kusić kandydatów. Do ostatnich cięć w benefitach dołączyły teraz pakiety medyczne i karty sportowe. W ostatnim miesiącu w ofertach pracy zredukowano niemal wszystkie dodatkowe benefity. Jeszcze w marcu ponad połowa badanych pracodawców proponowała przyszłym pracownikom wysokie wynagrodzenie, a więcej niż 40 proc. oferowało kandydatom szkolenia oraz pakiety medycznie i karty sportowe.
W kwietniu odsetek ofert z tymi zachętami drastycznie spadł – już tylko 42 proc. nowych pracowników może liczyć na wysoką pensję, 36 proc. na szkolenia w firmie, a pakiet medyczny i sportowy otrzyma tylko około 30 proc. nowo zatrudnionych.

Jednocześnie bardzo spadło zapotrzebowanie na pracowników umysłowych, a wzrosło na fizycznych, co wiąże się m.in. z odpływem pracowników z Ukrainy. Jest ono spowodowane brakującymi etatami w handlu (zwłaszcza żywnością), budownictwie, branży kurierskiej czy w służbie zdrowia oraz obawami pracodawców o przyszłość w innych branżach, opartych przede wszystkim na pracy biurowej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Śląsk nie chce kosić

Śląsk nie chce kosić

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia apeluje do swoich miast o zaprzestania koszenia trawników w czasie suszy.

Jak pisze portal wnp.pl, o zaniechanie wykaszania traw w trakcie suszy zaapelowała do władz i mieszkańców swoich 41 miast i gmin członkowskich Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Niektóre z jej miast członkowskich już zadeklarowały, że stworzą utrzymujące wilgoć łąki.

Organizacja ta na mocy ustawy przygotowanej przez rząd specjalnie dla regionu skupia 41 miast i gmin centralnej części woj. śląskiego, zamieszkanych przez blisko 2,3 mln osób. Jednym z jej ustawowych zadań jest zagospodarowanie przestrzenne. Jej władze wskazały w piątek, że jeśli poszukuje się naturalnych sojuszników „w walce o przetrwanie” podczas suszy, jednym z najłatwiejszych sposobów jest zrezygnowanie z koszenia bądź ograniczenie do minimum koszenia miejskich trawników.

Wysoka trawa utrzymuje wilgoć i zapobiega erozji ziemi i jej przesuszaniu. Skoszony trawnik, aby był intensywnie zielony, musi być regularnie podlewany. To w perspektywie nadchodzących jeszcze większych susz jest działaniem nieracjonalnym. Woda staje się w tym czasie bezcenna i powinniśmy nią rozsądnie gospodarować – napisano w apelu umieszczonym w piątek na facebookowym profilu GZM. Wysoka trawa pomaga także obniżyć temperaturę powietrza. Nie bez znaczenia jest również to, że trawa, zwłaszcza w wybetonowanych miastach, jest fabryką tlenu i pochłaniaczem dwutlenku węgla. Jest też często jedynym rezerwuarem bioróżnorodności. Zadbajmy więc o naszego naturalnego sojusznika i pozwólmy rosnąć trawie! – apelują władze Metropolii.

Zgodne z tą ideą działania podjęły już w ostatnim czasie niektóre miasta GZM. Zakład Zieleni Miejskiej w Katowicach zapowiedział, że zaniecha w tym roku koszenia blisko 50 tys. metrów kwadratowych terenów zielonych, aby dać szansę dziko rosnącym łąkom. Podobne argumenty wziął pod uwagę Tyski Zakład Usług Komunalnych, urządzając łąki i informując o nich mieszkańców specjalnymi tabliczkami. Tabliczki „Dzika łąka”, jakie znalazły się m.in. w Parku Łabędzim, mają być informacją, że miejsce ma służyć owadom i że nie będzie koszone tak często, jak inne przestrzenie w mieście.

Pandemia potęguje stres

Pandemia potęguje stres

Ponad połowa pracowników boi się utraty pracy i dochodów. Stres potęguje fakt, że pracodawcy nie robią wiele, by taki lęk ukoić.

O sprawie informuje portal pulshr.pl. Z badań firmy rekrutacyjnej HRK „Stres w pracy. Raport 2020” wynika, że 31 proc. pracowników odczuwa stan stresu kilka razy w tygodniu, a 14 proc. nawet kilka razy w trakcie dnia. Polacy są w europejskiej czołówce zestresowanych.

Niepewność związana z pandemią napędza problem. 52 proc. pracowników boi się nagłej utraty pracy i środków pieniężnych. Wśród innych obaw pracownicy wskazują strach przed popełnieniem błędu (28 proc.), który pociągnie za sobą poważne konsekwencje, a także strach przed szefem (15 proc.) – jego nieuzasadnioną krytyką, brakiem docenienia, dostrzegania zasług, oraz niejasną komunikację w codziennym delegowaniu zadań.

Według cyklicznego raportu „The Workforce View in Europe 2019”, Polacy należą do najbardziej zestresowanych pracowników w UE. Wnioski europejskich badań potwierdza badanie HRK. Wynika bowiem z niego, że 31 proc. pracowników odczuwa stres w pracy kilka razy w tygodniu, a 14 proc. nawet kilka razy w trakcie dnia. Bezstresową pracą może pochwalić się jedynie 7 proc. badanych.

Niewielu pracodawców decyduje się walczyć ze stresem swoich pracowników. 13 proc. firm oferuje tzw. pokoje relaksacyjne, gdzie można obejrzeć tv, pograć w gry, czy zdrzemnąć się. Dodatkowe dni wolne oferuje pracownikom 11 proc. firm. 7 proc. organizuje szkolenia z zakresu radzenia sobie ze stresem.

A przecież walka ze stresem pracowników i niwelowanie negatywnych czynników powinny być wyjątkowo istotne szczególnie w czasach pandemii koronawirusa.

Tarcza albo drzwi?

Tarcza albo drzwi?

Avon Distribution Polska informuje pracowników – albo podpiszą niekorzystne dla siebie postanowienia tarczy antykryzysowej, oznaczające zmiany w czasie pracy i wynagrodzeniach, albo firma może zwalniać.

O sprawie informuje garwoliński portal egarwolin.pl. Pisze on, że kosmetyczny gigant Avon tak jak wiele innych polskich przedsiębiorstw chce skorzystać z tarczy antykryzysowej, ale, zdaniem związku Inicjatywa Pracownicza, który działa w firmie, zasady te są nie do zaakceptowania przez zatrudnionych.

W tym momencie jedyne, na czym zależy firmie, to pieniądze z rządowego wsparcia. Nieważne jest, że kobiety na najniższych stanowiskach zarabiają niewiele więcej niż najniższa krajowa. Argumentacja jest taka: „jeśli nie podpiszecie nam tarczy, to będziemy zwalniać” – skarży się jeden z pracowników.  Chodzi o porozumienie, które związek dostał do podpisania od pracodawcy. – Warunki, jakie są proponowane przez firmę, zawierają: obniżkę pensji/etatu o 20%, wydłużenie okresu rozliczeniowego z 3 do 6 miesięcy, ochronę miejsc pracy na jedyne trzy miesiące, zawieszenie niektórych postanowień regulaminu wynagradzania oraz całkowity brak ochrony przed zwolnieniami w wypadku nieotrzymania dotacji rządowych. Niesprawiedliwe jest również to, że obniżką pensji zostali objęci pracownicy najniższego szczebla, natomiast zmiany nie dotyczą m. in. części pracowników biurowych i przełożonych. Najbardziej bolesne są metody firmy oraz sposób, w jaki obchodzi się z pracownikami w tym trudnym momencie. Przez te metody pracownicy odczuwają strach i brak szacunku oraz czują próbę skłócenia i podzielenia ludzi. Zarząd firmy mówi wprost do załogi językiem pełnym ciepła i smutku: będziemy musieli zwalniać – przekazuje członkini prezydium OZZIP.

Jesteśmy dla nich tylko kosztem. Słyszeliśmy to od nich wprost na jednym z zebrań – skarży się inna z kobiet.

Avon Distribution Polska dysponuje dużym kapitałem zapasowym, wystarczającym na utrzymanie wynagrodzeń całej linii kompletacji zamówień przez 5 lat, który mógłby pokryć obecne straty. Jednak, gdy tylko pojawiła się możliwość sięgnięcia do portfeli tych najuboższych swoich pracowników Avon zapomina o „możliwości pracy na własnych warunkach”. Liczą się jedynie możliwe nowe zyski do osiągnięcia. Odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację spółka próbuje obarczyć związki zawodowe działające na terenie zakładu i panującą wszechobecną epidemię – zaznacza zarząd związku.

Związek zawodowy zaproponował swoją wersje porozumienia, w której zgadza się na przystąpienie do tarczy na nieco innych warunkach. Pensja pracowników w proponowanym przez związek porozumieniu zmniejszona jest jedynie o 10%, gdyż niższa pensja powodowałaby spadek u niektórych pracowników mocno poniżej 2600 brutto. Związek proponuje także firmie wstrzymanie zwolnień na 6 miesięcy, oraz wstrzymanie „dwunastek” przez czas trwania tarczy. Odrzucono próbę wydłużania okresu rozliczeniowego oraz częściowego zawieszenia regulaminu wynagradzania. Związek jest również przeciw jednostronnym zmianom okresu obniżonego wymiaru czasu pracy. – Firma jednak nie chce z nami negocjować – mówią związkowcy.

Update: 8 maja z naszą redakcją skontaktowało się biuro prasowe firmy Avon, które nadesłało swoje stanowisko. Według tych informacji zarząd firmy jako pierwszy obniżył swoje wynagrodzenia o 20% (nie znamy jednak wyjściowych kwot wynagrodzeń). Avon twierdzi także, że podjął dialog ze związkami zawodowymi, a w niedługim czasie ma zamiar zorganizować w zakładzie referendum, które – jeśli frekwencja wyniesie co najmniej 50% – ma być podstawą do wprowadzenia konkretnych zmian. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi na pytanie, czy w referendum pracownicy mogą w ogóle odrzucić związane z założeniami tarczy antykryzysowej obniżenie wynagrodzeń i obniżenie czasu pracy, zwłaszcza że te zasady wprowadzone są w niektórych przypadkach już od połowy kwietnia (dotyczy to pracowników biurowych). Ewa Grzech, menadżerka ds komunikacji Avon Polska, mówi, że firmie zależy na utrzymaniu jak największej liczby stanowisk.