Kryzys lubi się powtarzać

Kryzys lubi się powtarzać

Kwietniowe dane z krajowego rynku pracy przyniosły gwałtowne przyspieszenie redukcji etatów. W ciągu jednego miesiąca zredukowano mniej więcej tyle samo etatów, ile w trakcie całego kryzysu z lat 2008/2009.

Jak informuje portal pulshr.pl, kwietniowe dane z sektora przedsiębiorstw dowodzą bezprecedensowego tąpnięcia na krajowym rynku pracy w reakcji na najgłębszy po transformacji ustrojowej kryzys gospodarczy. Tak dramatyczne informacje przedstawił ekonomista Banku Pekao SA Piotr Piękoś.

Kolejne miesiące przyniosą kontynuację tendencji spadkowej cięć zatrudnienia w miarę kończenia się dłuższych okresów wypowiedzenia, a efekty zwolnień powinny być z lekkim opóźnieniem widoczne w rosnących statystykach bezrobocia – mówi Piękoś portalowi pulshr.pl. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło aż o 153 tys. miesiąc do miesiąca, co przełożyło się na spadek dynamiki rocznej do głęboko ujemnych rejonów (-2,1 proc. rok do roku wobec wzrostu o 0,3 proc. rok do roku w marcu), mocno poniżej konsensusu prognoz rynkowych zakładającego spadek jedynie o 0,5 proc. rok do roku – dodał.

Ekonomista ocenił, że obecnie w ciągu jednego miesiąca zredukowano mniej więcej tyle samo etatów, ile w trakcie całego kryzysu z lat 2008/2009, kiedy miesięczne spadki sięgały maksymalnie 33 tys.

To jednak nie oznacza, że dokładnie tyle osób straciło pracę – dane przelicza się na pełnozatrudnionych. Obok tradycyjnych zwolnień na tak gwałtowne tąpnięcie zatrudnienia istotny wpływ miało z pewnością zmniejszanie wymiaru etatów w obliczu ograniczonej aktywności firm w czasie lockdownu.

Również w przypadku dynamiki płac kwiecień przyniósł dużo gorszy od oczekiwań odczyt – spadła ona do 1,9 proc. rok do roku z 6,3 proc. rok do roku w marcu – mówi Piękoś. Jego zdaniem złożyły się na to w głównej mierze obniżki pensji w związku z przestojami w wielu branżach dotkniętych kryzysem epidemicznym (m.in. zakwaterowanie i gastronomia, transport, przetwórstwo), gdzie często wypłacano tzw. wynagrodzenia postojowe.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kredyt już tylko dla wybranych?

Kredyt już tylko dla wybranych?

Podniesienie wymaganego wkładu własnego przez banki oraz zaostrzenie warunków dochodowych odetnie dużą część polskich gospodarstw domowych od dostępu do kredytów hipotecznych.

Portal biznes interia.pl opisuje sytuację na polskim rynku kredytów mieszkaniowych w dobie epidemii koronawirusa. Z jego informacji wynika, że w ostatnich tygodniach banki znacznie podniosły wymóg posiadania wkładu własnego,  bo jeszcze do niedawna wystarczyło 10 proc., a teraz duże banki żądają co najmniej 20-30 proc. Jako że w ostatnich latach ceny nieruchomości bardzo poszły w górę, kwoty za wkład własny także zwiększyły się. Z oczywistych względów wiele rodzin nie będzie więc dysponować takimi pieniędzmi i nie ma szans, żeby szybko je zdobyć.

Trzeba też pamiętać, że przy zaciąganiu kredytu i kupnie mieszkania dochodzą jeszcze spore dodatkowe koszty na opłaty notarialne,  wykończenie i wyposażanie czy konieczne remonty – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Do tego dodajmy jeszcze zaostrzenie przez banki innych kryteriów , bo dochody z niektórych źródeł nie są akceptowane lub są uznawane za niepewne (np. dochód z działalności gospodarczej czy praca w branżach uznawanych za ryzykowne).

Jednocześnie ponad 42 proc. wszystkich kredytów hipotecznych udzielonych w czwartym kwartale 2019 roku stanowiły te z najniższym wkładem własnym, do 20 proc., co oznacza, że dla wielu Polaków „być albo nie być” jest to, by ten wkład był jak najniższy.

Kryzys już w drzwiach

Kryzys już w drzwiach

Główny ekonomista Bank of England ostrzega, że ​​Wielka Brytania stoi w obliczu cofnięcia się do poziomu bezrobocia sprzed ponad 30 lat.

Jak pisze pulshr.pl, na początku maja Bank of England ostrzegł, że stopa bezrobocia może wzrosnąć ponad dwukrotnie do 9 proc. do końca wiosny, najwyższego poziomu od 1994 roku, ponieważ koronawirus powoduje najgłębszą recesję od ponad 300 lat. Ponad 7 milionów brytyjskich pracowników ucierpiało w czasie pandemii (to ci, którzy skorzystali z rządowego programu dopłat do wynagrodzeń), szacunkowo 2 miliony osób straciło pracę, a około 1,3 miliona było już wcześniej bezrobotnymi. Kolejne miliony osób z powodu koronawirusa pracują krócej niż wcześniej.

Daje to po zsumowaniu od 1/3 do połowy pracowników w Wielkiej Brytanii, którzy mają problem z przyszłymi dochodami i pracą.

Andy Haldane, główny ekonomista Bank of England, powiedział, że perspektywy zatrudnienia mogą być gorsze ze względu na samospełniającą się przepowiednię. Chodzi o obawy, że wskaźniki gospodarcze będą nadal spadać, podzielane zarówno przez firmy, jak i gospodarstwa domowe. Przedsiębiorstwa nie chcą wówczas zatrudniać, a konsumenci ryzykować wydawania pieniędzy.

Tego lata zwiedzamy Polskę?

Tego lata zwiedzamy Polskę?

Osoby zatrudnione na umowę o pracę, a zarabiające mniej niż średnia krajowa, mają tego lata otrzymać wart 1000 zł bon wakacyjny. Będzie można nim płacić m.in. za noclegi. Inicjatywa ma na celu wspieranie turystyki wewnątrzkrajowej, którą zahamował koronawirus.

O sprawie pisze portal Polska Times. Według jego informacji założenia rządowego programu są następujące: 1000 plus, czyli tzw. bon turystyczny, otrzymają od swojego pracodawcy osoby zatrudnione na umowę o pracę i zarabiające poniżej 5200 zł brutto miesięcznie. 1000 plus ma być przyznawane co roku. Bon ma mieć formę przedpłaconej karty elektronicznej.

Taki bon będzie w 90 proc. sfinansowany z budżetu państwa, 10 proc. to będzie wkład własny pracodawcy – tłumaczyła wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz w programie „Money. To się liczy”. Będzie go można zrealizować tylko na terenie Polski. Koszty na ten rok to 7 mld zł z budżetu państwa. W kolejnych latach proporcje pomiędzy wkładem rządu i pracodawcy mają się zmieniać.

Bon 1000 plus będzie imienny. Dostanie go każdy, kto zarabia poniżej średniej krajowej, nawet jeśli mąż czy żona tej osoby zarabia więcej. Za 1000 zł będzie można wykupić zarówno nocleg, jak i usługi dodatkowe w hotelu, np. spływ kajakowy.