Śmierć w Amazonie

Śmierć w Amazonie

Kilka dni temu w podpoznańskim magazynie Amazona na zawał zmarła podczas nocnej zmiany jedna z pracownic. Inni pracownicy wiążą tę śmierć z niedotlenieniem i gorącem związanym z obowiązkiem noszenia maseczek w trakcie pracy.

Jak informuje Radio Poznań, jeden z pracowników magazynu powiedział: Wielu z nas skarży się na niedotlenienie. Nie zdejmujemy jednak maseczek, bo grożą za to upomnienia i kary porządkowe.

Początkowo Amazon, pomimo zagrożenia wirusowego, wcale nie zaopatrywał pracowników w maseczki. Po stwierdzeniu zakażenia COVID-19 w magazynie firmy pod Łodzią noszenie ich w trakcie pracy stało się obowiązkowe. Związki zawodowe działające w magazynie Amazona zwróciły się firmy, aby maseczki, które utrudniają oddychanie, zastąpić plastikowymi przyłbicami. Firma na razie nie podjęła w tej sprawie decyzji.

Okoliczności śmierci pracownicy zbada Państwowa Inspekcja Pracy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kryzys lubi się powtarzać

Kryzys lubi się powtarzać

Kwietniowe dane z krajowego rynku pracy przyniosły gwałtowne przyspieszenie redukcji etatów. W ciągu jednego miesiąca zredukowano mniej więcej tyle samo etatów, ile w trakcie całego kryzysu z lat 2008/2009.

Jak informuje portal pulshr.pl, kwietniowe dane z sektora przedsiębiorstw dowodzą bezprecedensowego tąpnięcia na krajowym rynku pracy w reakcji na najgłębszy po transformacji ustrojowej kryzys gospodarczy. Tak dramatyczne informacje przedstawił ekonomista Banku Pekao SA Piotr Piękoś.

Kolejne miesiące przyniosą kontynuację tendencji spadkowej cięć zatrudnienia w miarę kończenia się dłuższych okresów wypowiedzenia, a efekty zwolnień powinny być z lekkim opóźnieniem widoczne w rosnących statystykach bezrobocia – mówi Piękoś portalowi pulshr.pl. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło aż o 153 tys. miesiąc do miesiąca, co przełożyło się na spadek dynamiki rocznej do głęboko ujemnych rejonów (-2,1 proc. rok do roku wobec wzrostu o 0,3 proc. rok do roku w marcu), mocno poniżej konsensusu prognoz rynkowych zakładającego spadek jedynie o 0,5 proc. rok do roku – dodał.

Ekonomista ocenił, że obecnie w ciągu jednego miesiąca zredukowano mniej więcej tyle samo etatów, ile w trakcie całego kryzysu z lat 2008/2009, kiedy miesięczne spadki sięgały maksymalnie 33 tys.

To jednak nie oznacza, że dokładnie tyle osób straciło pracę – dane przelicza się na pełnozatrudnionych. Obok tradycyjnych zwolnień na tak gwałtowne tąpnięcie zatrudnienia istotny wpływ miało z pewnością zmniejszanie wymiaru etatów w obliczu ograniczonej aktywności firm w czasie lockdownu.

Również w przypadku dynamiki płac kwiecień przyniósł dużo gorszy od oczekiwań odczyt – spadła ona do 1,9 proc. rok do roku z 6,3 proc. rok do roku w marcu – mówi Piękoś. Jego zdaniem złożyły się na to w głównej mierze obniżki pensji w związku z przestojami w wielu branżach dotkniętych kryzysem epidemicznym (m.in. zakwaterowanie i gastronomia, transport, przetwórstwo), gdzie często wypłacano tzw. wynagrodzenia postojowe.

Kredyt już tylko dla wybranych?

Kredyt już tylko dla wybranych?

Podniesienie wymaganego wkładu własnego przez banki oraz zaostrzenie warunków dochodowych odetnie dużą część polskich gospodarstw domowych od dostępu do kredytów hipotecznych.

Portal biznes interia.pl opisuje sytuację na polskim rynku kredytów mieszkaniowych w dobie epidemii koronawirusa. Z jego informacji wynika, że w ostatnich tygodniach banki znacznie podniosły wymóg posiadania wkładu własnego,  bo jeszcze do niedawna wystarczyło 10 proc., a teraz duże banki żądają co najmniej 20-30 proc. Jako że w ostatnich latach ceny nieruchomości bardzo poszły w górę, kwoty za wkład własny także zwiększyły się. Z oczywistych względów wiele rodzin nie będzie więc dysponować takimi pieniędzmi i nie ma szans, żeby szybko je zdobyć.

Trzeba też pamiętać, że przy zaciąganiu kredytu i kupnie mieszkania dochodzą jeszcze spore dodatkowe koszty na opłaty notarialne,  wykończenie i wyposażanie czy konieczne remonty – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Do tego dodajmy jeszcze zaostrzenie przez banki innych kryteriów , bo dochody z niektórych źródeł nie są akceptowane lub są uznawane za niepewne (np. dochód z działalności gospodarczej czy praca w branżach uznawanych za ryzykowne).

Jednocześnie ponad 42 proc. wszystkich kredytów hipotecznych udzielonych w czwartym kwartale 2019 roku stanowiły te z najniższym wkładem własnym, do 20 proc., co oznacza, że dla wielu Polaków „być albo nie być” jest to, by ten wkład był jak najniższy.

Kryzys już w drzwiach

Kryzys już w drzwiach

Główny ekonomista Bank of England ostrzega, że ​​Wielka Brytania stoi w obliczu cofnięcia się do poziomu bezrobocia sprzed ponad 30 lat.

Jak pisze pulshr.pl, na początku maja Bank of England ostrzegł, że stopa bezrobocia może wzrosnąć ponad dwukrotnie do 9 proc. do końca wiosny, najwyższego poziomu od 1994 roku, ponieważ koronawirus powoduje najgłębszą recesję od ponad 300 lat. Ponad 7 milionów brytyjskich pracowników ucierpiało w czasie pandemii (to ci, którzy skorzystali z rządowego programu dopłat do wynagrodzeń), szacunkowo 2 miliony osób straciło pracę, a około 1,3 miliona było już wcześniej bezrobotnymi. Kolejne miliony osób z powodu koronawirusa pracują krócej niż wcześniej.

Daje to po zsumowaniu od 1/3 do połowy pracowników w Wielkiej Brytanii, którzy mają problem z przyszłymi dochodami i pracą.

Andy Haldane, główny ekonomista Bank of England, powiedział, że perspektywy zatrudnienia mogą być gorsze ze względu na samospełniającą się przepowiednię. Chodzi o obawy, że wskaźniki gospodarcze będą nadal spadać, podzielane zarówno przez firmy, jak i gospodarstwa domowe. Przedsiębiorstwa nie chcą wówczas zatrudniać, a konsumenci ryzykować wydawania pieniędzy.