Promocja na zwolnienia?

Promocja na zwolnienia?

Pracownicy Biedronki, których kasy fiskalne w kwietniu błędnie naliczały promocyjne rabaty, otrzymali wypowiedzenia.

Jak pisze portal pulshr.pl, pod koniec kwietnia sieć Biedronka zorganizowała tzw. białą noc. Klienci kupujący wtedy 20 produktów trzy z nich (najtańsze) mieli otrzymać za darmo. Jednak kasy fiskalne w wyniku błędu ustawień naliczały rabaty w taki sposób, że klienci otrzymywali gratis trzy najdroższe produkty.

Z kuszącej promocji skorzystali nie tylko klienci, ale również pracownicy sieci. Jednak, jak się okazuje, tych drugich zakupy po okazyjnych cenach będą kosztowały dużo więcej niżby mogli się spodziewać.

Jak podaje serwis money.pl, po tym zdarzeniu w Biedronce rozpoczęło się wręczanie wypowiedzeń. Zwolnienia otrzymują ci pracownicy, którzy skorzystali z błędnie naliczanej promocji. Część pracowników otrzymała nagany z wpisem do akt. To efekt wszczętego przez zarząd firmy wewnętrznego dochodzenia. Firma na podstawie nagrań z kamer badała, ilu pracowników skusiła promocja. Decyzję o zwolnieniu pracodawca tłumaczy utratą zaufania do podwładnych.

Zdaniem Alfreda Bujary, szefa sekcji handlowej NSZZ „Solidarność”, który na łamach money.pl przedstawił swoją ocenę afery, zwolnienia są nieuzasadnione i nieetyczne. W jego opinii pracownicy są takimi samymi klientami, jak osoby nie związane zawodowo z firmą i mieli prawo skorzystać z błędu systemu informatycznego, który nie przez nich był nadzorowany.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Śmierć w Amazonie

Śmierć w Amazonie

Kilka dni temu w podpoznańskim magazynie Amazona na zawał zmarła podczas nocnej zmiany jedna z pracownic. Inni pracownicy wiążą tę śmierć z niedotlenieniem i gorącem związanym z obowiązkiem noszenia maseczek w trakcie pracy.

Jak informuje Radio Poznań, jeden z pracowników magazynu powiedział: Wielu z nas skarży się na niedotlenienie. Nie zdejmujemy jednak maseczek, bo grożą za to upomnienia i kary porządkowe.

Początkowo Amazon, pomimo zagrożenia wirusowego, wcale nie zaopatrywał pracowników w maseczki. Po stwierdzeniu zakażenia COVID-19 w magazynie firmy pod Łodzią noszenie ich w trakcie pracy stało się obowiązkowe. Związki zawodowe działające w magazynie Amazona zwróciły się firmy, aby maseczki, które utrudniają oddychanie, zastąpić plastikowymi przyłbicami. Firma na razie nie podjęła w tej sprawie decyzji.

Okoliczności śmierci pracownicy zbada Państwowa Inspekcja Pracy.

Kryzys lubi się powtarzać

Kryzys lubi się powtarzać

Kwietniowe dane z krajowego rynku pracy przyniosły gwałtowne przyspieszenie redukcji etatów. W ciągu jednego miesiąca zredukowano mniej więcej tyle samo etatów, ile w trakcie całego kryzysu z lat 2008/2009.

Jak informuje portal pulshr.pl, kwietniowe dane z sektora przedsiębiorstw dowodzą bezprecedensowego tąpnięcia na krajowym rynku pracy w reakcji na najgłębszy po transformacji ustrojowej kryzys gospodarczy. Tak dramatyczne informacje przedstawił ekonomista Banku Pekao SA Piotr Piękoś.

Kolejne miesiące przyniosą kontynuację tendencji spadkowej cięć zatrudnienia w miarę kończenia się dłuższych okresów wypowiedzenia, a efekty zwolnień powinny być z lekkim opóźnieniem widoczne w rosnących statystykach bezrobocia – mówi Piękoś portalowi pulshr.pl. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło aż o 153 tys. miesiąc do miesiąca, co przełożyło się na spadek dynamiki rocznej do głęboko ujemnych rejonów (-2,1 proc. rok do roku wobec wzrostu o 0,3 proc. rok do roku w marcu), mocno poniżej konsensusu prognoz rynkowych zakładającego spadek jedynie o 0,5 proc. rok do roku – dodał.

Ekonomista ocenił, że obecnie w ciągu jednego miesiąca zredukowano mniej więcej tyle samo etatów, ile w trakcie całego kryzysu z lat 2008/2009, kiedy miesięczne spadki sięgały maksymalnie 33 tys.

To jednak nie oznacza, że dokładnie tyle osób straciło pracę – dane przelicza się na pełnozatrudnionych. Obok tradycyjnych zwolnień na tak gwałtowne tąpnięcie zatrudnienia istotny wpływ miało z pewnością zmniejszanie wymiaru etatów w obliczu ograniczonej aktywności firm w czasie lockdownu.

Również w przypadku dynamiki płac kwiecień przyniósł dużo gorszy od oczekiwań odczyt – spadła ona do 1,9 proc. rok do roku z 6,3 proc. rok do roku w marcu – mówi Piękoś. Jego zdaniem złożyły się na to w głównej mierze obniżki pensji w związku z przestojami w wielu branżach dotkniętych kryzysem epidemicznym (m.in. zakwaterowanie i gastronomia, transport, przetwórstwo), gdzie często wypłacano tzw. wynagrodzenia postojowe.

Kredyt już tylko dla wybranych?

Kredyt już tylko dla wybranych?

Podniesienie wymaganego wkładu własnego przez banki oraz zaostrzenie warunków dochodowych odetnie dużą część polskich gospodarstw domowych od dostępu do kredytów hipotecznych.

Portal biznes interia.pl opisuje sytuację na polskim rynku kredytów mieszkaniowych w dobie epidemii koronawirusa. Z jego informacji wynika, że w ostatnich tygodniach banki znacznie podniosły wymóg posiadania wkładu własnego,  bo jeszcze do niedawna wystarczyło 10 proc., a teraz duże banki żądają co najmniej 20-30 proc. Jako że w ostatnich latach ceny nieruchomości bardzo poszły w górę, kwoty za wkład własny także zwiększyły się. Z oczywistych względów wiele rodzin nie będzie więc dysponować takimi pieniędzmi i nie ma szans, żeby szybko je zdobyć.

Trzeba też pamiętać, że przy zaciąganiu kredytu i kupnie mieszkania dochodzą jeszcze spore dodatkowe koszty na opłaty notarialne,  wykończenie i wyposażanie czy konieczne remonty – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Do tego dodajmy jeszcze zaostrzenie przez banki innych kryteriów , bo dochody z niektórych źródeł nie są akceptowane lub są uznawane za niepewne (np. dochód z działalności gospodarczej czy praca w branżach uznawanych za ryzykowne).

Jednocześnie ponad 42 proc. wszystkich kredytów hipotecznych udzielonych w czwartym kwartale 2019 roku stanowiły te z najniższym wkładem własnym, do 20 proc., co oznacza, że dla wielu Polaków „być albo nie być” jest to, by ten wkład był jak najniższy.