Koleje Śląskie w końcu pojadą do Krakowa

Koleje Śląskie w końcu pojadą do Krakowa

Koleje Śląskie uruchomią od przyszłorocznego rozkładu jazdy połączenia Katowice – Kraków. Poinformował o tym właśnie Urząd Wojewódzki województwa śląskiego.

Jak informuje Portal Samorządowy, oferta regularnych połączeń KŚ między Katowicami i Krakowem zacznie obowiązywać od 13 grudnia tego roku. Najszybsze przejazdy bez obsługi wszystkich przystanków miałyby zajmować nieco ponad godzinę.

Analizy dotyczące uruchomienia połączenia do Krakowa prezes KŚ deklarował już w lutym br. Sygnalizował, że wiele zależy od czasu przejazdu, jaki zadeklaruje zarządca kolejowej infrastruktury. Obecnie czas przejazdu remontowaną od lat linią Katowice – Kraków sięga dwóch godzin. Pojedyncze regionalne kursy obsługuje spółka Przewozy Regionalne. W sobotę przedstawiciele KŚ przekazali, że najszybsze połączenie Katowic ze stolicą Małopolski może zająć 62 minuty, a z obsługą stacji pośrednich – 72 minuty.

Remonty na odcinku Jaworzno Szczakowa – Kraków, stanowiącym większą część fragmentu magistrali E30 między Katowicami, a Krakowem, powinny zakończyć się w 2020 r. Gdy w I poł. 2021 r. pociągi pojadą tam z prędkością do 160 km/h, najszybszy przejazd między stolicami woj. śląskiego i małopolskiego ma trwać ok. 50 minut.

Z dostępnego w sieci od paru tygodni projektu wynika, że codziennie miałoby być dostępnych 18 takich kursów w każdą stronę; po 4 z nich miałyby obsługiwać Koleje Śląskie, wszystkie pozostałe – Przewozy Regionalne.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koronawirus zaatakował prawa pracownicze

Koronawirus zaatakował prawa pracownicze

Według Global Rights Index tak źle pod kątem praw pracowniczych nie było na świecie od co najmniej siedmiu lat. To wszystko wina pandemii i jej wpływu na gospodarkę.

Zgodnie z podsumowaniem siódmej już edycji badania Global Rights Index, przytaczanym przez portal Business Insider, czyli raportu dotyczącego praw pracowniczych przygotowanego przez Międzynarodową Konfederację Związków Zawodowych, regularnie dochodzi w naszym kraju do łamania praw osób zatrudnionych, a pandemia koronawirusa zachęca tylko firmy do nieprzestrzegania praw pracowników.

Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych oceniła ponad 140 państw świata pod kątem praw pracowniczych. Pandemia negatywnie wpłynęła na przestrzeganie praw pracowniczych na całym świecie.

Z danych ITUC wynika, że ok. 2,5 mld osób na świecie, czyli ponad 60 proc. całej siły roboczej świata, to pracownicy zatrudnieni w szarej strefie – bez umów, zleceń i jakiejkolwiek opieki czy ubezpieczeń. Najgorzej ocenione zostały: Bangladesz, Brazylia, Egipt, Filipiny, Honduras, Indie, Kazachstan, Kolumbia, Turcja i Zimbabwe.

Polska trafiła do grupy nr 3 (na 6 poziomów), czyli do szufladki pod hasłem „regularne naruszanie praw pracowniczych” . Znaleźć można tam również Albanię, Bułgarię, Gruzję, Rosję czy Wielką Brytanię. Pracownicy zmuszani są do akceptowania gorszych warunków zatrudnienia przy mniejszej liczbie dostępnych miejsc pracy. Szefów fabryk oskarża się o wykorzystywania kryzysu do zwalniania członków związków zawodowych. Wiele krajów zmienia na gorsze prawo pracy.

Co jeszcze ustalili eksperci?

  • 85 proc. krajów naruszyło prawo do strajku,
  • 80 proc. krajów naruszyło prawo do negocjacji zbiorowych,
  • zwiększyła się liczba krajów, które utrudniały rejestrację związków zawodowych

ROD Bogdanka zostaje!

ROD Bogdanka zostaje!

Ogródki działkowe Bogdanka w Poznaniu są zagrożone likwidacją ze względu na roszczenia i presję lokalnej firmy. Zbierane są podpisy pod petycją do prezydenta Poznania.

ROD „Bogdanka” w Poznaniu jest zagrożony z uwagi na kontrowersyjne roszczenia i presję firmy Darex, postawę władz ROD dążących do ugody z tą firmą oraz zaniechania ze strony miasta Poznania. Dotychczas ponad 1000 osób podpisało się pod petycją do Prezydenta Jaśkowiaka pt. „ROD Bogdanka Zostaje”. Petycja jest skierowana również do Wydziału Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miasta Poznania; Polskiego Związku Działkowców oraz firmy Darex. Została wręczona 18 czerwca. Tego dnia o godz. 13:00 odbyła się także konferencja prasowa przed wejściem do ROD od strony ulicy Pułaskiego.

Działkowcy domagają się:

– ochrony zachodniego klina zieleni, jak i jego otuliny w obecnej lub szerszej formie,
– działań Władz Miasta oraz Zarządu Okręgu Polskiego Związku Działkowców (PZD) w celu zachowania obecnego przeznaczenia terenu Rodzinnego Ogrodu Działkowego (ROD) „Bogdanka” w obecnym obszarze i niedopuszczenia do zmiany przeznaczenia miejsca,
– od spółki Darex odstąpienia od działań wobec działkowców ROD „Bogdanka”.

Petycję można podpisywać tutaj: https://naszademokracja.pl/petitions/rod-bogdanka-zostaje

Koniec PKS-ów w Częstochowie

Koniec PKS-ów w Częstochowie

Po 70 latach działalności PKS Częstochowa przestaje istnieć. Likwidator do 30 czerwca wypowie umowy wszystkim zatrudnionym osobom.

Jak informuje portal gazetaregionalna.com, częstochowski PKS zostaje oficjalnie zlikwidowany. Tylko do końca czerwca będzie prowadzona działalność gospodarcza spółki.

Od kilku lat PKS ciął kursy do okolicznych miejscowości, a od stycznia br. pracownicy praktycznie nie otrzymywali pensji. Z kilkuset jeszcze pięć, sześć lat temu kursów zostało obecnie kilkadziesiąt.  Kolejne gminy zwracają się do nas o pomoc – mówi radny Łukasz Banaś. – Proszą, aby częstochowskie MPK przejęło dawne kursy PKS-u. Do mnie, jako radnego piszą też mieszkańcy tych gmin, prosząc o interwencję. Miasto wydłuża właśnie kursy miejskich autobusów do gminy Mykanów, nasze autobusy jeżdżą też na przykład do gminy Mstów, ale wszystkich starszych tras PKS-u MPK nie jest w stanie zabezpieczyć – dodaje radny.

Pracownicy PKS są rozżaleni obecną sytuacją. Jak mówią, jako jedyny przewoźnik w okolicy nie zaprzestali kursów nawet na początku pandemii, a teraz zostają z niczym.
– To, co się od kilku lat dzieje w naszej firmie jest nie do pomyślenia – powiedział portalowi gazetaregionalna.com Adam Niepsój, kierowca z blisko 40-letnim stażem. – To wygląda tak, jakby ktoś celowo dążył do upadku naszego zakładu. Niekompetentny prezes chciał uruchamiać kursy międzynarodowe do Czech i na Ukrainę, wymyślał połączenia po całej Polsce, a tymczasem traciliśmy stare kursy do ościennych miejscowości, z których firma miała zysk.

Obecnie zostało nas około siedemdziesięciu najstarszych kierowców – opowiada Józef Pawlik. – My trwamy do końca, młodsi już pouciekali, na przykład do MPK. My jeszcze staraliśmy się utrzymać jakieś kursy, żeby ludzie mieli jak dojechać do szkoły czy pracy. Mam wrażenie, że to tylko nam, a nie kolejnym prezesom na tym od lat zależało.

Częstochowski dworzec stoi niemal zupełnie pusty. Na gablotach, w których jeszcze kilka lat temu widniało kilkaset połączeń autobusowych z Częstochową, wiszą dwie kartki A4, na których wypisano wszystkie obecne kursu obsługiwane przez firmę.

W piśmie, jakie otrzymały związki zawodowe pracowników PKS-u, likwidator zaznaczył, że trwają rozmowy z Przedsiębiorstwem Komunikacji Samochodowej „Polonus” z Warszawy w sprawie ewentualnego przejęcia przez tę firmę upadłego częstochowskiego przewoźnika.