Biedronka ukarana za zawyżanie cen

Biedronka ukarana za zawyżanie cen

UOKiK nałożył na sieć Biedronka karę za wyższe ceny w systemie kasowym od umieszczonych na sklepowej półce oraz za brak informacji o cenach produktów.

O sprawie pisze „Rzeczpospolita”. Informuje ona, że według informacji UOKiK Biedronka od kilku lat narusza prawa konsumentów. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napływały liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka. Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska. Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r. Dopiero wszczęcie postępowania pod koniec ubiegłego roku przyczyniło się do podjęcia przez właścicieli Biedronki działań, których celem ma być rozwiązanie stwierdzonych nieprawidłowości. Prezes UOKiK będzie monitorował skutki wdrażanych zmian.

Cena jest jednym z najważniejszych kryteriów, jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Jak przebiegał ten proceder? Kwoty na cenówkach (karteczkach z ceną umieszczonych na regale) często okazywały się nawet o 50 proc. niższe niż w kasie. Dotyczyło to także promocji – o obniżonej cenie towaru informowano na plakacie, zachęcając do zakupu, tymczasem cena nabijana przez kasę nie była wcale obniżona. Kontrole Inspekcji Handlowej wykazały także, że w sklepach Biedronka średnio aż 14 proc. towarów nie miało informacji o cenie.

Sieć musi zapłacić 115 ml złotych kary.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec oszustw z garnkami

Koniec oszustw z garnkami

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad nowelizacją kodeksu cywilnego, która przywróci do użytku rzadko stosowaną instytucję mającą chronić najsłabszych obywateli. Będzie się można sądzić się za skrajnie niekorzystne umowy, np. po zakupie garnków czy pościeli za kilka tysięcy zł.

Jak donosi portal biznes.interia.pl, osoba, która zawrze skrajnie niekorzystną dla siebie umowę, będzie mogła ją w prosty sposób zakwestionować. I to nawet po wielu latach. Rozwiązanie takie ma – w opinii Ministerstwa Sprawiedliwości – poprawić sytuację tysięcy obywateli, którzy np. z powodu fatalnej sytuacji finansowej bądź niedołęstwa umówili się na coś, co już na pierwszy rzut oka jest dla nich niekorzystne.

Chodzi o art. 388 kodeksu cywilnego i przesłanki wyzysku. W założeniu przepis ten miał pomagać obywatelom w potrzebie, których ciężką sytuację ktoś wykorzystał. W praktyce jednak konstrukcja tejże regulacji jest taka, że mało kto był w stanie cokolwiek wskórać w sądzie. Wśród niewielu spraw zdecydowana większość z nich kończyła się oddaleniem pozwu.

Zrobią górników w konia?

Zrobią górników w konia?

Od kilku dni jest głośno o tzw. planie naprawczym dla PGG. W optyce rządu „naprawa” oznacza jednak likwidację dwóch kopalń i obniżki pensji oraz zwolnienia. Trwają rozmowy ze związkowcami.

Jak informuje portal pulshr.pl, związkowcy deklarują wolę rozmowy o planie transformacji Śląska i Zagłębia w perspektywie najbliższych 40 lat – także w kontekście odchodzenia w tym czasie od węgla. Jednak jak na razie zaproponowany „plan naprawczy” uważają za nieakceptowalny.

Program naprawczy dla Polskiej Grupy Górniczej, zakładający m.in. likwidację kopalń Ruda i Wujek oraz zmiany w wynagrodzeniach górników, jest irracjonalny, kompletnie nieakceptowalny i doprowadzi do wybuchu społecznego – ocenia szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Jeżeli jutro Ministerstwo Aktywów Państwowych przyniesie ze sobą taki program, to wywoła on nie tylko stanowczą reakcję związków zawodowych, ale przede wszystkim reakcję ludzką (…) – ludzie najzwyczajniej w świecie będą walczyć o swoje miejsca pracy – skomentował w poniedziałek Kolorz, odnosząc się do nieoficjalnych informacji o zawartości programu.

Wśród ministerialnych propozycji, które – według nieoficjalnych informacji związków – mają znaleźć się w programie, jest m.in. zamknięcie jeszcze w tym roku kopalń Ruda i Wujek, zawieszenie wypłat tzw. czternastej pensji na trzy lata oraz taka zmiana sposobu wynagradzania w PGG, by 30 proc. płacy było powiązane z wydajnością pracy. Dla odchodzących z pracy górników przygotowano wart blisko 5 mld zł pakiet osłonowy, którego częścią mają być urlopy przedemerytalne i ok. 100-tysięczne odprawy pieniężne.

W ocenie Kolorza, likwidacja kopalni Ruda (w jej skład wchodzą połączone trzy kopalnie: Pokój, Bielszowice i Halemba) oznacza katastrofę społeczną dla Rudy Śląskiej, gdzie kopalnia jest wiodącym pracodawcą. Nie wiem, czy ktokolwiek chodzący normalnie po ziemi zdecydowałby się na likwidację trzech rudzkich kopalń od 1 października tego roku bez jakiejkolwiek alternatywy dla tych ludzi – powiedział przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

Transformacja zabija przedwcześnie

Transformacja zabija przedwcześnie

W Polsce utrzymuje się duże zróżnicowanie regionalne pod względem długości życia. W przypadku mężczyzn ta dysproporcja sięga prawie 8 lat. Najdłużej żyje statystyczny mieszkaniec Sopotu (78,1 lat), a najkrócej – powiatu nidzickiego (70,3). To m.in. skutki transformacji.

Jak informuje portal rynekzdrowia.pl, chodzi przede wszystkim o dostęp do leczenia. Wykładnikiem wykluczenia w ochronie zdrowia nie musi być wyłącznie status ekonomiczny. Wiemy, że przy niedoborach kadr i problemach naszego systemu często tzw. kapitał kulturowy, czyli mówiąc mniej dyplomatycznie – znajomość odpowiednich osób, aby przeskoczyć kolejkę, jest ważniejsza niż pieniądze – mówi Maria Libura,  kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum UWM. Zwraca uwagę, że w analizach dotyczących m.in. długości życia Polaków widać skutki transformacji ustrojowej początku lat 90.: Tam, gdzie likwidowano duże zakłady pracy, między innym w województwach łódzkim czy zachodniopomorskim, tam zabrakło też pomostu do nowej rzeczywistości. W tych właśnie regionach widać też większe wykluczenie mieszkańców, także dotyczące zdrowia. To smutny spadek po transformacji, o którym niechętnie mówimy – podkreśla ekspertka.

Kolejne reformy ochrony zdrowia są tworzone w duchu elitaryzmu, przez ekspertów z klasy średniej i wyższej, główne z perspektywy ich własnych potrzeb. Z brytyjskich badań dotyczących wpływu transformacji ustrojowej na zdrowie społeczeństw krajów Europy Środkowo-Wschodniej wynika, że tam, gdzie zabrakło programów pomocowych dla grup, którym odebrano wcześniejsze formy m.in. życia zawodowego, nierówności społeczne i zdrowotne w zasadzie ciągną się do dzisiaj. Kolejnym stwierdzonym zjawiskiem są korelacje pomiędzy między stanem zdrowia a czynnikami społecznymi, w tym warunkami mieszkaniowym. W Polsce nadal prawie 10% gospodarstw domowych nie posiada osobnej, własnej łazienki.