Gdzie się podziała historia polskiej wsi?

Gdzie się podziała historia polskiej wsi?

Największa grupa ludności przez większość historii Polski – chłopi – w podręcznikach do historii są oni prawie nieobecni. Gdzie się podziała historia wsi – o tym w 4. odcinku podcastu „Wszyscy jesteśmy ze wsi”. Patronat nad serią podcastów objął „Nowy Obywatel”.

Jak celnie zauważył Dariusz Łukasiewicz, dwie ostatnie książki o historii Polski o chłopach mówią niewiele lub prawie wcale. W pracy Mariusza Markiewicza, „Historia Polski 1492-1795” z 2004 roku – o chłopach jest 6 stron na 750, w pracy Urszuli Augustyniak, „Historia Polski 1572-1795” z 2008 roku – są to 4 strony na 1000. Jednocześnie od lat w krajach zachodnich uprawia się tzw. historię oddolną, historię ludową, która z założenia ma koncentrować się na klasach nieuprzywilejowanych. Jak to jest, że w Polsce o wsi wiemy bardzo mało? Dlaczego historia Polski jest historią kilku procent najbardziej uprzywilejowanych? Jak powinna wyglądać historia wsi, historia oddolna, ludowa?

W 4 odcinku podcastu „Wszyscy jesteśmy ze wsi” rozmawiamy o tym z prof. Izabellą Bukrabą-Rylską z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, socjolożką, autorką książek „Socjologii wsi polskiej”, „Kultura ludowa na co dzień”, „Kultura w społeczności lokalnej – podmiotowość odzyskana?”, oraz z dr. Kamilem Piskałą z Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego, współautorem pracy o Rewolucji 1905 w Łodzi, redaktorem „Ludowej Historii Stanów Zjednoczonych” Howarda Zinna oraz współautorem pracy „From Cotton and Smoke: Łódź – Industrial City and Discourses of Asynchronous Modernity 1897–1994”.

Całość podcastu do przesłuchania na platformach Youtube , SpotifyiTunes.

Podcast powstał na bazie debaty o tym samym tytule, którą przeprowadzono na Festiwalu Folkowisko. Całość debaty, a więc poszerzona rozmowa na ten temat dostępna jest pod linkiem: https://youtu.be/OQGTZBpwnyw

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niemcy na ratunek miejscom pracy

Niemcy na ratunek miejscom pracy

Koronawirus zagraża wielu niemieckim miejscom pracy. Jest na to rada – skrócić tydzień roboczy do czterech dni.

Jak informuje portal dw.com, szef związku zawodowego IG Metall Joerg Hofmann proponuje, aby w nadchodzącej rundzie negocjacji układów zbiorowych uzgodnić czterodniowy tydzień pracy jako opcję dla przedsiębiorstw, by w ten sposób zapobiec redukcji zatrudnienia. „Czterodniowy tydzień pracy byłby odpowiedzią na zmiany strukturalne w sektorach takich jak przemysł samochodowy. Umożliwiłoby to utrzymanie miejsc zatrudnienia w przemyśle, zamiast je likwidować”, powiedział Hofmann gazecie „Sueddeutsche Zeitung”.

Firmy takie jak Daimler, ZF i Bosch właśnie przystały na skrócenie czasu pracy, powiedział Hoffmann w wyjaśnieniu. W przyszłości droga ta powinna być otwarta dla wszystkich firm z branży metalowej i elektrycznej. Przedsiębiorstwa byłyby zainteresowane skróceniem godzin pracy zamiast zwolnień. „W ten sposób zabezpiecza się wykwalifikowanych pracowników i oszczędza na przykład koszty planu socjalnego”, powiedział szef związku zawodowego IG-Metall.

Jak podało „Sueddeutsche Zeitung”, IG-Metall ogłosił, że mimo recesji będzie domagał się podwyżki płac w nadchodzącej rundzie negocjacji zbiorowych. Wezwał również rząd federalny do wydłużenia do 24 miesięcy okresu, za który wypłacane są świadczenia z tytułu skróconego czasu pracy.

Biedronka ukarana za zawyżanie cen

Biedronka ukarana za zawyżanie cen

UOKiK nałożył na sieć Biedronka karę za wyższe ceny w systemie kasowym od umieszczonych na sklepowej półce oraz za brak informacji o cenach produktów.

O sprawie pisze „Rzeczpospolita”. Informuje ona, że według informacji UOKiK Biedronka od kilku lat narusza prawa konsumentów. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napływały liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka. Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska. Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r. Dopiero wszczęcie postępowania pod koniec ubiegłego roku przyczyniło się do podjęcia przez właścicieli Biedronki działań, których celem ma być rozwiązanie stwierdzonych nieprawidłowości. Prezes UOKiK będzie monitorował skutki wdrażanych zmian.

Cena jest jednym z najważniejszych kryteriów, jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Jak przebiegał ten proceder? Kwoty na cenówkach (karteczkach z ceną umieszczonych na regale) często okazywały się nawet o 50 proc. niższe niż w kasie. Dotyczyło to także promocji – o obniżonej cenie towaru informowano na plakacie, zachęcając do zakupu, tymczasem cena nabijana przez kasę nie była wcale obniżona. Kontrole Inspekcji Handlowej wykazały także, że w sklepach Biedronka średnio aż 14 proc. towarów nie miało informacji o cenie.

Sieć musi zapłacić 115 ml złotych kary.

Koniec oszustw z garnkami

Koniec oszustw z garnkami

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad nowelizacją kodeksu cywilnego, która przywróci do użytku rzadko stosowaną instytucję mającą chronić najsłabszych obywateli. Będzie się można sądzić się za skrajnie niekorzystne umowy, np. po zakupie garnków czy pościeli za kilka tysięcy zł.

Jak donosi portal biznes.interia.pl, osoba, która zawrze skrajnie niekorzystną dla siebie umowę, będzie mogła ją w prosty sposób zakwestionować. I to nawet po wielu latach. Rozwiązanie takie ma – w opinii Ministerstwa Sprawiedliwości – poprawić sytuację tysięcy obywateli, którzy np. z powodu fatalnej sytuacji finansowej bądź niedołęstwa umówili się na coś, co już na pierwszy rzut oka jest dla nich niekorzystne.

Chodzi o art. 388 kodeksu cywilnego i przesłanki wyzysku. W założeniu przepis ten miał pomagać obywatelom w potrzebie, których ciężką sytuację ktoś wykorzystał. W praktyce jednak konstrukcja tejże regulacji jest taka, że mało kto był w stanie cokolwiek wskórać w sądzie. Wśród niewielu spraw zdecydowana większość z nich kończyła się oddaleniem pozwu.