Co dalej z dodatkiem solidarnościowym?

Co dalej z dodatkiem solidarnościowym?

Pandemia nie odpuszcza, nie jest wykluczone kolejny lockdown. Tymczasem sierpień jest ostatnim miesiącem, gdy można składać wnioski o 1400 zł brutto dodatku solidarnościowego, przyznawanego osobom, które straciły pracę. Co dalej?

ZUS przyjął wnioski o dodatek solidarnościowy od 134 tys. osób. Zdecydowana większość otrzymała świadczenie, a do 67 tys. osób trafiły dwie lub trzy wypłaty. To jednak wszystko – nawet byli pracownicy, którzy załapali się na kilka wypłat, otrzymywali te kwotę jedynie pomiędzy czerwcem a sierpniem.

Dodatek solidarnościowy przysługiwał od 1 czerwca, maksymalnie przez trzy miesiące, a mogli z niego skorzystać ci, którzy w następstwie pandemii koronawirusa stracili pracę. O świadczenie mogły wnioskować osoby, z którymi po 15 marca 2020 r. pracodawca rozwiązał umowę o pracę za wypowiedzeniem lub ich umowa o pracę na czas określony wygasła po tym terminie. Warunkiem otrzymania dodatku jest też podleganie ubezpieczeniom społecznym z tytułu umowy o pracę przez łączny okres co najmniej 60 dni w 2020 roku.

Dodatek wykluczał zatem osoby zatrudnione na umowy cywilno-prawne, a teraz zniknie zupełnie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zwierzęta to nie przedmioty

Zwierzęta to nie przedmioty

Kilka niemieckich landów w ostatnich tygodniach zakazało długotrwałego transportu zwierząt hodowlanych do krajów trzecich.

Jak informuje portal vege.com.pl, ostatnim, który wprowadził taki zakaz, jest Turyngia. Minister rolnictwa tego regionu wyraziła życzenie, aby transport zwierząt hodowlanych był ograniczony do „absolutnego minimum”. Chce, aby ubój zwierząt odbywał się bardziej humanitarnie i bez dodatkowego cierpienia oraz stresu wynikającego z długiej podróży oraz postoju na granicy.

Niemieckie stowarzyszenie ds. dobrostanu zwierząt i stowarzyszenie ds. dobrostanu zwierząt w Turyngii przyjęło decyzję minister z aprobatą, ale ruch prozwierzęcy walczy przede wszystkim o decyzje w zakresie jak najszybszego wprowadzenia ogólnounijnego zakazu transportów i rewizji unijnych przepisów transportowych zwierząt.

Aktualnie transporty dalekobieżne do miejsc na terenie UE mogą być do odwołania realizowane tylko przy temperaturach zewnętrznych poniżej 30 stopni. Pod koniec lipca Badenia-Wirtembergia w ogóle zakazała transportu zwierząt do odległych krajów trzecich, natomiast Saksonia i Nadrenia-Palatynat zaostrzyły wymagania dotyczące warunków przewozu zwierząt.

Gdzie się podziała historia polskiej wsi?

Gdzie się podziała historia polskiej wsi?

Największa grupa ludności przez większość historii Polski – chłopi – w podręcznikach do historii są oni prawie nieobecni. Gdzie się podziała historia wsi – o tym w 4. odcinku podcastu „Wszyscy jesteśmy ze wsi”. Patronat nad serią podcastów objął „Nowy Obywatel”.

Jak celnie zauważył Dariusz Łukasiewicz, dwie ostatnie książki o historii Polski o chłopach mówią niewiele lub prawie wcale. W pracy Mariusza Markiewicza, „Historia Polski 1492-1795” z 2004 roku – o chłopach jest 6 stron na 750, w pracy Urszuli Augustyniak, „Historia Polski 1572-1795” z 2008 roku – są to 4 strony na 1000. Jednocześnie od lat w krajach zachodnich uprawia się tzw. historię oddolną, historię ludową, która z założenia ma koncentrować się na klasach nieuprzywilejowanych. Jak to jest, że w Polsce o wsi wiemy bardzo mało? Dlaczego historia Polski jest historią kilku procent najbardziej uprzywilejowanych? Jak powinna wyglądać historia wsi, historia oddolna, ludowa?

W 4 odcinku podcastu „Wszyscy jesteśmy ze wsi” rozmawiamy o tym z prof. Izabellą Bukrabą-Rylską z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, socjolożką, autorką książek „Socjologii wsi polskiej”, „Kultura ludowa na co dzień”, „Kultura w społeczności lokalnej – podmiotowość odzyskana?”, oraz z dr. Kamilem Piskałą z Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego, współautorem pracy o Rewolucji 1905 w Łodzi, redaktorem „Ludowej Historii Stanów Zjednoczonych” Howarda Zinna oraz współautorem pracy „From Cotton and Smoke: Łódź – Industrial City and Discourses of Asynchronous Modernity 1897–1994”.

Całość podcastu do przesłuchania na platformach Youtube , SpotifyiTunes.

Podcast powstał na bazie debaty o tym samym tytule, którą przeprowadzono na Festiwalu Folkowisko. Całość debaty, a więc poszerzona rozmowa na ten temat dostępna jest pod linkiem: https://youtu.be/OQGTZBpwnyw

Niemcy na ratunek miejscom pracy

Niemcy na ratunek miejscom pracy

Koronawirus zagraża wielu niemieckim miejscom pracy. Jest na to rada – skrócić tydzień roboczy do czterech dni.

Jak informuje portal dw.com, szef związku zawodowego IG Metall Joerg Hofmann proponuje, aby w nadchodzącej rundzie negocjacji układów zbiorowych uzgodnić czterodniowy tydzień pracy jako opcję dla przedsiębiorstw, by w ten sposób zapobiec redukcji zatrudnienia. „Czterodniowy tydzień pracy byłby odpowiedzią na zmiany strukturalne w sektorach takich jak przemysł samochodowy. Umożliwiłoby to utrzymanie miejsc zatrudnienia w przemyśle, zamiast je likwidować”, powiedział Hofmann gazecie „Sueddeutsche Zeitung”.

Firmy takie jak Daimler, ZF i Bosch właśnie przystały na skrócenie czasu pracy, powiedział Hoffmann w wyjaśnieniu. W przyszłości droga ta powinna być otwarta dla wszystkich firm z branży metalowej i elektrycznej. Przedsiębiorstwa byłyby zainteresowane skróceniem godzin pracy zamiast zwolnień. „W ten sposób zabezpiecza się wykwalifikowanych pracowników i oszczędza na przykład koszty planu socjalnego”, powiedział szef związku zawodowego IG-Metall.

Jak podało „Sueddeutsche Zeitung”, IG-Metall ogłosił, że mimo recesji będzie domagał się podwyżki płac w nadchodzącej rundzie negocjacji zbiorowych. Wezwał również rząd federalny do wydłużenia do 24 miesięcy okresu, za który wypłacane są świadczenia z tytułu skróconego czasu pracy.