Solidarność chce zmian w ustawie budżetowej

Solidarność chce zmian w ustawie budżetowej

Zdaniem NSZZ „Solidarność” priorytetami przyszłorocznego budżetu powinno być zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, ochrona pracowników i ich rodzin oraz osób najsłabszych. Zdaniem związku proponowany na rok 2021 budżet państwa nie realizuje tych celów.

Związek zawodowy postuluje m.in. zwiększenie nakładów na służbę zdrowia w czasie panowania koronawirusa. NSZZ „Solidarność” uważa, że w dobie walki z Covid-19 priorytetami rządu powinno być zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, ochrona pracowników i ich rodzin oraz osób najsłabszych – czytamy w opinii.

„Solidarność” nie szczędzi rządowemu projektowi krytyki, zarzucając m.in. brak konsultacji wielu jego elementów, jak np. wprowadzenie zmiany w zakresie wykorzystania Funduszu Pracy i zmiany wysokości odpisów na ten fundusz czy zmianę wysokości odpisu na Fundusz Solidarnościowy oraz zmianę celu jego wykorzystania. Ostro krytykuje również uruchomienie mechanizmów tarczy antykryzysowej dotyczących zwolnień i cięć wynagrodzeń w sferze finansów publicznych. Wskazuje przy tym na sprzeczność: przy zakładanym w projekcie wzroście inwestycji publicznych ogranicza się wysokość wynagrodzeń i wielkość zatrudnienia w sferze finansów publicznych, a to przecież ci pracownicy będą te inwestycje musieli obsłużyć. W tym kontekście wszystkie centrale związkowe postulowały 10 proc. wzrostu wynagrodzeń dla tych pracowników.

Jako drastyczne i niecelowe w dobie zagrożenia wzrostem bezrobocia prezydium związku ocenia ograniczenie aż o 13 proc. środków przeznaczonych na wynagrodzenia powiatowych urzędów pracy. W zakresie polityki rodzinnej rząd nie zabezpieczył na przyszły odpowiednich środków, choć jest to rok ustawowej weryfikacji wysokości kryteriów dochodowych uprawniających do świadczeń rodzinnych oraz zasiłków z pomocy społecznej. Idzie to w parze z zamrożeniem środków na pomoc społeczną, w tym wzrost wynagrodzeń jej pracowników oraz brakiem realizacji wyroku TK z października 2014 r. który nakazuje zapewnienie wystarczającej ilości środków na realizację prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną i zbyt niską wysokością wskaźnika waloryzacji rent i emerytur na poziomie nie mniejszym niż 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę w 2020 r.

Zdaniem „Solidarności” na krytykę zasługuje dalsze utrzymywanie dwóch progów podatkowych, które zbytnio obciążają osoby o najniższych dochodach, dalsze utrzymywanie kwoty wolnej od podatku na niezmienionym poziomie oraz dalsze utrzymywanie – mimo deklaracji – podstawowej stawki podatku VAT na poziomie 23 proc. Opinia zwraca też uwagę, że nie przewiduje się wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ponad tysiąc miejsc pracy w Jaworze

Ponad tysiąc miejsc pracy w Jaworze

Na wrzesień zapowiedziano uruchomienie pierwszej linii produkcyjnej w fabryce baterii do samochodów elektrycznych Mercedes-Benz w Jaworze. Zatrudnienie wyniesie 1300 osób.

Według informacji portalu wnp.pl, docelowo zakład ma wytwarzać co godzinę 40 baterii do hybryd plug-in i pojazdów całkowicie elektrycznych. Zarząd fabryki baterii Mercedes-Benz w Jaworze nie podał jeszcze oficjalnego terminu rozpoczęcia produkcji, ale – według zapowiedzi – chodzi o drugą połowę lub koniec września. Zakład uruchomi wówczas pierwszą z trzech linii produkcyjnych. Kolejne mają ruszyć w pierwszym kwartale przyszłego roku. Pełną zdolność produkcyjną zakład baterii osiągnie w grudniu 2021 r.

Pod koniec września w fabryce pracować będzie 916 pracowników, z czego 348 to kobiety (38 proc. stanowić będzie żeńska załoga, gdy średnia dla koncernu sięga 15 proc.). Firma wciąż prowadzi rekrutację, szukając pracowników kilkudziesięciu specjalności, zarówno do fabryki baterii, jak i silników spalinowych. Docelowo w fabryce ma znaleźć zatrudnienie 1300 osób.

 

Pogotowie strajkowe w gotowości

Pogotowie strajkowe w gotowości

Największe centrale związkowe działające na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim ogłosiły w poniedziałek pogotowie strajkowe oraz zażądały rozmów o transformacji górnictwa i energetyki z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego.

Jak informuje portal Polsat News, jeśli do rozmów nie dojdzie do 21 września, związki zapowiadają protest. Decyzja związkowców wynika z negatywnej oceny dotychczasowego przebiegu prac rządowo-związkowego zespołu, który ma wypracować systemowe rozwiązania dla górnictwa i energetyki.

Podczas poprzedniego spotkania zespołu, w miniony czwartek, związkowcy poznali m.in. projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r., przewidujący zbyt szybkie i radykalne – według związków – odchodzenie od węgla. Ich zdaniem w obecnym kształcie dokument jest nie do zaakceptowania.

W poniedziałek reprezentatywne działające w regionie związki – Solidarność, OPZZ, Kadra i Sierpień’80, skupiające łącznie blisko 250 tys. członków – zdecydowały o reaktywowaniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego (MKPS) Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Związkowcy nie wykluczają protestów, jeżeli w ciągu najbliższego tygodnia w stolicy Górnego Śląska nie dojdzie do konstruktywnych rozmów z rządem, pod przewodnictwem premiera. MKPS oczekuje, że negocjacje z udziałem pana premiera rozpoczną się najpóźniej do 21 września w Katowicach. W przeciwnym razie zostaniemy zmuszeniu do podjęcia radykalnych akcji protestacyjnych w całym regionie – napisały związki w poniedziałkowym stanowisku.

Muszą być konkretne rozmowy, już bez ściemniania. Niech rząd się wreszcie określi, co dalej z przemysłem na Śląsku, co w ogóle z funkcjonowaniem Śląska w kontekście zwłaszcza przemysłu wydobywczego, i na ile może nam obiecać, że transformacja nie będzie w takim tempie, jak to było ostatnio zapowiedziane. Jesteśmy za zmianami, ale nie w tym szalonym tempie, które chce zrobić rząd – powiedział szef śląskich struktur OPZZ Wacław Czerkawski.

Przemysł farmaceutyczny wraca do Polski

Przemysł farmaceutyczny wraca do Polski

Rząd pracuje nad wprowadzeniem przepisów, dzięki którym więcej leków będzie produkowanych w Polsce. Rodzimą produkcję wesprze Refundacyjny Tryb Rozwojowy (RTR).

O sprawie informują portal forsal.pl i wpolityce.pl. RTR to mechanizm wspierający produkcję w Polsce poprzez odpowiednie traktowanie przy refundacji leków producentów, dla których nasz kraj jest centralnym obszarem działań, a nie tylko rynkiem zbytu.

Chodzi m.in. o zapewnienie stałego poziomu ceny w ramach refundacji czy zwolnienie z mechanizmu tzw. payback, czyli kosztów ponoszonych w momencie przekroczenia limitu na refundację. Stoi za tym klarowna idea: producenci, którzy mają w Polsce fabryki, zatrudniają tu ludzi i płacą podatki, chcą inwestować w badania i rozwój powinni być traktowani lepiej, niż firmy, które działają gdzie indziej, a u nas chcą jedynie sprzedawać leki – pisze portal wPolityce.pl.

Obecnie w Polsce produkuje się zaledwie 30 procent leków używanych przez Polaków.