Kobiety nadal zarabiają mniej

Kobiety nadal zarabiają mniej

Według danych GUS, przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 19,9 proc. (903,88 zł) wyższe od przeciętnego wynagrodzenia kobiet.

Jak informował portal pulshr.pl 18 września, w Dniu Równej Płacy, nierówności płacowe dostrzegają także pracownicy, chociaż bardziej dostrzegają je dotknięte nimi kobiety. W badaniu Hays Poland „Kobiety na rynku pracy” tylko 42 proc. kobiet i aż 70 proc. mężczyzn uznało, że pracownicy o podobnych kwalifikacjach mogą liczyć na takie samo – niezależne od płci – wynagrodzenie.

Według danych GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w październiku 2018 r. (dane opublikowane lutym 2020 r.) wyniosło 5003,78 zł. Mężczyźni osiągnęli przeciętne wynagrodzenie o 8,9 proc. (443,46 zł) wyższe, a kobiety niższe o 9,2 proc. (460,42 zł). Oznacza to, że przeciętne wynagrodzenie mężczyzn było o 19,9 proc. (903,88 zł) wyższe od przeciętnego wynagrodzenia kobiet.

Jeśli chodzi z kolei o przeciętne godzinowe wynagrodzenie to ogółem wyniosło ono 27,79 zł. Mężczyźni osiągnęli stawkę o 6 proc. wyższą (o 1,68 zł), a kobiety o 6,7 proc. (o 1,85 zł) niższe. Zatem przeciętne godzinowe wynagrodzenie brutto mężczyzn było o 13,6 proc. (o 3,53 zł) wyższe od stawki kobiet.

Z czego bierze się luka płacowa? Z obserwacji ekspertów rynku pracy wynika, że głównym powodem jest dysproporcja kobiet i mężczyzn w najlepiej opłacanych zawodach oraz praca kobiet na niepełny etat w związku z tradycyjnym modelem rodziny. Innym powodem jest szklany sufit – kobiety nadal stanowią mniej niż 10 proc. dyrektorów generalnych w największych firmach. Najbardziej jednak na sytuację wpływa przyjęty podział ról społecznych. Kobietom wciąż jest trudniej na rynku pracy ze względu na obowiązki rodzinne, jakie pełnią.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Psychiatria dziecięca leży

Psychiatria dziecięca leży

Najwyższa Izba Kontroli ujawnia raport na temat dostępności leczenia psychiatrycznego dzieci i młodzieży. Wnioski nie są optymistyczne.

System lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży wymaga zmian, bowiem nie zapewnia kompleksowej oraz powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej w tej dziedzinie. Problemem jest nierównomierne w skali kraju rozmieszczenie kadry lekarskiej, szpitalnych oddziałów psychiatrycznych i poradni dla małoletnich. W pięciu województwach nie funkcjonował żaden oddział psychiatryczny dzienny, a w województwie podlaskim brakowało oddziału całodobowego. Zdarzało się, że małoletni pacjenci trafiali na oddziały dla dorosłych.

Liczba prób samobójczych wśród małoletnich w wieku 7 – 18 lat rośnie z roku na rok: z 730 w 2017 r. do 772 w 2018 r., a w I półroczu 2019 r. wyniosła już 485. W latach 2017 – 2019 (I półrocze) na łącznie 1987 zamachów samobójczych, 250 zakończyło się zgonem. W 585 przypadkach przyczyną prób samobójczych była choroba psychiczna, a w 374 przypadkach zaburzenia psychiczne.

Kontrola NIK wykazała, że system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży nie  zapewnia tej populacji pacjentów kompleksowej i powszechnie dostępnej psychiatrycznej  opieki zdrowotnej. Do czasu zakończenia kontroli NIK  Minister Zdrowia nie wdrożył modelu leczenia  środowiskowego małoletnich z zaburzeniami psychicznymi. Model ten zakłada, że najpierw dziecku należy udzielić pomocy w przyjaznym dla niego środowisku. Najlepiej w otoczeniu rodziny, w szkole, czy też poradni psychologiczno-pedagogicznej. Dopiero potem należy zapewnić leczenie ambulatoryjne np. w poradni zdrowia psychicznego, a gdy i ta droga nie pomoże, małoletni będzie  umieszczany  w szpitalu. Jest to najbardziej efektywna forma opieki nad tą populacją.  Wdrożenie jako obligatoryjnego takiego modelu leczenia dzieci i młodzieży jest niezbędnym warunkiem rozwoju lecznictwa psychiatrycznego.

Pod koniec marca 2019 r. zawód psychiatry dzieci i młodzieży wykonywało 419 lekarzy, a 169 było w trakcie specjalizacji. Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży wskazywał na brak ok. 300 lekarzy tej specjalności. Dodatkowo niekorzystna była również struktura wiekowa kadry lekarskiej, bowiem 32 proc. specjalistów miało powyżej 55 lat.

„Bogdanka” popiera górnicze pogotowie strajkowe

„Bogdanka” popiera górnicze pogotowie strajkowe

Bogdanka dnia 16 września 2020 roku

STANOWISKO ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH DZIAŁAJĄCYCH W LW „BOGDANKA” S.A.WOBEC OGŁOSZONEGO W PONIEDZIAŁEK POGOTOWIA STRAJKOWEGO NA ŚLĄSKU I W ZAGŁĘBIU

Związki zawodowe działające w LW „Bogdanka” S.A oświadczają, że w dobie wielkiego zagrożenia dla polskiego sektora wydobywczego węgla kamiennego i całej gospodarki, priorytetem musi być interes narodowy i społeczny, a nie wskaźniki ekonomiczne. Nie zgadzamy się po raz kolejny na przenoszenie kosztów kryzysu na załogę i ekonomiczną degradację firm i regionów górniczych.

W zaistniałej sytuacji w pełni popieramy żądania największych central związkowych, działających na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim o podjęcie niezwłocznych działań w celu ochrony polskiego górnictwa, zarówno w interesie załóg spółek górniczych jak i bezpieczeństwa energetycznego kraju.

My również uważamy, że transformacja górnictwa i energetyki powinna być rozłożona na wiele lat i wymaga specjalnych programów, dających nowe miejsca pracy. Jesteśmy wielce zaniepokojeni brakiem systemowych planów dla energetyki i, w konsekwencji, dla górnictwa, bez których nie możemy być pewni zapotrzebowania na wydobycie węgla. Zwracamy też uwagę na potrzebę stworzenia programów restrukturyzacji dla wszystkich środowisk górniczych w Polsce, nie pomijając Lubelszczyzny i regionów wydobycia węgla brunatnego.

Bądźcie pewni naszego poparcia w walce w słusznej sprawie a na znak solidarności oflagowaliśmy siedziby naszych Związków.

Szczęść Boże!

Solidarność chce zmian w ustawie budżetowej

Solidarność chce zmian w ustawie budżetowej

Zdaniem NSZZ „Solidarność” priorytetami przyszłorocznego budżetu powinno być zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, ochrona pracowników i ich rodzin oraz osób najsłabszych. Zdaniem związku proponowany na rok 2021 budżet państwa nie realizuje tych celów.

Związek zawodowy postuluje m.in. zwiększenie nakładów na służbę zdrowia w czasie panowania koronawirusa. NSZZ „Solidarność” uważa, że w dobie walki z Covid-19 priorytetami rządu powinno być zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, ochrona pracowników i ich rodzin oraz osób najsłabszych – czytamy w opinii.

„Solidarność” nie szczędzi rządowemu projektowi krytyki, zarzucając m.in. brak konsultacji wielu jego elementów, jak np. wprowadzenie zmiany w zakresie wykorzystania Funduszu Pracy i zmiany wysokości odpisów na ten fundusz czy zmianę wysokości odpisu na Fundusz Solidarnościowy oraz zmianę celu jego wykorzystania. Ostro krytykuje również uruchomienie mechanizmów tarczy antykryzysowej dotyczących zwolnień i cięć wynagrodzeń w sferze finansów publicznych. Wskazuje przy tym na sprzeczność: przy zakładanym w projekcie wzroście inwestycji publicznych ogranicza się wysokość wynagrodzeń i wielkość zatrudnienia w sferze finansów publicznych, a to przecież ci pracownicy będą te inwestycje musieli obsłużyć. W tym kontekście wszystkie centrale związkowe postulowały 10 proc. wzrostu wynagrodzeń dla tych pracowników.

Jako drastyczne i niecelowe w dobie zagrożenia wzrostem bezrobocia prezydium związku ocenia ograniczenie aż o 13 proc. środków przeznaczonych na wynagrodzenia powiatowych urzędów pracy. W zakresie polityki rodzinnej rząd nie zabezpieczył na przyszły odpowiednich środków, choć jest to rok ustawowej weryfikacji wysokości kryteriów dochodowych uprawniających do świadczeń rodzinnych oraz zasiłków z pomocy społecznej. Idzie to w parze z zamrożeniem środków na pomoc społeczną, w tym wzrost wynagrodzeń jej pracowników oraz brakiem realizacji wyroku TK z października 2014 r. który nakazuje zapewnienie wystarczającej ilości środków na realizację prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną i zbyt niską wysokością wskaźnika waloryzacji rent i emerytur na poziomie nie mniejszym niż 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę w 2020 r.

Zdaniem „Solidarności” na krytykę zasługuje dalsze utrzymywanie dwóch progów podatkowych, które zbytnio obciążają osoby o najniższych dochodach, dalsze utrzymywanie kwoty wolnej od podatku na niezmienionym poziomie oraz dalsze utrzymywanie – mimo deklaracji – podstawowej stawki podatku VAT na poziomie 23 proc. Opinia zwraca też uwagę, że nie przewiduje się wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli.