To bogaci niszczą planetę

To bogaci niszczą planetę

Według danych Oxfam 1% najbogatszych ludzi na świecie emituje dwa razy więcej dwutlenku węgla niż 50% najbiedniejszych.

Jak informuje „The Guardian”, według najnowszych badań najbogatszy 1% światowej populacji był w latach 1990-2015 odpowiedzialny za emisję ponad dwukrotnie większej ilości dwutlenku węgla niż biedniejsza połowa świata. Emisja dwutlenku węgla wzrosła o 60% w na przestrzeni tych 25 lat, ale wzrost emisji 1 najbogatszego procenta był trzykrotnie większy niż wzrost emisji u ludności pochodzącej z najbiedniejszej połowy świata.

Raport opracowany przez Oxfam i Stockholm Environment Institute ostrzega, że nadmierna konsumpcja i uzależnienie bogatego świata od transportu wysokoemisyjnego wyczerpują światowy „budżet węglowy”. Taka koncentracja emisji dwutlenku węgla w rękach bogatych oznacza, że pomimo doprowadzenia świata na skraj katastrofy klimatycznej, spalając paliwa kopalne, wciąż nie udało nam się poprawić życia miliardów ludzi – powiedział Tim Gore, rzecznik Oxfam International. Globalny budżet węglowy został roztrwoniony, aby zwiększyć konsumpcję tych, którzy już są bogaci, a nie poprawić sytuację ludzkości.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Protestują pod ziemią

Protestują pod ziemią

Rozpoczęty 21 września po porannej zmianie podziemny protest prowadzi obecnie łącznie 65 górników w kopalniach Ruda i Wujek. Kopalnie miały być likwidowane jeszcze w tym roku.

W ruchu Halemba kopalni Ruda na powierzchnię nie wyjechało 49 górników, a w ruchu Pokój tej samej kopalni – 13 górników. Trzech górników protestuje też pod ziemią w katowickiej kopalni Wujek. Protest pod ziemią kopalni jest najbardziej radykalny, niebezpieczny i ryzykowny dla protestujących górników. Został podjęty na czterech kopalniach, co świadczy o wielkiej determinacji tych ludzi. To walka o wszystko – napisali przedstawiciele związku Sierpień’80.

W projekcie planu naprawczego dla Polskiej Grupy Górniczej, kopalnie Ruda i Wujek, gdzie w poniedziałek rozpoczęły się protesty, były przeznaczone do likwidacji jeszcze w tym roku. W lipcu pracę rozpoczął rządowo-związkowy zespół, który miał wypracować rozwiązania dla górnictwa i energetyki. Jednak przed tygodniem związkowcy negatywnie ocenili postępy prac zespołu, reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy (MKPS) i ogłosili pogotowie strajkowe. Dziś minął termin, jaki związkowcy dali premierowi Morawieckiemu na rozpoczęcie rozmów z jego udziałem.

Dwie trzecie mieszkańców wsi bez dostępu do transportu

Dwie trzecie mieszkańców wsi bez dostępu do transportu

W województwie podkarpackim problem wykluczenia komunikacyjnego jest powszechny. Dwóch na trzech mieszkańców wsi w tym regionie nie ma dostępu do transportu publicznego, a połowa mieszkańców terenów podmiejskich także nie ma czym jeździć.

Jak pisze portal transport-publiczny.pl, dane przekazywane mediom przez same władze województwa są alarmujące. Rezultaty inwestycji kolejowych ocenia ono jako „ograniczone”, koszt realizacji nowych prac na kolei jako „wysoki”, a czas prowadzenia robót jako „długi”. Połączeń autobusowych, które mogłyby uzupełniać system kolejowy, często zwyczajnie nie ma i nie istnieje prawny obowiązek ich uruchamiania.

Podczas panelu dyskusyjnego „Transport pozamiejski – potrzeby inwestycyjne i perspektywy rozwoju”, zorganizowanego przez Biuro Przedstawicielstwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego w Brukseli, padło kilka propozycji rozwiązania tej sytuacji. tworzony miałby zostać zintegrowany system transportowy obejmujący wiele gałęzi, a inwestycje kolejowe miałyby być uzupełniane rozszerzaniem siatki komplementarnych połączeń autobusowych i infrastrukturą rowerową. Miałoby to przynieść istotne korzyści, w tym „włączenie społeczne mniej uprzywilejowanych grup społecznych”, zmniejszenie izolacji terytorialnej oraz presji migracyjnej, a także wpływu transportu na środowisko. Większy miałby być natomiast potencjał turystyczny. Sprawny system transportowy pozwoliłby także na optymalizację kosztów na poziomie samorządu i gospodarstw domowych.

Kobiety nadal zarabiają mniej

Kobiety nadal zarabiają mniej

Według danych GUS, przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 19,9 proc. (903,88 zł) wyższe od przeciętnego wynagrodzenia kobiet.

Jak informował portal pulshr.pl 18 września, w Dniu Równej Płacy, nierówności płacowe dostrzegają także pracownicy, chociaż bardziej dostrzegają je dotknięte nimi kobiety. W badaniu Hays Poland „Kobiety na rynku pracy” tylko 42 proc. kobiet i aż 70 proc. mężczyzn uznało, że pracownicy o podobnych kwalifikacjach mogą liczyć na takie samo – niezależne od płci – wynagrodzenie.

Według danych GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w październiku 2018 r. (dane opublikowane lutym 2020 r.) wyniosło 5003,78 zł. Mężczyźni osiągnęli przeciętne wynagrodzenie o 8,9 proc. (443,46 zł) wyższe, a kobiety niższe o 9,2 proc. (460,42 zł). Oznacza to, że przeciętne wynagrodzenie mężczyzn było o 19,9 proc. (903,88 zł) wyższe od przeciętnego wynagrodzenia kobiet.

Jeśli chodzi z kolei o przeciętne godzinowe wynagrodzenie to ogółem wyniosło ono 27,79 zł. Mężczyźni osiągnęli stawkę o 6 proc. wyższą (o 1,68 zł), a kobiety o 6,7 proc. (o 1,85 zł) niższe. Zatem przeciętne godzinowe wynagrodzenie brutto mężczyzn było o 13,6 proc. (o 3,53 zł) wyższe od stawki kobiet.

Z czego bierze się luka płacowa? Z obserwacji ekspertów rynku pracy wynika, że głównym powodem jest dysproporcja kobiet i mężczyzn w najlepiej opłacanych zawodach oraz praca kobiet na niepełny etat w związku z tradycyjnym modelem rodziny. Innym powodem jest szklany sufit – kobiety nadal stanowią mniej niż 10 proc. dyrektorów generalnych w największych firmach. Najbardziej jednak na sytuację wpływa przyjęty podział ról społecznych. Kobietom wciąż jest trudniej na rynku pracy ze względu na obowiązki rodzinne, jakie pełnią.