Koniec dzikiej reprywatyzacji

Koniec dzikiej reprywatyzacji

Prezydent Andrzej Duda podpisał w środę ustawę ułatwiającą wypłatę odszkodowań w związku z reprywatyzacją. Wraz z wrześniowymi senackimi poprawkami z prac wyłania się ustawa, która właściwie zakończy proceder dzikiej reprywatyzacji.

Jak informuje portal Polsat News, propozycja zmian w ustawach o komisji weryfikacyjnej oraz gospodarce nieruchomościami złożona została w czerwcu br. przez klub PiS. Jej głównym założeniem było usprawnienie procedury przyznawania odszkodowań dla lokatorów. Zgodnie ze zmianą sprzeciw od decyzji komisji przyznających odszkodowanie lub zadośćuczynienie przysługiwać będzie jedynie lokatorom, ale już nie m.st. Warszawa.

Wszystkie decyzje zaskarżone dotychczas wyłącznie przez m.st. Warszawa mają być uznane za ostateczne i prawomocne. Środki, z których wypłacone będą odszkodowania oraz zadośćuczynienia, w terminie 14 dni od wejścia w życia ustawy przekazane mają zostać przez m.st. Warszawę na rachunek Funduszu Reprywatyzacji. W terminie 30 dni od wejścia w życie ustawy wypłacać ma je minister finansów.

Co jeszcze? Przede wszystkim zakaz zwracania mieszkań z lokatorami, ale także tych pełniących funkcję dla społeczności, a więc gruntów ze szkołami czy parkami. Ustawa rozszerzyła katalog przesłanek, które uniemożliwiają reprywatyzację, poszerzając go m.in. o przypadek zajmowania lokalu przez lokatora, a także np. przeznaczenie nieruchomości na cele nauki, oświaty i kultury, położenie gruntu w ramach publicznego kompleksu wypoczynkowego lub niemożność pogodzenia z prawidłowym ukształtowaniem stosunków sąsiedzkich.

Koniec także z metodą na „kuratora osoby nieznanej z miejsca pobytu”. Osoba składająca wniosek reprywatyzacyjny oraz jej ewentualni następcy prawni nie mogą być reprezentowani przez kuratora spadku lub kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Praca po pracy

Praca po pracy

Ponad 44 proc. pracujących Polaków nawet w czasie wolnym nie może zapomnieć o służbowych obowiązkach. W całej Unii ten odsetek przekracza 40 proc.

Jak informuje portal rp.pl, wielu pracowników średniego szczebla oraz menedżerów musi w czasie wolnym odpisywać na maile i odbierać telefony. Najnowsze dane Eurostatu dowodzą, że w zeszłym roku trzech na dziesięciu menedżerów-mężczyzn w czasie wolnym wielokrotnie odbierało służbowe maile i telefony. Wśród kobiet na kierowniczych stanowiskach ten odsetek jest nieco mniejszy, ale i tak sięga 22 proc., czyli wyraźnie powyżej średniej dla wszystkich pracowników.

Łącznie 40 proc. z nich w czasie wolnym od czasu do czasu musiało w zeszłym roku liczyć się z telefonami, mailami czy innymi wezwaniami w sprawach służbowych. Dla 17 proc. pracowników kontakt z firmą poza godzinami pracy to niemal codzienność. Co dziesiąty przyznaje, że wymagało to podjęcia konkretnych działań kosztem odpoczynku.

44 proc. polskich pracowników po godzinach odbiera telefony czy maile, a u 16 proc. z nich takie sytuacje zdarzają się często. Zacieraniu się granic pomiędzy pracą a odpoczynkiem sprzyja rozwój nowych technologii, który ułatwia dostęp do internetu także z dala od firmy, np. podczas urlopu.

Poczta będzie zwalniać

Poczta będzie zwalniać

Poczta Polska zapowiada falę zwolnień, które nazywa programem „dobrowolnych odejść”. Proponowane odprawy są żenująco niskie – wynoszą maksymalnie tyle, ile pracownik zarabiał w trzy miesiące, a często to nawet pensja jednomiesięczna.

Jak podaje portal money.pl, program ma być skierowany do pracowników administracji i osób, które mają dodatkowe źródło dochodów lub osób, które pobierają już świadczenia emerytalne. Kto odejdzie dobrowolnie, otrzyma odprawę emerytalną lub rekompensatę. Portal podaje, że odprawa może wynieść równowartość jednomiesięcznej pensji dla zatrudnionych w firmie przez krócej niż dwa lata, dwumiesięczne wynagrodzenie dla pracujących w poczcie od 2 do 8 lat, trzymiesięczne wynagrodzenie dla pracowników poczty ze stażem dłuższym niż 8 lat. Oprócz niskich kwot odpraw jest także dodatkowy kruczek – osoby, które się zdecydują na odejście zobowiążą się, że przez pięć lat nie będą ubiegać się o pracę na poczcie.

Poczta Polska tłumaczy konieczność zwolnień dotkliwym wpływem skutków pandemii koronawirusa. Jak podaje Justyna Siwek, rzeczniczka prasowa PP, spowodowany przez tę sytuację spadek liczby nadawanych przesyłek listowych jest dwukrotnie większy od zakładanego. Związki zawodowe uważają, że to pokłosie niekorzystnych umów, jakie zawarła firma. Mowa tu, m.in. o organizacji wyborów prezydenckich.

Ręce precz od prywatności pracowników

Ręce precz od prywatności pracowników

Dwóch senatorów Partii Demokratycznej w USA zażądało, aby Amazon przestał szpiegować pracowników za pośrednictwem ich profili w mediach społecznościowych. To efekt informacji o tym, że firma monitorowała wielu swoich pracowników w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.

Jak informuje portal wiadomoscihandlowe.pl, senatorowie Sherrod Brown z Ohio i Ron Wyden ze stanu Oregon napisali list do prezesa Amazona Jeffa Bezosa, w którym postulują, aby jego firma zaniechała „antypracowniczych działań”.
„Skala tego nadzoru oraz długi czas, w którym Amazon starał się ukryć go przed własnymi pracownikami są niezwykle niepokojące i wskazują na to, że Amazon postrzega swoich pracowników jako zagrożenie” – napisali senatorowie.
List to efekt informacji ujawnionej w raporcie Motherboard, w którym opisano, że Amazon, śledząc poczynania swoich pracowników w mediach społecznościowych dowiedział się np. którzy kierowcy planują strajkować.