H&M ukarane za inwigilację pracowników

H&M ukarane za inwigilację pracowników

Przez kilka lat część pracowników firmy H&M poddawana była szczegółowej „obserwacji”, a notatki na temat ich zachowań były przechowywane przez firmę na specjalnym dysku. Niemiecki urząd nałożył za to na H&M karę w wysokości 35 mln euro.

Jak informuje portal prawo.pl, od maja 2018 roku nałożono w sumie cztery takie kary na Google Inc. (50 mln euro), British Airways (204,6 mln  euro), Marriot International, Inc (110 mln euro) i operatora komunikacyjnego TIM (27 mln euro). 1 października 2020 roku do tego grona dołączyła niemiecka spółka H&M Hennes & Mauritz Online Shop A.B. & Co. KG (dalej: „H&M”) z niebagatelną sumą 35, 3 mln euro. Głównym powodem nałożenia kary była zbyt duża ingerencja H&M jako pracodawcy w dane pracowników, w tym te dotyczące ich życia prywatnego.

Niemiecki organ nadzorczy ustalił, że co najmniej od 2014 roku część pracowników H&M poddawana była szczegółowej „obserwacji”, a wnioski poczynione w jej toku utrwalane były w formie notatek na dysku sieciowym. Standardem było, że po nieobecności pracownika w pracy – niezależnie od tego, czy była ona spowodowana urlopem, czy chorobą – przełożony przeprowadzał z nim tzw. rozmowę powitalną. Celem tych rozmów była nie tyle koleżeńska wymiana wrażeń z wakacji, ale również, np. w przypadku urlopu chorobowego, ustalenie (i odnotowanie) objawów danej choroby i wydanej przez lekarzy diagnozy. Niektórzy przełożeni zdobywali nawet szczegółową wiedzę na temat życia prywatnego pracowników podczas zwykłych rozmów towarzyskich na korytarzu – nierzadko dotyczącą problemów rodzinnych czy przekonań religijnych – i utrwalali zebrane informacje w formie elektronicznej. Szacuje się, że dostęp do tak zebranych informacji mogło mieć nawet 50 osób z kadry kierowniczej firmy. Takie „notatki” o pracownikach były sporządzane z dużą szczegółowością i przechowywane przez bardzo długi czas, co umożliwiało śledzenie rozwoju poszczególnych zagadnień. Informacje zebrane w ten sposób wykorzystywane były z jednej strony do skrupulatnej oceny wydajności danego pracownika, z drugiej zaś do tworzenia szczegółowego profilu pracownika, przydatnego do podejmowania decyzji dotyczących zatrudnienia.

W październiku 2019 roku z powodu błędu w konfiguracji systemu te wszystkie dane stały się dostępne dla wszystkich pracowników H&M. Hamburski organ nadzorczy powziął informację na temat procederu dzięki doniesieniom prasowym – zareagował natychmiast i najpierw nakazał „zamrożenie” zawartości dysku sieciowego, a następnie zażądał jego przekazania.

H&M wypłacił opisywanym pracownikom znaczne zadośćuczynienie.

 

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nieuczciwe pokazy zostaną ukrócone

Nieuczciwe pokazy zostaną ukrócone

Fałszywy pretekst spotkania, nieistniejące nagrody i rzekome promocje – takie techniki stosuje spółka Swiss-Med ze Stęszewa, by zwabić konsumentów na pokazy handlowe i sprzedać im produkty po zawyżonych cenach. UOKiK nałożył na firmę 1,6 mln zł kary.

Debata o zdrowym stylu życia, podczas której każda przybyła para dostanie wielofunkcyjny, automatyczny ekspres do kawy – takie obietnice zawierały zaproszenia od Swiss-Med sp. z o. o. sp. k. ze Stęszewa. W rzeczywistości była prezentacja i sprzedaż produktów, a prezent okazywał się kawiarką lub ekspresem przelewowym o wartości co najwyżej kilkudziesięciu złotych. Podczas pokazów Swiss-Med kusił też „wyjątkowymi promocjami” – np. zestaw z pościelą wełnianą i 5 innymi urządzeniami takimi jak odkurzacz czy mata masująca oferował za 10,5 tys. zł, podczas gdy produkty te kupowane osobno rzekomo miały kosztować ponad 45 tys. zł. Firma prowadziła jednak sprzedaż wyłącznie w zestawach, a ich ceny były sztywno ustalone w cenniku znanym tylko handlowcom i były równe właśnie fikcyjnym cenom promocyjnym. Ceny pojedynczych produktów umieszczono jedynie na stronie internetowej, za pomocą której nie można było dokonać zakupów; ponadto były wielokrotnie zawyżone w stosunku do cen rynkowych.

Za nieuczciwe praktyki rynkowe – wprowadzanie konsumentów w błąd, obiecywanie im nieistniejących korzyści – nałożyłem na spółkę Swiss-Med karę finansową w wysokości 1,6 mln zł. Nie ma mojej zgody na manipulowanie konsumentami, oferowanie im za 10 tys. zł produktów, które na rynku mogliby kupić za ułamek tej kwoty i jeszcze przedstawianie tego jako wyjątkowej okazji. Takie praktyki są absolutnie bezprawne i krzywdzące dla konsumentów. Nie ma mowy o jakiejkolwiek tolerancji czy taryfie ulgowej dla nieuczciwych przedsiębiorców organizujących pokazy handlowe – zapowiada Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Oprócz kary finansowej, firma otrzymała nakaz natychmiastowego zaprzestania stosowania takich praktyk.

W toku jest jeszcze ok. 10 postępowań dotyczących nieuczciwych praktyk podczas pokazów handlowych. We wrześniu Prezes UOKiK wszczął kolejne, na razie wyjaśniające, wobec spółki Eneda z Poznania. Jak wynika z sygnałów konsumenckich, Eneda organizuje spotkania pod pretekstem uruchomienia projektu „Bezpieczne wakacje”, który ma na celu ratowanie polskiej turystyki. Uczestnicy skarżą się, że Eneda obiecywała im bon turystyczny na 3-dniowy pobyt z wyżywieniem i wszystkimi atrakcjami w polskim hotelu, tymczasem uprawniał on jedynie do zniżek. Na spotkaniu – wbrew zapowiedziom organizatora – odbyła się natomiast prezentacja produktów takich jak garnki i materace. Było też losowanie „nagród”, za które jednak – jak twierdzi konsumentka – trzeba było zapłacić.

Dostawca jedzenia to pracownik

Dostawca jedzenia to pracownik

Przełomowy wyrok sądu w Hiszpanii – dostawcy dań restauracyjnych i fast foodów mają być określani „pracownikami”, nie „przedsiębiorcami”, i jak pracownicy traktowani.

Jak pisze czasopismo „El Pais”, hiszpański Sąd Najwyższy wydał wyrok głoszący, że dostawcy są pracownikami zatrudniających ich firm. Decyzja ta została wydana w sprawie wniesionej przez byłego pracownika firmy dostawczej Glovo. „Między dostawcami a Glovo zachodziły związki Dostawcy nie są zatem, jak chce to widzieć Glovo i inne firmy dowożące jedzeniem klientom, samozatrudnionymi przedsiębiorcami.

Podkreślono, że  Glovo „nie było zwykłym pośrednikiem” między restauracjami a dostawcami, ale „firmą, która ustalała warunki świadczenia usług i posiada aktywa niezbędne do świadczenia tych usług”. Te aktywa to aplikacja, którą muszą posługiwać się dostawcy.

Jak podkreślają hiszpańskie media, wyrok może okazać się przełomowy, ponieważ zapadł w momencie coraz większych kontrowersji związanych z zawodem dostawcy jedzenia oraz
planów rządu na dalszą regulację tego sektora. „El Pais” przypomina, że w ostatnich latach w kraju słychać było o co najmniej kilku sprawach sądowych, w których dostawcy Glovo i Deliveroo  domagali się uznania za pracowników, a także prawa do urlopów czy zwolnień lekarskich.

 

Wirus szaleje w magazynach

Wirus szaleje w magazynach

Koronawirus najszybciej roznosi się w wielkich skupiskach ludzkich. m.in. zakładach pracy. W amerykańskim Amazonie było od marca już 20 tys. przypadków.

Jak informuje portal o2.pl, przedstawiciele amerykańskiego oddziału sieci Amazon ujawnili dane odnośnie przypadków koronawirusa wśród pracowników. Okazało się, że od marca 2020 roku pozytywny test miało prawie 20 tysięcy zatrudnionych.

Jak podaje CNN, przedstawione dane obejmują pracowników oddziałów Amazon USA oraz wchodzącej w ich skład sieci sklepów Whole Foods Market. Od marca 2020 roku pozytywny wynik testu na koronawirusa uzyskało 19 800 spośród 1 miliona 372 tysięcy zatrudnionych. W raporcie uwzględniono pracowników, którzy byli zatrudnieni w Amazonie w okresie od 1 marca do 19 września.