Covid znaczy bieda

Covid znaczy bieda

Od maja liczba Amerykanów żyjących w ubóstwie wzrosła o osiem milionów. Wskaźnik ubóstwa wzrósł, gdy ustała pomoc rządowa dla tych, którzy w wyniku pandemii stracili pracę.

Jak donosi portal pulshr.pl, naukowcy z Uniwersytetu Columbia szacują całkowitą liczbę ludzi w USA żyjących w ubóstwie na 55 mln. Włączają w to 8 mln dotkniętych biedą od maja. Zgodnie z badaniem Columbia University wzrost wskaźników ubóstwa nastąpił po tym, kiedy ustała pomoc rządu dla ludzi, którzy z powodu koronawirusa stracili pracę lub musieli zamknąć biznesy. Wzrost zatrudnienia w okresie letnim nie był wystarczający, aby zrównoważyć malejące wsparcie – wyjaśnił cytowany przez telewizję NBC jeden z autorów badania dr Zach Parolin.

Ich wyniki potwierdza niedawna analiza Uniwersytetu Chicago w Illinois i Uniwersytetu Notre Dame w Indianie. Wykazała, że tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy 6 milionów Amerykanów popadło w ubóstwo. Jak podkreślają naukowcy z tej uczelni federalna ustawa przyznająca ludziom jednorazowe wsparcie stymulacyjne w wysokości 1200 dolarów, a bezrobotnym pracownikom dodatkowe 600 dolarów tygodniowo, przyczyniła się wiosną do zahamowanie rosnących wskaźników ubóstwa. Jej skutki były jednak krótkotrwałe. Zaprzestanie pomocy pod koniec lata nasiliło biedę zwłaszcza wśród mniejszości oraz dzieci.

Negocjacje w Kongresie USA w sprawie nowego pakietu stymulacyjnego dotyczącego koronawirusa utknęły w martwym punkcie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Unia pozwoli na nasz podatek od hipermarketów?

Unia pozwoli na nasz podatek od hipermarketów?

Rzeczniczka generalna Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznała, że polski podatek od sprzedaży detalicznej nie narusza prawa Unii w dziedzinie pomocy państwa.

Jak informuje portal Wprost Biznes, z uwagi na pandemię COVID-19 podatek, dotyczący właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych został zawieszony do końca 2020 r. Cały czas jednak jego los nie jest pewny – czy UE zgodzi się, by w Polsce obowiązywał? 6 lipca 2016 r. Polska uchwaliła ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej, która weszła w życie 1 września 2016 r. Od tej daty sprzedawcy detaliczni musieli uiszczać od swych miesięcznych przychodów uzyskanych ze sprzedaży towarów na rzecz konsumentów, jeżeli przekraczały one kwotę 17 mln zł podatek w wysokości 0,8 proc. w odniesieniu do miesięcznego przychodu w przedziale od 17 do 170 mln zł oraz podatek w wysokości 1,4 proc. w odniesieniu do miesięcznego przychodu powyżej 170 mln zł.

Komisja Europejska uznała ten podatek za niezgodny ze wspólnym rynkiem ze względu na to, że skutkuje on przyznaniem niedozwolonej korzyści „zbyt nisko opodatkowanym” małym przedsiębiorstwom, a tym samym stanowi on pomoc państwa. Podobną decyzję podjęła w stosunku do węgierskiego podatku od reklam dla największych firm. Spór ciągnie się od kilku lat.

Polska i Węgry zakwestionowały decyzje Komisji przed sądem Unii. Sąd uwzględnił te skargi i stwierdził nieważność decyzji Komisji, wskazując w uzasadnieniu, że w przypadku obu regulacji podatkowych przyznanie selektywnej korzyści, a tym samym udzielenie pomocy państwa przedsiębiorstwom osiągającym niższe przychody, nie miało miejsca. Komisja wniosła odwołanie. W przedłożonej dzisiaj opinii dotyczącej Polski rzecznik generalna Juliane Kokott zaproponowała, aby Trybunał oddalił odwołania Komisji i utrzymał w mocy wyroki sądu. W jej ocenie, prawo z dziedziny pomocy państwa nie stoi na przeszkodzie progresywnemu opodatkowaniu przychodów przedsiębiorstw.
Uznała też, że polski podatek od sprzedaży detalicznej, węgierski podatek od reklam i planowany unijny podatek od usług cyfrowych nie różnią się od siebie, gdyż są podatkami pobieranymi od przychodu. Podkreśliła, że także skale progresywne są dość powszechnie stosowane.

 

Nowy Obywatel nr 84 już w sprzedaży: Świat (po) pandemii

Nowy Obywatel nr 84 już w sprzedaży: Świat (po) pandemii

Ukazał się nowy numer naszego pisma! To już 84 numer w jego dziejach w dwudziestym roku edycji. Tym razem głównym tematem numeru jest pandemia – jej przebieg, skutki, konsekwencje społeczne oraz możliwe oddziaływanie w przyszłości, a także to, co zrobić, żeby nie doprowadziła ona do liberalnej katastrofy społecznej. Oprócz tego inne materiały, w tym wywiad ze Szczepanem Twardochem.

Wersja papierowa do kupienia w Empikach w całym kraju, a u nas wersje papierowa i cyfrowa prosto do waszych skrzynek na listy lub skrzynek e-mailowych. 150 stron ciekawej lektury za jedyne 17 zł (wersja papierowa) lub 8 zł (wersja cyfrowa). A najlepiej i najtaniej zaprenumerować! Więcej szczegółów, czyli spis treści i możliwość zakupu, znajdziecie tutaj:

Nowy Obywatel nr 84

Zapraszamy na zakupy i do lektury!

Wystarczy dać bezdomnym pieniądze

Wystarczy dać bezdomnym pieniądze

W programie prowadzonym w Vancouver bezdomnym dano pieniądze do ręki. Nie tylko szybko znaleźli mieszkanie, ale także więcej wydawali na żywność i kupowali mniej alkoholu.

Jak informuje portal forsal.pl, projekt nazwany „The New Leaf” rozpoczął się w 2018 r. w Vancouver w Kanadzie. Prowadziła go organizacja charytatywna Foundations for Social Change z Uniwersytetem Kolumbii Brytyjskiej. Pięćdziesięciu bezdomnym w wieku od 19 do 64 lat dano do ręki po 7,5 tys. dolarów kanadyjskich (CAD), przez rok obserwowano jak zmieni się ich sytuacja. Grupę, której przekazano gotówkę, porównywano z podobnej wielkości grupą kontrolną, która nie otrzymała pieniędzy.

Rezultaty badania przeszły oczekiwania nawet najbardziej optymistycznie nastawionych osób. Przekazanie gotówki dało możliwość wyboru. Wbrew stereotypom, uczestnicy wydali pieniądze na rzeczy ważne – czynsz, meble, komputer. 52 proc. gotówki przeznaczano na czynsz i żywność, 15 proc. – na rachunki i lekarstwa, 16 proc. na ubrania i transport. Jak podkreślono w raporcie, gotówka w oczywisty sposób przyśpieszyła znalezienie mieszkania.

„Bezpośrednia wypłata gotówki daje poczucie godności, daje możliwość wyboru i zakupu tego, co rzeczywiście najlepiej zaspokaja potrzeby danej osoby” – napisali autorzy raportu.

Prowadzący projekt zwrócili też uwagę, że dwie trzecie uczestników otrzymujących gotówkę było w stanie zadbać o bezpieczeństwo żywnościowe rozumiane jako trzy posiłki dziennie. Jednocześnie o 39 proc. spadły w tej grupie wydatki na alkohol i papierosy. „Redukcja wydatków na te cele podważa szeroko rozpowszechnioną tezę, że osoby niezamożne źle wykorzystują gotówkę” – podkreślono.

Wbrew stereotypom, osoby, które otrzymały gotówkę, nie wydały jej od razu. Jeszcze po roku od rozpoczęcia projektu część osób miała odłożone pieniądze.