Na ratunek służbie zdrowia?

Na ratunek służbie zdrowia?

Procedowana obecnie w błyskawicznym tempie kolejna ustawa covidowa ma objąć m.in. zachęty finansowe dla medyków pracujących na pierwszej linii frontu walki z pandemią oraz określić regulacje dotyczące delegowania do pracy z chorymi.

Jak informuje pulshr.pl, Sejm rozpoczął dziś pierwsze czytanie nowej specustawy. Wyższe wynagrodzenia dla medyków, 100 proc. zasiłku i „premia dla bohatera” – to tylko niektóre z proponowanych rozwiązań. Znalazły się w niej również regulacje dotyczące delegowania do pracy z chorymi czy ułatwienia w zatrudnianiu w polskim systemie opieki zdrowotnej lekarzy specjalistów spoza Unii Europejskiej. Ustawę czeka jednak wiele poprawek, a czas nagli.

W projekcie znalazła się m.in. tzw. klauzula „dobrego Samarytanina”. Chodzi o zapis, który wyłącza odpowiedzialność karną dla tych lekarzy, którzy w ramach walki z Covidem popełnią nieumyślny błąd. To postulat środowiska lekarzy, zwłaszcza młodych, którzy obawiali się, że nie mając doświadczenia z pacjentami zakażonymi koronawirusem, będą pociągnięci do odpowiedzialności karnej za swoje ewentualne błędy.

Dodatkowo w specustawie, nad którą pracuje obecnie Sejm, znalazły się zapisy dotyczące wynagrodzeń medyków, skierowanych do walki z koronawirusem. Zgodnie z zapisami projektu, osobom skierowanym do walki z koronawirusem ma przysługiwać wynagrodzenie w wysokości nie jak dotychczas 150 proc., a 200 proc. przeciętnej pensji zasadniczej na danym stanowisku. Ponadto wynagrodzenie to nie może być niższe niż wynagrodzenie, które osoba skierowana do pracy przy zwalczaniu epidemii otrzymała w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym wydana została decyzja o skierowaniu jej do pracy przy zwalczaniu epidemii.

W związku ze stale rosnącą liczbą przypadków zachorowań na COVID¬ 19 i coraz poważniejszymi brakami kadrowymi w służbie zdrowia, w projekcie znalazły się także zapisy umożliwiające skierowanie do pracy przy zwalczaniu epidemii studentów kierunków przygotowujących do wykonywania zawodu medycznego, doktorantów w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinach naukowych, osób kształcących się w zawodzie medycznym oraz osób mających wykształcenie w zawodzie medycznym, które ukończyły kształcenie w tym zawodzie w okresie ostatnich 5 lat. Na wniosek wojewody lub ministra zdrowia, rektorzy uczelni kształcących na wyżej wymienionych kierunkach, mają przekazywać wykazy studentów i doktorantów wliczających się do wyżej wymienionych grup w terminie 7 dni. Dotychczas skierowaniu do walki z epidemią nie podlegali rodzice dziecka do lat 14. Według nowych przepisów „w przypadku gdy dziecko w wieku do 18 lat jest wychowywane przez dwoje osób, którym przysługuje władza rodzicielska, do pracy przy zwalczaniu epidemii może zostać skierowana wyłącznie jedna z nich”.

Ponadto w celu zapewnienia dodatkowej kadry medycznej w czasie stanu epidemii zaproponowano przepisy, które umożliwiają w trybie uproszczonym zatrudnianie w polskim systemie opieki zdrowotnej lekarzy specjalistów, którzy uzyskali kwalifikacje zawodowe poza Unią Europejską, po spełnieniu określonych w ustawie wymogów.
W pakiecie ustaw, które znalazły się w nowej specustawie covidowej, znalazł się także projekt, dotyczący przyznania dodatkowego wynagrodzenia w kwocie 1500 zł osobom, które wykonują zawód medyczny, mają bezpośredni kontakt z pacjentami zakażonymi lub podejrzanymi o zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tania praca niszczy przemysł?

Tania praca niszczy przemysł?

Stosunkowo niskie na tle innych krajów Unii Europejskiej polskie zarobki przez lata nie sprzyjały modernizacji zakładów produkcyjnych.

Jak informuje portal pulshr.pl, cytując m.in. Bartosza Józefowskiego, wicedyrektora Krakowskiego Parku Technologicznego, stosunkowo niskie koszty pracy w przemyśle nie motywowały dotychczas polskich pracodawców do automatyzacji i robotyzacji produkcji. To nie jest zapóźnienie, które wynika z jakiejś niekompetencji czy nieumiejętności naszych firm albo zarządzających w firmach, tylko nie widać presji rynkowej do takiej zmiany. Przez długi czas mieliśmy dostęp do taniej siły roboczej. Teraz jednak nie jest już ona tak dostępna – mówi Józefowski.

W Polsce firmy nie inwestują w roboty, bo praca w Polsce jest ciągle bardzo tania. To złe zarówno dla pracownika, jak i przemysłu, który będzie tracił konkurencyjność, i w końcu złe dla perspektyw polskiej gospodarki. W Czechach czy na Słowacji pracownicy już uczą się pracy z robotami, co pozwoli im lepiej stawiać czoła wyzwaniom przyszłości – przestrzega Karol Muszyński z Katedry Filozofii, Prawa i Nauki o Państwie na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Przedsiębiorcy w krajach o wyższych kosztach pracy zwykle są bardziej skłonni do inwestowania w unowocześnianie produkcji – tak, by zwiększać jej efektywność, czyli móc wytwarzać tyle samo przy mniejszym nakładzie pracy ludzkiej. Roboty mogą uzupełniać i wykonywać część pracy najprostszej, by ludzie mogli się zająć innymi procesami. W Polsce na razie nie widać, by taka motywacja była powszechna wśród pracodawców. Firmy w Polsce nie mają motywacji do inwestowania w robotyzację i automatyzację. – To przez to, że mamy taką dziurę w regulacjach rynku pracy, że można bardzo mało płacić pracownikom – zaznaczył w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego Karol Muszyński.

Stosunkowo niska robotyzacja i cyfryzacja przemysłu przekłada się na malejącą rentowność polskich firm produkcyjnych.

Covid znaczy bieda

Covid znaczy bieda

Od maja liczba Amerykanów żyjących w ubóstwie wzrosła o osiem milionów. Wskaźnik ubóstwa wzrósł, gdy ustała pomoc rządowa dla tych, którzy w wyniku pandemii stracili pracę.

Jak donosi portal pulshr.pl, naukowcy z Uniwersytetu Columbia szacują całkowitą liczbę ludzi w USA żyjących w ubóstwie na 55 mln. Włączają w to 8 mln dotkniętych biedą od maja. Zgodnie z badaniem Columbia University wzrost wskaźników ubóstwa nastąpił po tym, kiedy ustała pomoc rządu dla ludzi, którzy z powodu koronawirusa stracili pracę lub musieli zamknąć biznesy. Wzrost zatrudnienia w okresie letnim nie był wystarczający, aby zrównoważyć malejące wsparcie – wyjaśnił cytowany przez telewizję NBC jeden z autorów badania dr Zach Parolin.

Ich wyniki potwierdza niedawna analiza Uniwersytetu Chicago w Illinois i Uniwersytetu Notre Dame w Indianie. Wykazała, że tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy 6 milionów Amerykanów popadło w ubóstwo. Jak podkreślają naukowcy z tej uczelni federalna ustawa przyznająca ludziom jednorazowe wsparcie stymulacyjne w wysokości 1200 dolarów, a bezrobotnym pracownikom dodatkowe 600 dolarów tygodniowo, przyczyniła się wiosną do zahamowanie rosnących wskaźników ubóstwa. Jej skutki były jednak krótkotrwałe. Zaprzestanie pomocy pod koniec lata nasiliło biedę zwłaszcza wśród mniejszości oraz dzieci.

Negocjacje w Kongresie USA w sprawie nowego pakietu stymulacyjnego dotyczącego koronawirusa utknęły w martwym punkcie.

Unia pozwoli na nasz podatek od hipermarketów?

Unia pozwoli na nasz podatek od hipermarketów?

Rzeczniczka generalna Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznała, że polski podatek od sprzedaży detalicznej nie narusza prawa Unii w dziedzinie pomocy państwa.

Jak informuje portal Wprost Biznes, z uwagi na pandemię COVID-19 podatek, dotyczący właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych został zawieszony do końca 2020 r. Cały czas jednak jego los nie jest pewny – czy UE zgodzi się, by w Polsce obowiązywał? 6 lipca 2016 r. Polska uchwaliła ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej, która weszła w życie 1 września 2016 r. Od tej daty sprzedawcy detaliczni musieli uiszczać od swych miesięcznych przychodów uzyskanych ze sprzedaży towarów na rzecz konsumentów, jeżeli przekraczały one kwotę 17 mln zł podatek w wysokości 0,8 proc. w odniesieniu do miesięcznego przychodu w przedziale od 17 do 170 mln zł oraz podatek w wysokości 1,4 proc. w odniesieniu do miesięcznego przychodu powyżej 170 mln zł.

Komisja Europejska uznała ten podatek za niezgodny ze wspólnym rynkiem ze względu na to, że skutkuje on przyznaniem niedozwolonej korzyści „zbyt nisko opodatkowanym” małym przedsiębiorstwom, a tym samym stanowi on pomoc państwa. Podobną decyzję podjęła w stosunku do węgierskiego podatku od reklam dla największych firm. Spór ciągnie się od kilku lat.

Polska i Węgry zakwestionowały decyzje Komisji przed sądem Unii. Sąd uwzględnił te skargi i stwierdził nieważność decyzji Komisji, wskazując w uzasadnieniu, że w przypadku obu regulacji podatkowych przyznanie selektywnej korzyści, a tym samym udzielenie pomocy państwa przedsiębiorstwom osiągającym niższe przychody, nie miało miejsca. Komisja wniosła odwołanie. W przedłożonej dzisiaj opinii dotyczącej Polski rzecznik generalna Juliane Kokott zaproponowała, aby Trybunał oddalił odwołania Komisji i utrzymał w mocy wyroki sądu. W jej ocenie, prawo z dziedziny pomocy państwa nie stoi na przeszkodzie progresywnemu opodatkowaniu przychodów przedsiębiorstw.
Uznała też, że polski podatek od sprzedaży detalicznej, węgierski podatek od reklam i planowany unijny podatek od usług cyfrowych nie różnią się od siebie, gdyż są podatkami pobieranymi od przychodu. Podkreśliła, że także skale progresywne są dość powszechnie stosowane.