Pandemia nie powstrzyma migracji za pracą

Pandemia nie powstrzyma migracji za pracą

Francja, Holandia czy Austria jedno po drugim zamykają granice, nie powstrzymuje to jednak Polaków przed podróżowaniem po Europie za pracą – pomimo konieczności odbycia bezpłatnej kwarantanny w kraju docelowym. Motywacją są oczywiście wyższe płace.

Jak informuje portal pulshr.pl, zakłady produkcyjne i magazyny w Niemczech, Francji czy Holandii nie istnieją bez pracowników tymczasowych z zagranicy. Polacy, mimo iż w większości przypadków będą musieli przebywać na kwarantannie 14 dni bez pobierania wynagrodzenia, decydują się na emigrację.

Agencje pracy dokładają wszelkich starań, aby zapewnić ciągłość wyjazdów. Elastycznie podchodzą do kolejnych obostrzeń i proponują rozwiązania, które zapewniają bezpieczeństwo i legalność wyjazdów. Między innymi: zdalne rekrutacje, organizowanie masowych testów na koronawirusa, ozonowanie busów przewożących osoby do pracy. Większość z nich decyduje się także na wyposażenie pracowników w środki dezynfekujące, maseczki oraz rękawiczki.

Podczas pierwszej fali zakażeń część pracowników podjęła decyzję aby zostać na miejscu, a część wróciła do kraju. Nie dało się jednak przewidzieć, jak długo pozostaną bez pracy. Teraz, widząc pogłębiające się problemy polskiej gospodarki i nie mając perspektyw na pracę w naszym kraju – chcą znów wyjeżdżać.

Gdy porównamy wskaźniki rok do roku, okazuje się, że wzrost liczby chętnych do pracy za granicą jest dwucyfrowy. Z badań przeprowadzonych w lipcu, czyli już po tym, jak część firm zmuszona była ograniczyć swoje zasoby kadrowe, wynika, że niemal co dziesiąty dorosły Polak planuje wyjechać do pracy za granicę w perspektywie roku (najwięcej jest takich osób w przedziale wiekowym od 25 do 34 lat). Najczęstszym miejscem docelowym są właśnie Niemcy, które pozostają atrakcyjnym kierunkiem pod względem zarobkowym mimo faktu, że kryzys związany z rynkiem pracy dotknie w dużej mierze kraje Europy Zachodniej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Handel w niedzielę nie może wrócić

Handel w niedzielę nie może wrócić

Związek zawodowy Konfederacja Pracy sprzeciwia się powrotowi do dyskusji o przywróceniu handlu w niedzielę, jaką pod pozorem walki z pandemią COVID-19 próbuje wzniecić senat.

Komisja Ustawodawcza Senatu RP poinformowała o rozpoczęciu prac nad inicjatywą ustawodawczą w zakresie zmiany projektu ustawy o zwalczaniu COVID-19. W skorygowanej ustawie miałby pojawić się projekt powrotu do handlu w niedziele jako jeden z pomysłów na walkę z kryzysem gospodarczym powodowanym przez pandemię. OPZZ Konfederacja Pracy sprzeciwia się stanowczo takiemu stanowisku w swoim piśmie z 27 października br.

Jak pisze związek zawodowy w swoim stanowisku, „grupa senatorów pod przewodnictwem Adama Szejnfelda z Platformy Obywatelskiej stwierdziła, że czas pandemii jest wprost idealny, żeby zabrać pracownikom handlu to, co udało im się przez ostatnie kilka lat uzyskać”.

Zdaniem Prezydium Zarządu Krajowego OPZZ Konfederacja Pracy należy podążać w zupełnie odmiennym kierunku tj. do:
– skracania czasu pracy – co przełoży się na wzrost efektywności pracowników, zapewni odpowiedni czas odpoczynku w naszym przepracowanym społeczeństwie, poszerzy również rynek pracy w związku z koniecznością wzrostu zatrudnienia;
– co najmniej dwóch niedziel wolnych w miesiącu dla wszystkich pracowników, z docelowym ich rozszerzaniem w przyszłości;
– ustawowych gwarancji dla faktycznie i odczuwalnie wyższych wynagrodzeń za pracę w niedzielę.

 

 

Odpady wjeżdżają do Polski bez nadzoru

Odpady wjeżdżają do Polski bez nadzoru

Odpady przekraczające granicę polsko-ukraińską nie podlegają odpowiedniej kontroli. Zaledwie 8 proc. z nich jest szczegółowo kontrolowanych.

Jak informuje Portal Samorządowy, tylko 8 proc. transportów odpadów przewiezionych przez granicę z Ukrainą między styczniem 2015 r., a czerwcem 2019 r. było szczegółowo kontrolowanych. Odprawy pozostałych polegały głównie na weryfikacji dokumentów przewozowych. Część odpadów z tzw. listy „zielonej”, czyli innych niż niebezpieczne, choć wjechała do Polski tylko tranzytem, mogła nigdy nie opuścić naszego kraju i zasilić nielegalne wysypiska albo utworzyć nowe.

NIK sprawdzała skuteczność kontroli transgranicznego przemieszczania odpadów między naszym krajem, Ukrainą i Słowacją. Od zakończenia ostanie kontroli w 2007 r. weszły w życie nowe przepisy – i unijne i polskie. Okazuje się jednak, że przez 13 lat niewiele się w tej kwestii zmieniło.

Jak zaznacza NIK, odpady są traktowane na granicy jak towary. W badanym przez NIK okresie na przejściach z Ukrainą, a więc na granicy Unii Europejskiej, oględzinom lub rewizji poddano maksymalnie 14 proc. transportów towarów wywożonych z Polski (w tym odpadów) oraz najwyżej 25 proc.  wwożonych do kraju (w tym odpadów). Kontrola szczegółowa samych odpadów nie przekroczyła 8 proc. transportów. Kontrola NIK pokazała jasno, że nie wszystkie przejścia graniczne, przez które można przewozić odpady, były wyposażone w sprzęt pozwalający na dokładne ich sprawdzenie.

Kierowcy zostaną pracownikami

Kierowcy zostaną pracownikami

Uber i Lyft mogą być zmuszone w Kalifornii do zatrudnienia kierowców jako pracowników do końca stycznia, zgodnie z jednogłośną decyzją sądu apelacyjnego.

O sprawie informuje portal sfchronicle.com. Prokurator generalny Kalifornii Xavier Becerra i prokuratorzy z San Francisco, Los Angeles i San Diego pozwali te firmy w maju, twierdząc, że kierowcy byli niewłaściwie klasyfikowani jako niezależni wykonawcy, co pozbawiało ich ochrony i korzyści z zatrudnienia oraz dawało Uberowi i Lyftowi niesprawiedliwą przewagę nad rywalami. Kalifornia i miasta wygrały w sierpniu wstępny nakaz wprowadzenia tego prawa, który wymusiłby niemal natychmiastową zmianę klasyfikacji sposobu określania kierowców, ale pozostał on bez mocy do czasu odwołania się od niego firm.

„Dochodzimy do wniosku, że sąd pierwszej instancji działał według własnego uznania i zgodnie z tym potwierdzamy wydane postanowienie” – głosi 74-stronicowa decyzja Pierwszego Okręgowego Sądu Apelacyjnego w San Francisco. Sąd apelacyjny stwierdził, że jego postanowienie wejdzie w życie 30 dni po formalnym odrzuceniu odwołania Ubera i Lyft, co zwykle ma miejsce w ciągu 61 dni od wydania decyzji.

Ale firmy nie składają broni – wymyśliły trick na złagodzenie ustalonego prawa. Orzeczenie wydano na kilka dni przed wyborami 3 listopada, kiedy Uber, Lyft i inne koncerny poproszą wyborców o stałe utrzymanie kierowców i kurierów na pozycji niezależnych współpracowników z pewnymi korzyściami i gwarancjami zarobków. Jeśli ich Propozycja 22 zostanie przyjęta, firmy prawdopodobnie będą argumentować, że nowe prawo ma pierwszeństwo i żądać uchylenia decyzji sądu apelacyjnego.

„Zbyt długo Uber i Lyft bezprawnie odmawiały swoim kierowcom podstawowej ochrony miejsca pracy i przerzucały ten ciężar na kierowców i podatników” – powiedział w oświadczeniu jeden z prawników. „Uber i Lyft zarobiły miliony dolarów zostawiając kierowców na lodzie, a podatnicy zapłacili za to rachunek. Prawo jest jasne: kierowcy mogą nadal mieć całą elastyczność, z jakiej obecnie korzystają, jednocześnie uzyskując prawa, na które zasługują jako pracownicy”.