Amazon oskarżony o naruszenie unijnych reguł konkurencji

Amazon oskarżony o naruszenie unijnych reguł konkurencji

Komisja Europejska oskarżyła Amazon o wykorzystywanie danych dotyczących sprzedaży prowadzonej przez niezależnych sprzedawców detalicznych za pośrednictwem jej witryny w celu nielegalnego uzyskania przewagi na rynku europejskim.

Jak informuje portal theguardian.com, Amazon został oskarżony przez Brukselę o wykorzystywanie zebranych informacji na temat sprzedawców detalicznych, co umożliwiło mu skupienie wysiłków na najlepiej sprzedających się produktach o największych marżach zysku.

Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca Komisji, stwierdziła, że wstępne wnioski komisji są takie, że Amazon wykorzystywał „duże zbiory danych” do nielegalnego naruszania konkurencji we Francji i Niemczech, największych internetowych rynkach detalicznych w Europie.

Bruksela postanowiła również wszcząć drugie dochodzenie w sprawie praktyk biznesowych Amazona w zakresie handlu elektronicznego, w związku z obawami, że ta firma ustanowiła zasady na swojej platformie, tak, aby czerpać korzyści z własnych ofert i od niezależnych sprzedawców detalicznych korzystających z jej usług logistycznych i dostawczych.

W zeszłym miesiącu Amazon ogłosił, że jego dochód za trzeci kwartał 2020 r. wyniesie 6,3 mld USD, czyli trzykrotnie więcej niż w roku poprzednim, ponieważ w związku z pandemią coraz większa liczba kupujących wybiera sprzedaż online.

Wszyscy wiemy, jak ważny jest dziś handel w internecie, a obecny kryzys jeszcze bardziej udowodnił, że kupowanie online jest obecnie powszechne dla wielu, wielu ludzi, robiących takie zakupy częściej i w przypadku coraz większej różnorodności produktów – powiedziała Vestager. Wartość sprzedaży internetowej w Europie stale rośnie. W ciągu ostatnich pięciu lat prawie się podwoiła, osiągając w tym roku prawie 720 miliardów euro, w porównaniu z ponad 370 miliardami euro w 2015 roku. A Amazon jest w centrum rozwoju tego rynku. Ponad 70% konsumentów we Francji i ponad 80% konsumentów w Niemczech, którzy dokonali zakupów online, kupiło coś od Amazon w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Nie kwestionujemy sukcesu Amazona ani jego wielkości. Naszym problemem są bardzo konkretne kontakty biznesowe, które wydają się zakłócać prawdziwą konkurencję .

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niskie wynagrodzenie powodem zmiany pracy

Niskie wynagrodzenie powodem zmiany pracy

Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że ponad 80 proc. polskich pracowników zmieniłoby pracę z powodu zbyt niskiego wynagrodzenia, a przeszło 60 proc. – profil nauki, gdyby mogło cofnąć czas.

Jak donosi portal pulshr.pl, według raportu „Od kultury do dobrobytu. Co o kulturze organizacyjnej i klimacie miejsc pracy sądzą pracownicy zatrudnieni w Polsce?” 83,5 proc. badanych do pracy motywuje konieczność zarabiania pieniędzy, 53,9 proc. deklaruje, że poświęcałoby czas na obowiązki służbowe, nawet gdyby mieli niewyczerpaną ilość pieniędzy i nie musieli pracować.

Autorzy raportu zwrócili uwagę, że pracujący w Polsce „umiarkowanie pozytywnie” ocenili istniejący model klimatu i kultury organizacyjnej w swoich miejscach zatrudnienia. Model kultury organizacyjnej najbardziej krytycznie oceniają pracownicy w wieku 35-44 lata, a najmniej – pracujący emeryci i bliscy przejścia w wiek poprodukcyjny. Najgorsze oceny wystawili pracownicy spółek Skarbu Państwa i innych firm w całości lub części państwowych, a najlepsze – administracji publicznej (urzędów i ministerstw) – czytamy.

Roboty nie są zagrożeniem dla miejsc pracy

Roboty nie są zagrożeniem dla miejsc pracy

Wykorzystywanie robotów przez firmy nie tylko nie odbiera pracy ludziom, ale wręcz prowadzi do zwiększenia zatrudnienia – do takich wniosków doszli kanadyjscy statystycy.

Jak informuje portal wnp.pl, wzrost zatrudnienia w bardziej zautomatyzowanych firmach sięga aż 15 proc. w porównaniu do firm mniej zautomatyzowanych w tej samej branży. A to oznacza, że „firmy, które w latach 1996-2017 zainwestowały w robotyzację, zatrudniają więcej, a nie mniej pracowników.

W przedsiębiorstwach inwestujących w robotyzację jest więcej miejsc pracy niezależnie od wykształcenia. Korzystają osoby i z wyższym wykształceniem oraz te, które zakończyły edukację na poziomie szkoły średniej lub wcześniej. Roboty zastępują jedynie pracowników na stanowiskach wymagających umiejętności wynoszonych ze szkół o charakterze zawodowym oraz menadżerów jakości. „Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że roboty mogą powtarzać wiele zadań z precyzją i stałością, których ludzie nie mogą osiągnąć, a większa powtarzalność oznacza, że firmy mogą potrzebować mniej menedżerów nadzorujących jakość” – podkreślili analitycy kanadyjskiego urzędu statystycznego w najnowszych dwóch raportach nt. rynku pracy i robotyzacji.

Z danych wynika też, że wykorzystanie robotów czyni ludzką pracę ciekawszą. „Zamiast nadzoru menedżerów pracownicy mają większe uprawnienia do podejmowania decyzji. Ich praca z robotami czy też równoległa do pracy robotów staje się mniej rutynowa i wymusza to na nich większą elastyczność” – podsumowali analitycy.

Statystycy wskazali, że swoje badanie przeprowadzili w kontekście powracających obaw o przyszłość ludzi na rynku pracy w związku z coraz lepszymi konstrukcjami robotów przemysłowych. Postanowili więc zbadać, czy firmy „korzystają z robotyki, aby polepszyć swoje rezultaty na konkurencyjnym rynku, lub też by po prostu obniżyć ceny tnąc koszty pracy”. Okazało się, że te firmy, które zainwestowały w automatyzację niektórych rodzajów pracy mają średnio lepszą o 0,8 proc. produktywność, koncentrują się na jakości produktów i usług, a nie na cięciu kosztów pracy.

Z analizy danych wynika, że od 2008 r. zwiększały się w Kanadzie inwestycje w robotyzację przede wszystkim poza przemysłem motoryzacyjnym.

10 mln Amerykanów bez pracy

10 mln Amerykanów bez pracy

Opublikowany 6 listopada raport Bureau of Labor Statistics pokazał, że w październiku na amerykańskim rynku pracy nastąpiło ożywienie. Od pół roku w USA przybywa co miesiąc nowych miejsc pracy – ale nadal bez zatrudnienia pozostaje 10 mln mieszkańców tego kraju.

Jak informuje portal pulshr.pl, amerykański rynek pracy powoli odrabia straty gospodarcze spowodowane pandemią – wielu pracowników, którzy nie mieli zatrudnienia od lutego, wróciło do pracy. W październiku znalazło zatrudnienie 638 tys. osób, a stopa bezrobocia spadła z 7,9 proc. we wrześniu do 6,9 proc. Jednak miliony mieszkańców kraju nadal pozostają bez pracy.

Ktokolwiek obejmie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych, będzie musiał stawić czoła problemom na rynku pracy. Amerykański rynek pracy wymaga dalszej naprawy, a bezrobotni potrzebują większego wsparcia, aby związać koniec z końcem – podaje CNN.

Jeśli obecne tempo poprawy się utrzyma, rynek pracy powróci do stanu sprzed pandemii dopiero w lutym 2022 r.