„Równorodność. Kolekcja Tomasza Armady” – Muzeum Etnograficzne zaprasza na wystawę

„Równorodność. Kolekcja Tomasza Armady” – Muzeum Etnograficzne zaprasza na wystawę

„Równorodność. Kolekcja Tomasza Armady” to wystawa w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, otwarta od 3 listopada. „Nowy Obywatel” jest jednym z jej patronów.

Wystawa zrealizowana w ramach projektu „Rzeczy Kultowe” próbuje na nowo zadać pytanie kim dzisiaj są Polacy? „Typy ludowe” prezentowane na wystawie „Równorodność. Kolekcja Tomasza Armady” nawiązują do tradycji etnografii i jej dawnych podręczników, a jednocześnie są artystyczną wizją i komentarzem do współczesnej Polski. Wystawa została otwarta 3 listopada i potrwa do 21 kwietnia 2021 r.

Wystawa „Równorodność. Kolekcja Tomasza Armady” jest efektem prac projektu Rzeczy Kultowe. Kultowość rozumiana jest tutaj jako kulturowa moc oddziaływania i emanowania rozmaitych fenomenów uzewnętrzniająca się w zjawiskach masowych lub manifestująca się w opiniotwórczych bańkach. Jako fenomen potraktowane tu zostało polskie społeczeństwo.

W kontekście wystawy przedmiotem namysłu stała się polska swoistość w nawiązaniu do znanej XIX-wiecznej etnograficznej idei dokumentowania typów ludowych. Na wystawie zapoznamy się z 13 figurami – kolekcją nawiązującą do dawnych podręczników etnografii przedstawiających typy ludowe. Przedstawiają one nie żywe osoby, ale „awatary” zlepione
z wizerunków produkowanych przez tabloidy, inteligenckie tygodniki, liberalne dzienniki
i populistyczne brukowce.

Wśród figur, którym stroje zaprojektował Tomasz Armada, znajdują się, m.in. Alternatywka, Beneficjent 500+, Korpolaska, Prawdziwy Mężczyzna czy Tradycyjna Pani Domu „– wyjaśnia Anna Grunwald z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie – 12 wyłonionych typów stanowi dla siebie lustrzane pary, awers i rewers, a 13 typ „Odmieniec” uzupełnia kolekcję niczym w talii kart Tarota.

Wystawa zaprasza do refleksji nad postrzeganiem nas samych i polskiego społeczeństwa. Tego, w jaki sposób ulegamy medialnym dyskursom oraz na jakiej podstawie budujemy swoje własne wizerunki, często oddzielające nas od innych – celowo bądź nieświadomie. Wystawa ma ambicję rozpraszać iluzję stereotypów i zachęcać do głębszego spojrzenia na otoczenie, które często staje się – wraz z napotykanymi na drodze ludźmi – przezroczyste; podobnie jak bańki, w których żyjemy.

Kolekcją 13 figur-strojów zachęcamy do wyjścia poza sztywne postrzeganie siebie, „tych innych” Polaków oraz automatyczne oceny budujące fasadowe relacje – dodaje Grunwald – Muzealną edukację w obszarze etnografii współczesności rozumiemy jako przestrzeń
do refleksji i dyskusji nad kulturą, w której żyjemy. Celem jest zyskanie potrzebnego dystansu i wyjścia poza utarte przekonania. Stąd pomysł na zaangażowanie Tomasza Armady, artysty-projektanta, który poprzez w swoich projektach inspiruje się, m.in. ubiorem sarmackim czy ludowym, a w swojej twórczości rozmywa podział na sztukę niską i wysoką oraz demaskuje kulturowe stereotypy.

Stroje-figury prezentowane na wystawie w postaci 13 „typów” staną się częścią muzealnych zbiorów PME w Warszawie w ramach tworzenia kolekcji współczesności.

Więcej:
www opis wystawy: https://bit.ly/ArmadaPME
FB wydarzenie: https://www.facebook.com/events/404172657277275
YouTube animacja: https://youtu.be/knhJARQGaHY

Wystawa zrealizowana w ramach projektu „Rzeczy kultowe” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach programu Edukacja kulturalna na lata 2018-20 oraz współfinansowania Samorządu Województwa Mazowieckiego.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Amazon oskarżony o naruszenie unijnych reguł konkurencji

Amazon oskarżony o naruszenie unijnych reguł konkurencji

Komisja Europejska oskarżyła Amazon o wykorzystywanie danych dotyczących sprzedaży prowadzonej przez niezależnych sprzedawców detalicznych za pośrednictwem jej witryny w celu nielegalnego uzyskania przewagi na rynku europejskim.

Jak informuje portal theguardian.com, Amazon został oskarżony przez Brukselę o wykorzystywanie zebranych informacji na temat sprzedawców detalicznych, co umożliwiło mu skupienie wysiłków na najlepiej sprzedających się produktach o największych marżach zysku.

Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca Komisji, stwierdziła, że wstępne wnioski komisji są takie, że Amazon wykorzystywał „duże zbiory danych” do nielegalnego naruszania konkurencji we Francji i Niemczech, największych internetowych rynkach detalicznych w Europie.

Bruksela postanowiła również wszcząć drugie dochodzenie w sprawie praktyk biznesowych Amazona w zakresie handlu elektronicznego, w związku z obawami, że ta firma ustanowiła zasady na swojej platformie, tak, aby czerpać korzyści z własnych ofert i od niezależnych sprzedawców detalicznych korzystających z jej usług logistycznych i dostawczych.

W zeszłym miesiącu Amazon ogłosił, że jego dochód za trzeci kwartał 2020 r. wyniesie 6,3 mld USD, czyli trzykrotnie więcej niż w roku poprzednim, ponieważ w związku z pandemią coraz większa liczba kupujących wybiera sprzedaż online.

Wszyscy wiemy, jak ważny jest dziś handel w internecie, a obecny kryzys jeszcze bardziej udowodnił, że kupowanie online jest obecnie powszechne dla wielu, wielu ludzi, robiących takie zakupy częściej i w przypadku coraz większej różnorodności produktów – powiedziała Vestager. Wartość sprzedaży internetowej w Europie stale rośnie. W ciągu ostatnich pięciu lat prawie się podwoiła, osiągając w tym roku prawie 720 miliardów euro, w porównaniu z ponad 370 miliardami euro w 2015 roku. A Amazon jest w centrum rozwoju tego rynku. Ponad 70% konsumentów we Francji i ponad 80% konsumentów w Niemczech, którzy dokonali zakupów online, kupiło coś od Amazon w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Nie kwestionujemy sukcesu Amazona ani jego wielkości. Naszym problemem są bardzo konkretne kontakty biznesowe, które wydają się zakłócać prawdziwą konkurencję .

 

Niskie wynagrodzenie powodem zmiany pracy

Niskie wynagrodzenie powodem zmiany pracy

Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że ponad 80 proc. polskich pracowników zmieniłoby pracę z powodu zbyt niskiego wynagrodzenia, a przeszło 60 proc. – profil nauki, gdyby mogło cofnąć czas.

Jak donosi portal pulshr.pl, według raportu „Od kultury do dobrobytu. Co o kulturze organizacyjnej i klimacie miejsc pracy sądzą pracownicy zatrudnieni w Polsce?” 83,5 proc. badanych do pracy motywuje konieczność zarabiania pieniędzy, 53,9 proc. deklaruje, że poświęcałoby czas na obowiązki służbowe, nawet gdyby mieli niewyczerpaną ilość pieniędzy i nie musieli pracować.

Autorzy raportu zwrócili uwagę, że pracujący w Polsce „umiarkowanie pozytywnie” ocenili istniejący model klimatu i kultury organizacyjnej w swoich miejscach zatrudnienia. Model kultury organizacyjnej najbardziej krytycznie oceniają pracownicy w wieku 35-44 lata, a najmniej – pracujący emeryci i bliscy przejścia w wiek poprodukcyjny. Najgorsze oceny wystawili pracownicy spółek Skarbu Państwa i innych firm w całości lub części państwowych, a najlepsze – administracji publicznej (urzędów i ministerstw) – czytamy.

Roboty nie są zagrożeniem dla miejsc pracy

Roboty nie są zagrożeniem dla miejsc pracy

Wykorzystywanie robotów przez firmy nie tylko nie odbiera pracy ludziom, ale wręcz prowadzi do zwiększenia zatrudnienia – do takich wniosków doszli kanadyjscy statystycy.

Jak informuje portal wnp.pl, wzrost zatrudnienia w bardziej zautomatyzowanych firmach sięga aż 15 proc. w porównaniu do firm mniej zautomatyzowanych w tej samej branży. A to oznacza, że „firmy, które w latach 1996-2017 zainwestowały w robotyzację, zatrudniają więcej, a nie mniej pracowników.

W przedsiębiorstwach inwestujących w robotyzację jest więcej miejsc pracy niezależnie od wykształcenia. Korzystają osoby i z wyższym wykształceniem oraz te, które zakończyły edukację na poziomie szkoły średniej lub wcześniej. Roboty zastępują jedynie pracowników na stanowiskach wymagających umiejętności wynoszonych ze szkół o charakterze zawodowym oraz menadżerów jakości. „Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że roboty mogą powtarzać wiele zadań z precyzją i stałością, których ludzie nie mogą osiągnąć, a większa powtarzalność oznacza, że firmy mogą potrzebować mniej menedżerów nadzorujących jakość” – podkreślili analitycy kanadyjskiego urzędu statystycznego w najnowszych dwóch raportach nt. rynku pracy i robotyzacji.

Z danych wynika też, że wykorzystanie robotów czyni ludzką pracę ciekawszą. „Zamiast nadzoru menedżerów pracownicy mają większe uprawnienia do podejmowania decyzji. Ich praca z robotami czy też równoległa do pracy robotów staje się mniej rutynowa i wymusza to na nich większą elastyczność” – podsumowali analitycy.

Statystycy wskazali, że swoje badanie przeprowadzili w kontekście powracających obaw o przyszłość ludzi na rynku pracy w związku z coraz lepszymi konstrukcjami robotów przemysłowych. Postanowili więc zbadać, czy firmy „korzystają z robotyki, aby polepszyć swoje rezultaty na konkurencyjnym rynku, lub też by po prostu obniżyć ceny tnąc koszty pracy”. Okazało się, że te firmy, które zainwestowały w automatyzację niektórych rodzajów pracy mają średnio lepszą o 0,8 proc. produktywność, koncentrują się na jakości produktów i usług, a nie na cięciu kosztów pracy.

Z analizy danych wynika, że od 2008 r. zwiększały się w Kanadzie inwestycje w robotyzację przede wszystkim poza przemysłem motoryzacyjnym.