Znika ostatnia polska fabryka zapałek

Znika ostatnia polska fabryka zapałek

Po stu latach działalności zamknięty zostanie zakład w Czechowicach-Dziedzicach. Decyzja o likwidacji zapałkowni zapadła podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy.

Jak informuje portal money.pl, decyzję podjęto w związku z trudną sytuacją ekonomiczną zakładu spowodowaną malejącym popytem na zapałki oraz trudnościami związanymi z epidemią Covid-19.

Fabryka w Czechowicach została założona w 1919 roku, a jej pierwsze linie produkcyjne ruszyły w 1921 roku. W 2011 r. 85 proc. akcji fabryki odkupiła od skarbu państwa warszawska spółka PCC Consumer Products. Czechowickie zapałki były sprzedawane nie tylko w Polsce, ale również w krajach Unii Europejskiej, Afryki czy Ameryki Południowej. Zakład produkował ok. 70 mln zapałek dziennie.

Tym samym z półek znikną ostatnie polskie zapałki. Wcześniej zostały zamknięte fabryki w Gdańsku, Sianowie, Bystrzycy i Częstochowie.

Pracę straci ok. 200 osób.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Podatek handlowy wejdzie od stycznia?

Podatek handlowy wejdzie od stycznia?

Danina od sklepów wielkopowierzchniowych została wstrzymana do końca 2020 r. Oznacza to, że można zacząć ją pobierać już od początku przyszłego roku.

Jak informuje portal Onet, w wydanej w połowie października tego roku opinii rzecznik generalna Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), Juliane Kokot uznała, że polski podatek od sprzedaży detalicznej nie narusza prawa Unii w dziedzinie pomocy państwa. Jesteśmy bardzo dobrej myśli i oczekujemy pozytywnego wyroku w perspektywie pierwszych miesięcy przyszłego roku. Jeśli żadne działanie legislacyjne nie zostanie podjęte, bo ten podatek został zawieszony na rok 2020, to od 1 stycznia 2021 roku będzie on płacony przez sklepy wielkopowierzchniowe – powiedział w środę w Senacie wiceminister finansów Jan Sarnowski. Zawieszenie wynikało z tego, że nie wiedzieliśmy, jakiego orzeczenia na forum Unii Europejskiej się spodziewać. Teraz, już od października mniej więcej mamy informacje, że będzie to orzeczenie pozytywne.

W lipca 2016 r. Polska uchwaliła ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej, która weszła w życie 1 września 2016 r. Podatek ten miał pierwotnie obowiązywać od września 2016 r., ale Komisja Europejska wszczęła postępowanie o naruszenie prawa unijnego przez Polskę w związku z jego wprowadzeniem. Wiosną 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził nieważność decyzji Komisji.

Następnie podatek handlowy miał obowiązywać od 1 stycznia 2020 r., ale w związku z odwołaniem się KE od niekorzystnego dla niej wyroku TSUE, w grudniu 2019 r. przedłużono jego zawieszenie do 1 lipca 2020 r. W połowie tego roku, z powodu epidemii, został od jednak zawieszony do końca 2020 r.

Ustawa zakłada, że podatek będą płacić sprzedawcy, którzy osiągnęli w danym miesiącu przychód ze sprzedaży detalicznej ponad 17 mln zł. Przewidziano dwie stawki podatku: 0,8 proc. od nadwyżki przychodu powyżej 17 mln zł do 170 mln zł miesięcznie oraz 1,4 proc. od nadwyżki przychodu ze sprzedaży ponad 170 mln zł miesięcznie. Ustawa nie dotyczy sprzedaży przez internet.

Szacowane przychody z podatku wyniosą 1,5-2 miliardy rocznie.

 

 

Szkocja zapewni darmowe podpaski i tampony

Szkocja zapewni darmowe podpaski i tampony

Na mocy nowej ustawy Szkocja zapewni miesiączkującym osobom darmowy dostęp do potrzebnych im produktów higienicznych. To pierwsza taka inicjatywa na świecie.

Jak informuje „The Guardian”, Szkocja stała się pierwszym krajem na świecie, który zapewnił swobodny i powszechny dostęp do produktów menstruacyjnych. Wydarzyło się to po czteroletniej kampanii, która zasadniczo zmieniła publiczny dyskurs wokół menstruacji.

Ustawa o Produktach Miesiączkowych (i ich bezpłatnym zapewnieniu), która przeszła jednogłośnie przez ostatni etap głosowań we wtorek wieczorem, nałoży na władze lokalne prawny obowiązek udostępnienia produktów menstruacyjnych wszystkim, którzy ich potrzebują. Opiera się na przykładzie rad miast takich, jak rada North Ayrshire, która od 2018 roku umieszcza bezpłatne tampony i podpaski higieniczne w swoich budynkach użyteczności publicznej.

Kampanii – wspieranej przez ogólnokrajowe grupy oddolne – przewodziła rzeczniczka szkockiej Partii Pracy, Monica Lennon, która powiedziała Guardianowi, że to był „dzień dumy dla Szkocji”.

Według organizacji charytatywnych podczas pandemii koronawirusa narastało ubóstwo menstruacyjne – walka wielu osób, by co miesiąc móc zapłacić za podstawowe produkty sanitarne. Wcześniejsze badania przeprowadzone przez grupę Women for Independence wykazały, że prawie jedna na pięć kobiet doświadczyła takiego rodzaju ubóstwa, które miało znaczący wpływ na jej higienę, zdrowie i dobre samopoczucie.

Nowe ustawodawstwo wprowadzi również wymóg bezpłatnego zapewniania takich produktów przez szkoły, college i uniwersytety.

Walka o godność

Walka o godność

Byli pracownicy sklepów sieci Biedronka po przegraniu procesu z Jeronimo Martins o naruszenie dóbr osobistych muszą zapłacić wysokie koszty sądowe. Żyjący z rent i emerytur byli pracownicy nie są w stanie zebrać tych pieniędzy. Pomóżmy im!

Przedmiotem postępowania sądowego było naruszenie dóbr osobistych w postaci godności i prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w czasie zatrudnienia skarżących (do sierpnia 2004 r.) w sklepach należących do sieci Biedronka. Byli pracownicy domagali się od Jeronimo Martins przeprosin i zadośćuczynienia pieniężnego.

Ośmiu byłych pracowników żądało zadośćuczynienia za lata pracy w skrajnie ciężkich warunkach. To były lata wyzysku oraz naruszania ich godności poprzez zmuszania do pracy w warunkach urągających BHP, na przykład braku chociaż jednego wózka elektrycznego, a także za utracone zdrowie – ocenił mec. Obara, pełnomocnik byłych pracowników.

Niestety przegrali jednak proces o naruszenie dóbr osobistych w sądach zarówno w I, jak i II instancji. Przegrana wiąże się też z dużymi kosztami sądowymi, jakie byli pracownicy muszą zapłacić Biedronce za ich prawników.

W pierwszej instancji koszty te wyniosły 2,7 tys. zł na osobę (łącznie ponad 20 tys. złotych), a w drugiej – 2265 zł (łącznie ponad 17 tys. zł). Część kosztów w kwocie około 20 tys. złotych za byłych pracowników Biedronki uiścił ich pełnomocnik pro bono. Do zapłaty pozostało jeszcze nieco ponad 17 tys. złotych. Przegrani byli pracownicy są osobami schorowanymi, wyniszczonymi, utrzymującymi się z rent czy emerytur w wysokości 1200 – 1400 złotych lub pracujący dorywczo. Wszystko wskazuje więc na to, że u byłych pracowników Biedronki niebawem może pojawić się komornik, zajmując sprzęty domowe czy renty. Dlatego zwracamy się za pośrednictwem mediów o nagłośnienie tej sprawy oraz udział w zbiórce na jednym z portali.

Zachęcamy do wsparcia zbiórki: https://zrzutka.pl/r4wjk6