Pracownicy zablokowali Amazon

Pracownicy zablokowali Amazon

Wczoraj w podwrocławskich magazynach Amazona trwała związkowa blokada i pikieta. To część akcji „Make Amazon Pay”. Pracownicy molocha domagają się wyższej premii świątecznej i nie zgadzają się na traktowanie ich jak taniej siły roboczej.

Jak informuje portal Onet, blokowano m.in. wyjazd ciężarówek z przesyłkami. Blokada trwała około trzech godzin. Nie dość, że Amazon postanowił w tym roku nie podwyższać płac większości pracowników w Polsce to wypłacił nam najniższe od lat premie świąteczne. Dostaliśmy mniej niż połowę kwoty wypłacanej w zachodnich krajach: w Polsce 600 zł (130 Euro), a w innych krajach 300 euro – można przeczytać na facebookowym profilu OZZ Inicjatywy Pracowniczej Amazon.

Amazon proponuje 600 zł, pracownicy żądają 2 tysięcy dla każdego pracownika. Już wcześniej w pracy stawiali się w kamizelkach ochronnych z wypisanym na plecach markerem hasłem „2 tysiące dla każdego”.

Protestujący podkreślali, że są kluczowymi pracownikami, którzy w pandemii dostarczają niezbędne produkty głównie do Europy Zachodniej. Co dostajemy w zamian? Firma dorobiła się na nas fortuny i po raz kolejny jesteśmy traktowani jak tania siła robocza. Zarabiamy znacznie mniej, a ceny w innych krajach są niewiele niższe. Żywność jest w Polsce o 30 proc. tańsza niż w Niemczech i tylko o 25 proc. tańsza niż w Hiszpanii. Żyje nam się źle, a powodem są takie firmy jak Amazon, który nie płaci nam tyle ile nasza praca jest warta – dodają związkowcy.

Zachowanie Amazona w stosunku do pracowników w różnych krajach nie podoba się ani obywatelom, ani niektórym parlamentarzystom. Parlamentarzyści z 34 krajów świata w specjalnym liście zaapelowali do szefa Amazona Jeffa Bezosa o dzielenie się zyskiem z pracownikami i uczciwe płacenie podatków. Podpisało go także dziesięcioro posłanek i posłów z Polski, wszyscy z klubu Lewicy.

(Zdjęcie pochodzi z facebookowego profilu OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon)

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Związkowcy protestują przeciwko utracie suwerenności energetycznej

Związkowcy protestują przeciwko utracie suwerenności energetycznej

Związek zawodowy „Przeróbka” sprzeciwia się zobowiązaniu się polskiego rządu do znacznego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych bez zapewnienia stabilnych miejsc pracy poza sektorem górniczym.

OŚWIADCZENIE

Zarządu Krajowego Związku Zawodowego „PRZERÓBKA” w sprawie ostatniego tzw. „Szczytu Unii Europejskiej”, odbytego w trakcie posiedzenia Rady Europejskiej w dniach
10 i 11 grudnia 2020 r. w zakresie podpisanych konkluzji przez Premiera RP – Mateusza Morawieckiego, zawartych w rozdziale III tego dokumentu, zatytułowanym „ZMIANY KLIMATU”.

Zarząd Krajowy ZZ „PRZERÓBKA” stanowczo oświadcza, iż Polska po ostatnim tzw. „Szczycie Unii Europejskiej”, odbytym w trakcie posiedzenia Rady Europejskiej w dniach 10 i 11 grudnia 2020 r., nie tylko utraciła swą suwerenność prawną i polityczną, ale także całkowicie wyzbywa się suwerenności energetycznej kraju, skazując Polaków na ubóstwo energetyczne i całkowite uzależnienie się od obcych dostawców prądu, ciepła i każdej innej energii, niszcząc tym samym nasze bezpieczeństwo energetyczne kraju. Dowodem na to są podpisane konkluzje przez Premiera RP – Mateusza Morawieckiego, a w szczególności zawartej w pkt 12, której treść poniżej w całości przytaczamy:

„12. Aby zrealizować cel zakładający osiągnięcie przez UE neutralności klimatycznej do 2050 r., zgodnie z celami porozumienia paryskiego, UE musi zwiększyć swoje ambicje na nadchodzącą dekadę i zaktualizować ramy swojej polityki klimatyczno-energetycznej. Mając to na względzie, Rada Europejska zatwierdza wiążący cel UE zakładający ograniczenie w UE emisji netto gazów cieplarnianych do roku 2030 o co najmniej 55 % w porównaniu z poziomem z roku 1990. Wzywa współprawodawców do uwzględnienia tego nowego celu we wniosku dotyczącym europejskiego prawa o klimacie i do szybkiego przyjęcia tego wniosku”.

W konsekwencji mamy zobowiązanie Polskiego Rządu RP do ograniczenia emisji netto gazów cieplarnianych do roku 2030 o co najmniej 55 % w porównaniu z poziomem z roku 1990, a tym samym do szybszej i większej likwidacji cywilizowanych miejsc pracy w polskich kopalniach, energetyce, hutnictwie oraz całym przemyśle energochłonnym, łącznie z transportem i rolnictwem  na rzecz rozwijania i tworzenia niewolniczych wręcz miejsc pracy w RPA, Chinach, Rosji, Kolumbii czy Indiach. Należy pamiętać, że emisja CO2 nie ma granic, a tym samym nastąpi jej globalny wzrost, a nie spadek.

W tej sytuacji Zarząd Krajowy Związku Zawodowego „PRZERÓBKA” oświadcza, że nigdy nie zgodzi się na likwidację ani jednego stanowiska pracy, jeśli transformacja energetyczna ma polegać tylko  na tym, ażeby węgiel taniej wydobywali ludzie w innych krajach, zatrudnieni w warunkach urągających ludzkiej godności. Już dziś stajemy w ich obronie, ponieważ nigdy nie zgodzimy się, żeby wyrządzać szkodę polskim pracownikom górnictwa, po to tylko, aby gdzie indziej wyzyskiwać i krzywdzić innych ludzi. Za absurdalne i nieracjonalne uznajemy również dążenie do likwidacji własnych technologii wydobycia i przeróbki węgla oraz produkcji z niego energii i nie tylko oraz zastępowania ich technologiami, które w całości będziemy musieli nabyć za niemałe pieniądze i czas.

Jeśli tak się stanie, to żaden koronawirus, ani inna siła nie powstrzyma nas przed walką o naszą godność i przyszłość, zarówno naszą, jak i naszych przyszłych pokoleń. Do kosza można też wyrzucić wszystkie dotychczasowe ustalenia dotyczące branży paliwowo-energetycznej począwszy od „Polityki Energetycznej Państwa 2040”, po „Porozumienie z 25 września 2020 r. …” oraz związane z nim ustalenia wszystkich tzw. zespołów roboczych do opracowania „Umowy Społecznej”.

Górnictwo to łańcuch dostaw i wartości, nie tylko energii, ale również kultury pracy i tradycji oraz rozwoju nauki, innowacyjności, tysięcy dobrze płatnych i stabilnych miejsc pracy, a także jest motorem napędowym dla innych branż. Węgiel zaś jest i może być naszym surowcem strategicznym.

UOKiK ukarał Biedronkę

UOKiK ukarał Biedronkę

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta nałożył karę w wysokości 723 mln zł na sieć sklepów Biedronka za wykorzystywanie przewagi kontraktowej. Wykorzystywani byli przede wszystkim dostawcy owoców i warzyw.

Jak informuje Onet, z informacji zebranych przez urząd antymonopolowy wynika, że kontrahenci byli informowani o konieczności udzielenia rabatu dopiero na koniec okresu rozliczeniowego, po zrealizowaniu dostaw.Tym samym zawierając umowę nie wiedzieli, ile zarobią, ponieważ w każdej chwili właściciel Biedronki mógł zażądać pomniejszenia wynagrodzenia poprzez przyznanie dodatkowego rabatu w sobie tylko znanej wysokości.

Według urzędu właściciel Biedronki zarobił na tych praktykach ponad 600 mln zł w latach 2018-2020. Dlatego Prezes Urzędu nałożył na Jeronimo Martins Polska karę w wysokości 723 mln zł.

Co istotne, dodatkowe rabaty uzyskiwane od dostawców żywności nie miały przełożenia na niższe ceny produktów dla klientów sieci Biedronka. To absolutnie niedopuszczalne wykorzystywanie siły rynkowej przez sieć handlową – oświadczył Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Czemu aż 723 mln? Bo kara musi być adekwatna do zysków, które zgromadziła sieć. Jeronimo Martins Polska w ciągu trzech zbadanych przez nas lat pozbawiła w ten sposób kontrahentów, głównie dostawców owoców i warzyw, kilkuset milionów złotych – podkreślił Chróstny.

Nakazano również sieci handlowej natychmiastowe zakończenie niedozwolonych praktyk.

Zmowy nie da się ukryć

Zmowy nie da się ukryć

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył blisko 120 mln zł kar na spółki z grupy Veolia Polska. Są one winne prowadzenia zmowy cenowej i przetargowej, a w efekcie wyższym cenom za ogrzewanie w Warszawie.

Jak informuje portal uokik.gov.pl, warszawski system ciepłowniczy jest największym w Unii Europejskiej. Najbardziej znaczącymi podmiotami są na nim: PGNiG Termika – w zakresie wytwarzania oraz Veolia Energia Warszawa na rynku dystrybucji i sprzedaży ciepła odbiorcom końcowym, m.in. spółdzielniom mieszkaniowym, wspólnotom, firmom, szkołom i urzędom.

Nielegalne porozumienie polegało na ograniczeniu konkurencji w latach 2014-17, ale jego geneza sięga roku 2012. Wówczas Veolia zapowiedziała budowę elektrociepłowni w Warszawie, a PGNiG Termika zaczęła aktywnie działać na rynku sprzedaży ciepła i przejmować odbiorców Veolii.

Przedsiębiorcy ustalili, że nie będą wchodzić sobie w drogę i zdecydowali o podziale rynku. PGNiG Termika skupiła się na wytwarzaniu ciepła, a Veolia Energia Warszawa na jego sprzedaży. Spółki ustalały wspólnie swoją strategię przetargową i cenową – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

W myśl ustaleń Veolia zrezygnowała z budowy elektrowni w Warszawie. W zamian PGNiG Termika zobowiązała się do zaprzestania sprzedaży ciepła do odbiorców końcowych. Spółki ustaliły również, że PGNiG Termika nie będzie brała udziału w przetargach na dostawy ciepła. Ponadto przedsiębiorcy wspólnie ustalali strukturę taryf dla odbiorców końcowych. Brak konkurencji był korzystny obu spółek, ponieważ nie musiały obawiać się utraty silnej pozycji na rynkach, na których dominowały.

Takie praktyki są jednak surowo zabronione. W efekcie porozumienia odbiorcy końcowi musieli płacić więcej za energię cieplną niż w warunkach konkurencji. Były to nie tylko firmy czy instytucje, ale również wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe. To oznacza, że na skutek zmowy warszawiacy przepłacali za ogrzewanie swoich mieszkań – mówi Prezes UOKiK

Po raz pierwszy w historii UOKiK kary finansowe zostały nałożone również na osobę zarządzającą przedsiębiorstwem, odpowiedzialną za niedozwolone porozumienie. Taka możliwość istnieje w polskim prawie od 2015 roku. UOKiK uznał to za umyślne działanie.