Polacy chcą pracować krócej

Polacy chcą pracować krócej

Według badania „Workforce View 2020” przeprowadzonego przez firmę ADP zdecydowana część polskich pracowników zgłasza potrzeby zmian w zakresie czasu pracy.

Jak informuje portal pulshr.pl, polscy pracownicy są jak najbardziej zainteresowani testowanym w niektórych krajach czterodniowym modelem tygodnia pracy lub skróceniem dnia pracy pod względem godzinowym. Dotychczasowo dominujące rozwiązanie – praca przez 8 godzin 5 dni w tygodniu odpowiada tylko 38 proc. grupy badawczej.

Pod koniec 2020 roku „The Guardian” informował, że brytyjski polityk Partii Pracy John McDonnell, pełniący funkcję kanclerza skarbu w gabinecie cieni, uważa, że Wielka Brytania, Hiszpania i inne europejskie kraje powinny wdrożyć czterodniowy tydzień pracy. Rozwiązanie to pomogłoby uporać się z ekonomicznymi skutkami pandemii. Propozycję tę przedstawiono w liście skierowanym do Borisa Johnsona, Angeli Merkel, premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza i innych europejskich przywódców. W całej historii krótsze godziny pracy były wykorzystywane w czasach kryzysu i recesji gospodarczej jako sposób na równiejszy podział pracy między bezrobotnymi i tymi, którzy mieli za dużo pracy. Ze względu na rozwój cywilizacji i dobro społeczeństwa nadeszła chwila, aby skorzystać z możliwości skrócenia godzin pracy bez utraty wynagrodzenia – zaznaczają autorzy listu.

Pojawia się coraz więcej badań świadczących o tym, że pracownicy, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, chcą zmian w systemie pracy. Zdaniem Andrzeja Kubisiaka, zastępcy dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, cała debata o skracaniu czasu pracy jest warunkowana jej wydajnością. Ta rośnie zaś od wielu lat.

 

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nowy numer „Nowego Obywatela”: na Twoim talerzu

Nowy numer „Nowego Obywatela”: na Twoim talerzu

Ukazał się nowy numer naszego pisma! To już 85 numer w jego dziejach. Tym razem głównym tematem numeru jest żywność – jej produkcja, wieś, rolnictwo, dystrybucja, niedobory i nadmiar, społeczne i ekologiczne skutki wytwarzania pożywienia w obecnym systemie gospodarczym.

Więcej szczegółów, czyli spis treści i możliwość zakupu, znajdziecie tutaj:

Nowy Obywatel nr 85

Wersja papierowa do kupienia w Empikach w całym kraju, a u nas wersje papierowa i cyfrowa prosto do waszych skrzynek na listy lub skrzynek e-mailowych. 150 stron ciekawej lektury za jedyne 17 zł (wersja papierowa) lub 8 zł (wersja cyfrowa). A najlepiej i najtaniej wychodzi w prenumeracie!

Zapraszamy do lektury!

Koniec przycinania na składkach?

Koniec przycinania na składkach?

Trwają dyskusje o ostatecznym ozusowaniu umów zleceń od 1 stycznia 2022 r.

Jak informuje portal next.pl, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej niedługo przedstawi projekt ustawy dotyczący oskładkowania wszystkich umów zlecenia. Takie uporządkowanie systemu byłoby kolejnym krokiem w kierunku likwidacji nadużywania innych niż umowa o pracę form zatrudnienia.

W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” o przewijającym się od kilku lat pomyśle opowiadał wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed. Jak informuje, chciałby, aby parlament uchwalił nowe prawo jeszcze w tym roku. Wszystkie zlecenia zostałyby ozusowane od 1 stycznia 2022 r.

Według szacunków wiceministra, na umowach zlecenia zatrudnionych jest obecnie około miliona osób. Ozusowanie zleceń oznacza wyższe koszty pracy, ale jest korzystne dla pracownika – to wyższa emerytura czy zasiłek.

Obecnie obowiązkowo ozusowane są wyłącznie umowy zlecenia, które łącznie opiewają na kwotę do wysokości minimalnego wynagrodzenia (w tym roku 2800 zł). Na przykład jeśli ktoś dziś z tytułu jednej umowy zlecenia zarabia 2800 zł brutto, a z kolejnej np. 3000 zł, to obowiązkowo oskładkowana jest tylko ta pierwsza. Od drugiej nie są odprowadzane składki.

 

Nadchodzi system kaucyjny

Nadchodzi system kaucyjny

Kończą się prace nad ustawą o systemie depozytowo-kaucyjnym. Jeśli przejdzie, od 1 stycznia 2022 r. nie tylko szkło, ale także opakowania butelek PET objęte będą kaucją.

Jak informują Wiadomości Handlowe, zgodnie z szacunkami rocznie na polski rynek trafia 220 tys. ton opakowań PET, a poziom ich recyklingu to tylko 34,7 proc. To zdecydowanie za mało, szczególnie w świetle pakietu odpadowego Unii Europejskiej. Spełnienie norm wymaga szybkiej reakcji i stworzenia systemu kaucyjnego. Odpowiednio dopasowany do potrzeb rynku może być korzystny dla wszystkich.

Zgodnie z pakietem odpadowym Unii Europejskiej do 2025 r. państwa członkowskie powinny odzyskiwać 50 proc. tworzyw sztucznych, a do roku 2030 – 55 proc. W przypadku plastikowych butelek na napoje oczekiwany odsetek odzysku wynosi docelowo aż 90 proc. Spełnienie unijnych wymagań wiąże się z możliwością wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego (zwanego także depozytowym). Ministerstwo Środowiska już kilkukrotnie mierzyło się z tym tematem.

Według szacunków system depozytowy w Polsce podniósłby poziom recyklingu PET o ponad 11 proc. Ministerstwo Środowiska analizując różne rozwiązania, wskazuje na dwa możliwe scenariusze. W pierwszym, system oparty byłby na całkowicie automatycznej zbiórce dzięki sieci punktów rozmieszczonych w sklepach. Drugi scenariusz to system mieszany, w którym opakowania są częściowo zbierane automatycznie, a częściowo manualnie segregowana w mniejszych sklepach.

Kosztami recyklingu będą obciążeni głównie producenci. To na nich spoczywa odpowiedzialność, by odpady trafiały do przetwarzania. Przełoży się to na wysokość cen opakowań. By odzyskać depozyt, konieczne będzie zwrócenie opakowania. Proponowana wysokość kaucji ma wynieść 10 groszy za sztukę.